Wojciech Szczęsny opuszczając Juventus w 2024 roku mówił, że jego zdaniem decyzja o zastąpieniu go przez Michele Di Gregorio sportowo się nie obroni. Minęły dwa lata i Polakowi trzeba przyznać rację. Skreślony w Juventusie Włoch opuszcza Starą Damę i idzie szukać szczęścia na wypożyczeniu w Anglii.
Przed dwoma laty klub z Turynu wierzył, że ubija całkiem dobry biznes. Rezygnował bowiem ze Szczęsnego, którego kontrakt należał do najwyższych w lidze, a w zamian pozyskiwał bramkarza, który udowodnił swoją wartość we Włoszech. Świetnie spisywał się w barwach Monzy i miał najwyższy współczynnik goli, przed stratą których uchronił swój zespół.
Co innego jednak występować w drużynie celującej w spokojne utrzymanie, a co innego wskoczyć do bramki Juventusu i występować w niej zarówno w lidze, jak i europejskich pucharach. Choć Di Gregorio miał w Juve także i dobre momenty, to całość jego przygody w stolicy Piemontu można uznać za rozczarowującą.
Czara goryczy przelała się w końcówce zeszłego sezonu. Golkiper prezentował się coraz słabiej, dźwignał na barkach ciężar kolejnych błędów, a zespół nie odnosił takich wyników, jakie oczekiwano. W efekcie Juventus wypadł z pierwszej czwórki i w obecnym sezonie będzie występował zaledwie w Lidze Europy.
Di Gregorio postanowił się tym samym rozstać z klubem, który nie był zadowolony z jego występów. Włoch na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu za 14 milionów euro przenosi się do Bournemouth, a więc inne uczestnika LE. Kto wie zatem, być może bramkarzowi będzie dane zagrać w Turynie w sezonie 2026/2027, ale w roli gościa.
🚨🍒 Bournemouth have agreed on loan deal to sign Michele Di Gregorio from Juventus, here we go!
Paid loan with €14m buy option clause not mandatory, as Sky Sport reported.
Di Gregorio will fly to England this weekend. pic.twitter.com/enXZDbOLkg
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) August 21, 2026
Turyńczycy natomiast wzmocnili swoją bramkę ściągają z Tottenhamu na wypożyczenie Guglielmo Vicario. Dla tego zawodnika to powrót do ojczyzny po trzech latach, które spędził w Anglii po opuszczeniu Empoli.
Fot. Newspix