Letnie sparingi wielkich klubów i sztuczne pucharowe fety. Borussia to wyśmiała

AbsurDB

Autor:AbsurDB

12 sierpnia 2026, 15:45 • 6 min czytania 1

Reklama
Letnie sparingi wielkich klubów i sztuczne pucharowe fety. Borussia to wyśmiała

Sparingi przedsezonowe to często wydarzenia niezbyt poważne. Nie tylko w wykonaniu klubów Ekstraklasy. Nawet największe kluby Europy latem rozgrywają spotkania w dziwnym formacie, a przede wszystkim w bardzo egzotycznych miejscach. Czego się bowiem nie robi dla pieniędzy? Jednak finał Emirates Cup zakończył się fetą, która bardziej przypominała zakończenie meczu na orliku niż poważne rozgrywki. Oglądało to 60 tysięcy widzów.

Reklama

Sparingi przedsezonowe wielkich klubów i niezręczne sytuacje

Borussia Dortmund wygrała towarzyski Emirates Cup. Zmagania o to trofeum nigdy nie udawały, że są w pełni poważne. W pierwszych edycjach przyznawano punkty za każdą strzeloną bramkę. Później w przypadku remisu decydowała… większa liczba strzałów na bramkę. Czyli identycznie jak w niektórych turniejach na orlikach.

Gracze niemieckiej drużyny dostosowali się do powagi tych rozgrywek. W zaplanowanej z wielką pompą ceremonii wręczenia pucharu wyglądali, jakby wygrali partię w warcaby, a nie ważne trofeum.

Reklama

Trudno dostrzec choćby cień radości czy ekscytacji. Puchar jest dość niezręcznie przekazywany z rąk do rąk, a większe zadowolenie z sukcesu widać na trybunach niż na murawie. Jest to w dużym kontraście z niektórymi innymi przedsezonowymi rozgrywkami, które choć mało istotne, kończą się wielką, choć sztuczną fetą z okazji zdobycia pucharu.

Tu na przykład, rok temu, Tottenham pokonał Arsenal w sparingowych derbach rozgrywanych w Hong Kongu. Też była plansza, puchar, confetti, piosenka, gratulacje. I trochę żartów, niezręczności samych piłkarzy. I tak mogli się cieszyć, że wcześniej wygrali Ligę Europy, no więc aż tak głupio nie było im tu stać. Bo kiedy Harry Kane wygrał trofeum przedsezonowe Malta Cup z Bayernem, to… nie chciał brać udziału w fecie podnoszenia go z uwagi na potencjalną bekę. To był czas, kiedy niczego w życiu jeszcze nie wygrał.

Takich letnich turniejów ze sztuczną fetą trofeum trochę jest.

Reklama

Wracając do meczu tu opisywanego, to najciekawsze było chyba to, że Borussia pokonała Arsenal jego własną bronią. Decydującego gola pozyskany z Salzburga obrońca Joane Gadou strzelił po rzucie rożnym. Dotąd stałe fragmenty były najmocniejszą stroną Kanionierów. Nic dziwnego zatem, że w mediach społecznościowych Niemcy postanowili podkreślić, że udało się im wygrać po takiej bramce.

Konkurs rzutów karnych o pietruszkę

Mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla gości. Można tradycyjnie zażartować, że Arsenal przegrał nawet mecz o trofeum, które sam stworzył i że wraca na tradycyjną ścieżkę przegrywania wszystkiego, gdyby nie fakt, że jest przecież świeżo upieczonym mistrzem Anglii. Te żarty więc już średnio bawią. Bawi jednak co innego.

Reklama

Bo nie był to koniec komicznych wydarzeń w Londynie. Otóż mimo że Borussia mecz wygrała, to i tak odbył się konkurs… rzutów karnych. W dodatku 5:4 wygrał w nim Arsenal, dlatego niektóre media błędnie podały, że to Anglicy zdobyli trofeum. Tak się jednak nie stało i dopiero drugi raz od 2014 roku, a więc od czasów Arsene’a Wengera, Kanonierzy przegrali organizowany przez siebie turniej.

Mało poważna feta, sztuczny konkurs rzutów karnych – to wszystko sugeruje, że mieliśmy do czynienia z wydarzeniem dość mało poważnym, nawet jak na sparingi przedsezonowe. Całe szczęście, że nie przeszkadzało to kibicom, których zjawiło się w Londynie aż 60 tysięcy. Warto dodać, że sprzyjały temu niewygórowane ceny – zaledwie około dwustu złotych. To dwa razy mniej niż najtańsze wejściówki na starcie Milanu z Manchesterem United we Wrocławiu, a chętnych nie brakuje.

Go East!

Tego lata dalekie wyprawy upodobały sobie szczególnie kluby angielskie. Oto, dokąd udały się niektóre z nich, by rozegrać swoje sparingi lub turnieje towarzyskie:

  • Aston Villa – Indonezja, Tajlandia, Hongkong (Audi Summer Tour z Bayernem)
  • Chelsea – Australia (Sydney Super Cup z Tottenhamem), Hongkong (Hong Kong Football Festival), Indonezja (Indonesia Super Cup), Malezja
  • Wrexham, Sunderland, Leeds i Liverpool – rozegrały między sobą sześć meczów w USA
  • Manchester City – Hongkong (Asahi Super Dry Trophy) i Korea Południowa (Coupang Play Series)
  • Newcastle zdobyło w Walencji Trofeo Naranja („feta” na filmie poniżej), a w weekend organizuje u siebie VisitMalta Weekender 2026.
Reklama

Dość interesujący wydaje się przeciwnik, z którym grała Chelsea. Johor Darul Takzim od dwunastu lat bez przerwy zdobywa mistrzostwo Malezji, a w dodatku wyrównał właśnie rekord świata pod względem najdłuższej serii meczów bez porażki w lidze krajowej, należący od ponad trzydziestu lat do ASEC-u Abidżan. Malezyjczycy od 2021 roku nie przegrali żadnego ze 108 meczów! Także z The Blues wypadli nieźle, bo zremisowali 3:3.

Tam budują lojalność nowych kibiców

Na wojaże wybrały się także największe kluby z kontynentalnej Europy.

Reklama

Bayern grał w Azji Wschodniej, a w sobotę zagra o Telekom Cup z Lipskiem. Borussia pojechała na BVB Evonik Tour do Japonii, a w niedzielę „zdobyła” Emirates Cup po wygranej z Arsenalem.

Milan rozegrał derby Mediolanu z Interem w… Perth na drugim końcu świata. Następnie przegrał z Chelsea w Dżakarcie, a w niedzielę zmierzy się z Manchesterem United we Wrocławiu. Ciekawe, czy Rossoneri zaliczą w sierpniu więcej lotów samolotem niż zdobędą punktów w Serie A.

Angielskie, niemieckie i włoskie kluby upodobały sobie wschodnią i południowo-wschodnią Azję. Nic dziwnego, ten region ma przecież olbrzymi potencjał demograficzny, którego potrzeby w dodatku nie są zaspokajane przez lokalny futbol. Na mundialu grały przecież z tamtej części kontynentu tylko Japonia i Korea Południowa, a w Lidze Mistrzów Elite rywala z zachodniej części tego kontynentu wyeliminowały tylko kluby japońskie.

Ekscytujemy się często populacją Chin i Indii, zastanawiając się, która jest większa. Tymczasem w Indonezji, Tajlandii i Malezji żyje prawie 400 milionów osób, czyli więcej niż w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Hiszpanii i Włoszech razem wziętych. W całej Azji Południowo-Wschodniej żyje natomiast prawie 700  milionów osób, czyli o połowę więcej niż w Unii Europejskiej.

Reklama

Kluby zdają sobie zatem sprawę, gdzie są w stanie budować swoją bazę kibicowską znacznie skuteczniej niż na lokalnym podwórku. O sile tego potencjału mogła się kiedyś przekonać Lechia, która po zakontraktowaniu Indonezyjczyka Egy Maulany Vikriego stała się z miejsca najpopularniejszym polskim klubem na Instagramie, a później przeżywała najazd tysięcy tamtejszych fanów w social mediach.

Hiszpanie bez dalekich wojaży

Na tym tle Barcelona podróżuje stosunkowo niewiele, ale jej sparingi także były ciekawe. Szczególnie Friuli Venezia Giulia Cup rozegrany w Udine 8 sierpnia. Odbyły się wówczas trzy mecze pomiędzy gospodarzami, Nottingham i Dumą Katalonii. Każdy z nich trwał… 45 minut. Zwyciężyli Włosi.

W niedzielę Barca zagra także o Puchar Joana Gampera. Akurat walka o to trofeum ma bardzo bogatą historię, bo rozgrywano go już 60 razy. Tym razem rywalem Dumy Katalonii będzie egipskie Al-Ahly.

Reklama

Turnieje o puchar imienia klubowej legendy mają w Hiszpanii długą tradycję i organizuje je wiele klubów (Sevilla, Malaga, Elche, Cadiz, Celta). Od kilku lat nie jest już wręczane Trofeo Santiago Bernabéu. Real tym razem nie udał się na dalekie wojaże. Najdłuższą podróżą Królewskich była wizyta w Budapeszcie na meczu z Ferencvarosem.

Fot. Newspix.pl

1 komentarz
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Kłótnia o VAR w Ekstraklasie. Ostra dyskusja na linii sędziowie – Canal+

Maciej Piętak
8
Kłótnia o VAR w Ekstraklasie. Ostra dyskusja na linii sędziowie – Canal+

Bundesliga

Reklama