Lechia wreszcie zwycięska. Czekali na to ponad cztery miesiące

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

22 sierpnia 2026, 10:23 • 3 min czytania 5

Reklama
Lechia wreszcie zwycięska. Czekali na to ponad cztery miesiące

Pierwszy raz od początku kwietnia Lechia Gdańsk zgarnęła komplet punktów. W międzyczasie zaliczyła serię jedenastu meczów bez wygranej, a aż dziewięć z tych spotkań przegrała. Pierwszą od 137 dni drużyną, która nie dała rady Biało-Zielonym, była Pogoń Siedlce. Spadkowicz zasłużenie pokonał zespół z Mazowsza 1:0.

Reklama

Lechia wreszcie wygrała

137 dni musieli czekać kibice Lechii na kolejne trzy punkty dla ich zespołu. Od czasu domowej wygranej 4:2 z Koroną Gdańszczanie zaliczyli serię jedenastu meczów bez zwycięstwa. Nie przegrali zaledwie dwóch z nich, w międzyczasie notując serię siedmiu porażek. W tym czasie przebyli drogę ze środka tabeli Ekstraklasy do dna tabeli Betclic 1. Ligi. W strefie spadkowej, czy w Ekstraklasie, czy na jej zapleczu, Lechia znajdowała się przez ostatnie 3,5 miesiąca. Przynajmniej do niedzielnego popołudnia Biało-Zieloni będą zajmować miejsce nad kreską.

Koszmarną serię spadkowicz przerwał w domowym meczu z Pogonią Siedlce. Piłkarze Władysława Łupaszki pokonali drużynę z Mazowsza 1:0. Zwycięskiego gola strzelił Artur Szach, dla którego był to pierwszy występ w Gdańsku. W koszulce Lechii debiutował tydzień wcześniej na Stadionie Śląskim. Świetną asystą przy bramce popisał się jego rówieśnik, Kevin Dodaj. Albańczyk, który tego wieczora debiutował w Lechii, podaniem między dwoma rywalami wypuścił 20-letniego Ukraińca, a po chwili ten strzałem sprzed szesnastki pokonał Jakuba Lemanowicza.

Reklama

Zasłużone zwycięstwo

Przed przerwą Lechia miała trochę szczęścia, bo poprzeczkę obił Maciej Rosołek. Były napastnik Legii trafił w aluminium, choć miał przed sobą niemal pustą bramkę. Ale Pogoni parę minut wcześniej też się upiekło. Jakub Warczak, którego potem Dodaj ograł przy golu, prawie wpakował piłkę do własnej siatki. Zdążył jednak wybić ją tuż przed linią bramkową. Albańczyk szybko mógł się dorobić kolejnej asysty, ale Jakub Adkonis przegrał pojedynek z golkiperem Siedlczan.

Lemanowicz wygrał też w ostatnich sekundach meczu pojedynek z Igorem Bambeckim. 21-latek, który dwa tygodnie wcześniej w Bielsko-Białej otworzył konto strzeleckie Lechii w tym sezonie, nie potrafił skorzystać z otrzymanego przez bramkarza rywala prezentu. Lechia od kilkudziesięciu minut grała w przewadze, gdyż drugą żółtą kartkę obejrzał Krystian Miś. Pierwsze napomnienie otrzymał przed przerwą za faul w bocznym sektorze na Camilo Menie. Tym razem w prawym sektorze nieprzepisowo zatrzymywał Samuela Kopaska.

Reklama

Oddali cześć klubowej legendzie

Lechia na tle drużyny Adama Noconia zaprezentowała się z bardzo dobrej strony, ale trener Łupaszko stwierdził, że „to jeszcze nie jest to”, co chciałby zobaczyć. – My formujemy zespół, to rozumienie piłki nie jest jeszcze na takim poziomie, na jakim byśmy chcieli. Mi się wydaje, że to minimum 50% tego, co chciałbym widzieć – mówił na pomeczowej konferencji prasowej. To był bardzo dobry mecz. Bardzo dużo uderzeń i konkretów z naszej strony, dużo pressingu. To zwycięstwo nas pchnie do przodu. Mieliśmy kilka błędów, ale to normalne. Muszę też wspomnieć o tym, co działo się na trybunach. Bardzo byśmy chcieli dawać radość kibicom, aby ludzie przychodzili na mecze – dodał.

Na trybunach zasiadło 6600 widzów, a przed pierwszym gwizdkiem kibice uczcili pamięć zmarłego w wieku zaledwie 43 lat Mateusza Bąka. Był to pierwszy domowy mecz Lechii od czasu śmierci klubowej legendy. Bramkarz przebył z Biało-Zielonymi drogę z A Klasy do elity.

Reklama

Trener Łupaszko po meczu dodawał, że klub pracuje jeszcze nad ściągnięciem zawodników na trzy pozycje. Nie sprecyzował jednak, o które pozycje chodzi. Kolejne spotkanie spadkowicz rozegra w sobotę 29 sierpnia o godzinie 15:30. Gdańszczanie przyjadą na Konwiktorską. Trzy dni później czeka ich wyjazd do Kluczborka na starcie z trzecioligowym MKS-em w ramach 1/32 finału Pucharu Polski. Następny domowy mecz Lechia rozegra dopiero 13 września. Do Trójmiasta przyjedzie Miedź Legnica.

fot. Newspix

5 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama