Dla liczącej nieco ponad 8000 mieszkańców wsi Luzino, możliwość podjęcia na własnym terenie Wisły Płock była prawdziwym świętem. Dało się to wyczuć na trybunach, ale gdy mecz już się rozpoczął, długo nie było mowy o powodach do radości z wyniku dla Wikędu. Choć końcówka przyniosła ostatecznie dość niespodziewane emocje, to zespół z Ekstraklasy nie pozwolił sobie na najgorszą wpadkę i wygrał na Kaszubach 3:2.
Święto w Luzinie
Drużyna z położonej nieopodal Trójmiasta miejscowości coraz mocniej stara się zaznaczyć swoją obecność na piłkarskiej mapie Polski. W ubiegłym sezonie zakwalifikowała się do baraży o awans do 2. Ligi, gdzie w półfinale uznała wyższość KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Ponadto wygrała okręgowy Puchar Polski, dzięki czemu zakwalifikowała się do tego centralnego.
Na etapie 1/32 finału los skojarzył Wikęd z Wisłą Płock. Od nowego sezonu w Luzinie będą dysponowali już nowym, nieco większym stadionem, za którego wybudowanie odpowiada główny sponsor klubu – firma stanowiąca jednocześnie nazwę zespołu. Póki co drużyna trenera Macieja Plińskiego występuje na skromnym gminnym obiekcie, na który specjalnie na pucharowe spotkanie zostały dostawione dodatkowe trybuny.
Chodź z adminem na stadion w Luzinie!
Trzecioligowy Wikęd Luzino zagra z Wisłą Płock w 1. rundzie STS Pucharu Polski! Transmisja w TVP Sport i na https://t.co/nwmyZVa3mz 📲
🔴📲 Oglądaj online ▶ https://t.co/CigEFqu5xC pic.twitter.com/aIFAnF8iBs
— TVP SPORT (@sport_tvppl) September 2, 2026
Wśród gospodarzy dało się wyczuć dużą radość z samego faktu zmierzenia się z zespołem z wyższej półki. I na pewno w głowie kołatały myśli o sprawieniu ogromnej sensacji, a taką bez wątpienia byłoby wyrzucenie Wisły za burtę krajowego pucharu. Gdy jednak spotkanie się rozpoczęło, to szybko stało się jasne, że fani z Płocka – którzy również dotarli do Luzina w kilkudziesięcioosobowej grupie – nie mają się czego obawiać.
Wzorowa godzina Wisły Płock
Od samego początku Wikęd kompletnie nie radził sobie z lewym obrońcą Płocczan, Dionem Gallapenim. Po jego pierwszym dośrodkowaniu Marcin Kościelecki główkował jeszcze niecelnie, ale w 6. minucie było już inaczej. Kosowianin podał wzdłuż pola karnego, a napastnik drużyny z Mazowsza z bliska wbił piłkę do siatki.
Chwilę później Kościelecki mógł mieć już dublet, ale po analizie VAR sędzia nie uznał jego trafienia z powodu zagrania ręką. Napór Wisły jednak nie ustawał. Jeszcze przed upływem pół godziny gry Marcin Staniszewski świetnie interweniował po główce z pola karnego. Chwilę później strzelec pierwszej bramki trafił w słupek.
I gdy wydawało się, że do przerwy utrzyma się wynik 0:1, Wisła wyprowadziła jeszcze jeden cios. Tuż przed zejściem do szatni Gallapeni zgrał piłkę z lewej strony pola karnego, a Łukasz Sekulski natychmiastowym strzałem przybliżył gości do awansu.
Po zmianie stron boiska goście z Płocka jeszcze raz okazali swą wyższość nad weekendem. W pole karne dośrodkował Fabian Hiszpański, a dopiero co wprowadzony na boisko Krystian Pomorski pokonał Staniszewskiego.
Wyświetl ten post na Instagramie
Jeżeli jednak w tym momencie ktoś stwierdził, że w Luzinie absolutnie nic więcej się już nie wydarzy, to popełnił błąd.
Wikęd Luzino pogroził Wiśle Płock
W 64. minucie Pomorski popełnił faul w polu karnym, a po VAR Wikęd otrzymał „jedenastkę”. Podszedł do niej Robert Ziętarski i bez problemu pokonał Rafała Leszczyńskiego. Raptem kilka chwil później do siatki trafił również Michał Bednarski, ale gol nie został uznany z powodu spalonego.
Trzecioligowiec wyraźnie doszedł do głosu w końcowych fragmentach spotkania, a Wisła dodatkowo mu w tym pomogła. W 74. minucie bowiem Olaf Kobacki powalił wychodzącego na czystą pozycję Jana Marosiego, za co otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę. W jednej z kolejnych akcji Bednarski trafił zaś w poprzeczkę, a więc ponownie otarł się o zdobycie bramki.
W 83. minucie Dawid Szałecki oddał celny strzał, ale Leszczyński znakomicie interweniował. Okropnie zachował się ponadto Said Hamulić – mając sytuację sam na sam ze Staniszewskim ominął go i jednocześnie… wyrzucił się poza linię końcową.
Już w doliczonym czasie gry drugi rzut karny dla rywali sprokurował Pomorski. Tym razem zagrał ręką we własnej szesnastce. Ziętarskiego na boisku już nie było, zatem piłkę wziął Przemysław Kostuch i pewnym strzałem pokonał Leszczyńskiego. W Wikęd weszło jeszcze nieco nadziei na sprawienie gigantycznej sensacji i doprowadzenie do dogrywki, ale na więcej zabrakło już czasu.
Drużyna Adama Majewskiego nie utrzymała należytej koncentracji po objęciu trzybramkowego prowadzenia, przez co w końcówce zgotowała sobie sporo nerwów. Ostatecznie jednak wybrnęła z nich bez najgorszego i awansowała do 1/16 finału Pucharu Polski.
Wikęd natomiast – jako jedyny absolutny debiutant w obecnej edycji PP – na pewno długo będzie wspominał wizytę rywala z Ekstraklasy w Luzinie. O przebojowych trzecioligowcach wkrótce napiszemy na łamach Weszło dużo więcej – już teraz zapraszamy na nasz reportaż z wizyty w kaszubskim klubie.
Wikęd Luzino – Wisła Płock 2:3 (0:2)
- 0:1 – Marcin Kościelecki (6′)
- 0:2 – Łukasz Sekulski (45′)
- 0:3 – Krystian Pomorski (60′)
- 1:3 – Robert Ziętarski (64′ k.)
- 2:3 – Przemysław Kostuch (90+5′ k.)
Z Luzina Marcin Długosz
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix