Pięć powodów, dla których GKS może odwrócić losy dwumeczu

Jakub Radomski

12 sierpnia 2026, 13:33 • 8 min czytania 13

Reklama
Pięć powodów, dla których GKS może odwrócić losy dwumeczu

Czy po porażce 0:2 na Węgrzech z Hapoelem Tel Awiw awans drużyny Rafała Góraka do IV rundy eliminacji Ligi Konferencji to mission impossible? Na pewno jest to zadanie bardzo trudne, choć nie nierealne. GKS może dokonać czegoś spektakularnego i w kolejnej rundzie zmierzyć się z Atalantą Bergamo. Oto pięć argumentów, które przed rewanżem stoją po stronie zespołu z Katowic.

Reklama

1. Atut własnego boiska. GKS u siebie wygrywa, a na wyjazdach ma z tym bardzo duży problem

Powiedzieć, że GKS to przykład drużyny, która zdecydowanie lepiej prezentuje się u siebie niż na wyjeździe, to nic nie powiedzieć.

W Dzień Kobiet zespół z Katowic wygrał 1:0 na wyjeździe ligowe spotkanie z Radomiakiem. Później na obcych boiskach spisywał się bardzo źle: przegrane z Jagiellonią i Cracovią, następnie porażka po karnych w Częstochowie z Rakowem w półfinale Pucharu Polski. Dalej? Cztery kolejne wyjazdowe remisy, z Lechem, Koroną, Piastem i Pogonią. W obecnym sezonie GKS poległ w Żylinie (1:2), w Krakowie z Wisłą (1:2) i w Miskolcu z Hapoelem, na neutralnym terenie (0:2). Wychodzi na to, że drużyna trenera Góraka nie wygrała żadnego z 10 ostatnich wyjazdowych spotkań!

A teraz spójrzmy na wyniki przy nowej Bukowej.

8 listopada ubiegłego roku GKS przegrał u siebie 1:3 z Piastem. Gola oraz asystę dla drużyny z Gliwic zaliczył Erik Jirka, który później przeniósł się do ekipy z Katowic. Tamta przegrana była niespodziewana, ale od tego czasu „GieKSa” uczyniła z nowej Bukowej prawdziwą twierdzę. W STS Pucharze Polski GKS pokonał u siebie Jagiellonię (3:1) i Widzew, po rzutach karnych. Ekstraklasa? Do końca sezonu sześć zwycięstw i dwa remisy. W obecnych rozgrywkach GKS też dwa razy okazywał się lepszy na własnym obiekcie. Od porażki z Piastem daje nam to więc łącznie 10 wygranych (licząc pokonanie Widzewa po karnych) i ledwie dwa podziały punktów.

Reklama

Imponujące.

Dwa ostatnie spotkania zespołu Góraka u siebie to wygrane po 3:1 z Żyliną oraz Radomiakiem. W drugiej połowie ligowego meczu GKS potrafił totalnie zdominować drużynę z Radomia. W rewanżu z Hapoelem powtórzenie takiego rezultatu oznaczałoby dogrywkę. Wydaje się jednak, że zespół z Izraela jest silniejszy niż Żylina czy Radomiak. Ktoś powie, że w piłce pieniądze nie grają i będzie miał rację. Ale fakt, że budżet Hapoelu (25 milionów dolarów) to mniej więcej tyle, jakimi środkami dysponują łącznie zespoły z Żyliny i Radomia, oraz – że jest on prawie dwa razy większy od budżetu GKS-u, ma jednak spore znaczenie.

Rafał Górak, trener GKS-u

Rafał Górak, trener GKS-u.

Reklama

2. Hapoel Tel Awiw to drużyna mocniejsza w ofensywnie niż w bronieniu

Silny, pewnie trochę niedoceniany przed pierwszym spotkaniem, ale jednocześnie niesymetryczny. Takim zespołem wydaje się być Hapoel Tel Awiw, który poprzedni sezon ligi izraelskiej zakończył na czwartym miejscu, z aż 19 punktami straty do mistrza kraju. Ale teraz buduje drużynę, której celem jest wywalczenie po 17 latach kolejnego mistrzostwa.

To zespół, którego atutem jest linia pomocy i ataku, ogólnie ofensywa. Natomiast obrona nie wygląda równie imponującomówił mi przed spotkaniem w Miskolcu Roy Jankelowitz, jeden z najbardziej znanych izraelskich dziennikarzy.

Pierwszy mecz jego słowa generalnie potwierdził. Najlepszy na boisku był Stav Turiel, strzelec pierwszego gola. Dobrze spisał się ciągle groźny i nękający obronę GKS-u środkowy napastnik Emmanuel Boateng. Zespół z Izraela zaimponował też szerokością składu, mocą ławki rezerwowych, alei to dotyczyło ofensywy. Wchodzi Portugalczyk Xande Silva? Od razu robi akcję, po której mógł paść trzeci gol. Na boisku pojawia się ledwie 18-letni Daniel Dappa? Przeprowadza rajd, ośmiesza Arkadiusza Jędrycha, jest bardzo groźnie. Mor Buskila, którego Jankelowitz opisywał mi przed spotkaniem jako duży talent? Zero bezpiecznego grania, lewoskrzydłowy Hapoelu próbuje akcji indywidualnej i jest niebezpiecznie.

W obronie Hapoel nie wygląda równie pewnie. Kapitan Fernand Mayembo spędził wiele sezonów we Francji, ale nie zrobił wielkiej kariery. W Ligue 1 rozegrał ledwie 11 spotkań. Drugi ze stoperów, Brazylijczyk Chico, to gość, któremu przydarzają się proste błędy. Tyle że GKS w pierwszej połowie dał się totalnie stłamsić, a w drugiej też nie potrafił tego wykorzystać. Teraz będzie ku temu okazja, bo po prostu musi zaatakować.

Reklama

Michał Kajzerek, rzecznik GKS-u w WeszłoTV powiedział, że wierzy w awans, nawet bez dogrywki. Stwierdził, że „GieKSa” może wygrać rewanż 3:0 albo 4:1. Hapoel to taki zespół, że strzelenie mu dwóch czy trzech goli przy Bukowej wydaje się jak najbardziej realne. Problemem, i to sporym, może być natomiast zagranie na zero z tyłu, bo rywal ma kim postraszyć.

3. Arkadiusz Jędrych nie zagra równie beznadziejnego meczu. Dotyczy to też innych piłkarzy

Czy spotkanie w Miskolcu było najgorszym w barwach GKS-u w wykonaniu Arkadiusza Jędrycha? Od awansu na najwyższy poziom ligowy latem 2024 roku stoper „GieKS-y” na pewno równie beznadziejnie nie zagrał. Nie chodzi o to, żeby się nad Jędrychem znęcać.

Jest doświadczonym graczem, który na pewno sam zdaje sobie sprawę, że, zwłaszcza w pierwszej połowie, nie wychodziło mu praktycznie nic. Drugi gol? To on w juniorski sposób stracił piłkę. Później popełnił dwa błędy, które mogły zakończyć się golem. Sfaulował przeciwnika w polu karnym, byłaby jedenastka, ale GKS miał szczęście, bo rywal był na pozycji spalonej. W drugiej połowie m.in. dał się bardzo łatwo ograć 18-letniemu Dappie. Niewiele mu wychodziło.

Reklama

Arkadiusz Jędrych w pierwszym meczu

Arkadiusz Jędrych w pierwszym meczu

Jędrych był najsłabszym punktem GKS-u, ale zawodzili też inni. Lukas Klemenz podawał niedokładnie, Pau Resta czasami dziwnie się ustawiał. Borja Galan absurdalnym przerzutem sprokurował gola na 0:1, a Erik Jirka był tylko niewiele lepszy na prawym wahadle. Eman Marković rozegrał kolejne słabe spotkanie w tym sezonie, a Adam Zrelak rozpoczął mecz od początku, nie pokazał za wiele, a w 56. minucie opuścił boisko z urazem.

GKS nie ma słabych piłkarzy. Zbudował dość ciekawy skład i na większości pozycji posiada dwóch graczy na podobnym, niezłym poziomie. Hapoel nie jest też drużyną, na tle której trudno jest się pokazać z dużo lepszej strony. Dlatego – sugeruje to logika – raczej niemożliwe jest, by tak wielu zawodników znów zaprezentowało tak niski poziom.

Reklama

4. Mateusz Kowalczyk jest gotowy na 90 minut. On akurat w pierwszym spotkaniu nie zawiódł

W Hapoelu w pierwszym meczu każdy ze zmienników coś dawał. W polskiej ekipie – jeżeli szukać pozytywów i chwalić kogoś choć trochę za spotkanie na Węgrzech – to pewnie tylko Gabriela Kobylaka (nie zgadzam się, że zawalił przy drugim golu) i Mateusza Kowalczyka, który pojawił się na boisku w 57. minucie.

Ten drugi był aktywny, szukał grania do przodu, sporo mu wychodziło. 22-letni środkowy pomocnik nieprzypadkowo latem 2025 roku został aż za milion euro wykupiony z Broendby. W obecnym sezonie niezłe mecze ma Kacper Łukasiak (np. rewanż z Żyliną), ale Kowalczyk to jednak trochę wyższy poziom. Tyle że pomocnik w marcu miał problemy z mięśniem dwugłowym, pod koniec czerwca znów złapał ten sam uraz. Kowalczyk wraca jednak do gry. Z Radomiakiem dostał 20 minut, z Hapoelem – 33.

Mateusz jest w pełni zdrowy i gotowy na granie od pierwszej minuty – powiedział Górak na konferencji prasowej przed rewanżem. I to jest świetna wiadomość.

Mateusz Kowalczyk

Reklama

Mateusz Kowalczyk

Szkoleniowiec GKS-u wyraźnie zaznaczył też, że w jedenastce, w stosunku do pierwszego spotkania, nastąpią zmiany. Użył liczby mnogiej, a wiadomo, że do jednej roszady na pewno dojdzie w linii ataku (o tym poniżej). Czy Kowalczyk rozpocznie rewanż od początku? Nie można tego wykluczyć. Na konferencji, obok Góraka, siedział co prawda Łukasiak. Wydaje się, że w środku pola są dwa miejsca dla kogoś z trójki: oni i Bartosz Wolski. Być może Marcin Wasielewski zastąpi Jirkę na prawym wahadle. Możliwe, że jednym z trzech środkowych obrońców będzie Alan Czerwiński, rezerwowy na Węgrzech. Wydaje się, że jakieś minuty dostanie Mateusz Wdowiak, który pierwszy mecz przesiedział na ławce.

Konieczność atakowania i grania o wysokie zwycięstwo sugeruje postawienie na nieco innych piłkarzy.

5. Ilja Szkuryn strzela dla GKS-u Katowice ważne gole na własnym stadionie

„Przez kontuzje straciłem cztery lata. Myślałem, by zostać spawaczem” – taki tytuł nosi wywiad, który przeprowadziłem z Adamem Zrelakiem w październiku 2024 roku. Niedługo po tamtej rozmowie doznał urazu stawu skokowego, przez który pauzował ponad 120 dni. Mecz na Węgrzech Zrelak rozpoczął w pierwszym składzie, ale w drugiej połowie zszedł przez kontuzję.

Reklama

Adama raczej nie będę miał do dyspozycji, choć trwa walka z czasem – mówił Górak na wtorkowej konferencji. Kajzerek podczas łączenia w naszym programie przekazał, że Słowak nie zagra w rewanżu. Jest to spore osłabienie, bo ogranicza Górakowi manewry w linii ataku. 19-letni Jakub Kokosiński to ciekawy zawodnik, widać, że szkoleniowiec coś w nim widzi, ale sytuacja ze Zrelakiem oznacza przede wszystkim, że… jeszcze bardziej wzrośnie rola Ilji Szkuryna.

Białorusin w ubiegłym sezonie w liczbach wyglądał jako tako. Rozegrał dla „GieKS-y” 32 spotkania, strzelił osiem goli, miał trzy asysty. Biorąc pod uwagę, że raz wychodził w pierwszym składzie, a raz pojawiał się z ławki – całkiem niezłe liczby. Można było jednak mieć pewne wątpliwości, czy jest to napastnik pierwszego wyboru dla klubu, który idzie do przodu i ma nas reprezentować w pucharach, ale… no właśnie.

W obecnym sezonie Szkuryn zdobył po bramce w dwóch domowych meczach. To były nie tylko bardzo ważne trafienia (na 3:1 z Żyliną i na 2:1 z Radomiakiem), ale też efektowne gole, strzelane z niełatwej pozycji, wymagające wizji i koordynacji. Wszyscy kibicujący GKS-owi liczą, że z Hapoelem zaprezentuje coś podobnego.

W europejskich pucharach zdarzały się dwumecze, w których ktoś przegrywał 0:4 i później wygrywał 5:0. Uważam, że 0:2 to tak naprawdę żaden wynik – przekonuje przed rewanżem Górak.

Reklama

Szkoleniowiec gości, Eliyav Barda, cytowany przez izraelskie media, sprawia wrażenie człowieka, który obawia się tego meczu. Ocenia, że jego zespół mógł na Węgrzech wygrać wyżej, a teraz czeka go najtrudniejsze spotkanie w sezonie. Co ciekawe, niewiele mówi o taktyce GKS-u i jakości jego zawodników, a więcej o kibicach, którzy przy Bukowej potrafią stworzyć niepowtarzalną atmosferę, niełatwą dla przeciwnika.

Pełna zgoda. Fani GKS-u mogliby być w zasadzie w tym artykule argumentem numer sześć.

JAKUB RADOMSKI

Fot. Newspix.pl 

Reklama
13 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Bundesliga

Letnie sparingi wielkich klubów i sztuczne pucharowe fety. Borussia to wyśmiała

AbsurDB
0
Letnie sparingi wielkich klubów i sztuczne pucharowe fety. Borussia to wyśmiała

Liga Konferencji

Reklama