Katarzyna Niewiadoma walczyła do ostatniego podjazdu. Wielkie emocje w Nicei

Sebastian Warzecha

09 sierpnia 2026, 19:13 • 5 min czytania 4

Reklama
Katarzyna Niewiadoma walczyła do ostatniego podjazdu. Wielkie emocje w Nicei

Osiem sekund. Tyle dzieliło Demi Vollering i Katarzynę Niewiadomą po ośmiu z dziewięciu etapów Tour de France Femmes. Niemal nic. Kwestia jednego mocnego depnięcia na rowerze, odskoczenia rywalce. Tyle że to właśnie rywalka była w sytuacji uprzywilejowanej, bo liderką wyścigu przed dzisiejszym etapem była Vollering. Ale dzisiejszy etap miał być trudny, zawodniczki kilkukrotnie miały przejeżdżać wymagające podjazdy. Wszystko mogło się zdarzyć, po prostu. I niestety, wyszło, że karty ułożyły się pod Holenderkę.

Reklama

Katarzyna Niewiadoma druga w Tour de France

Cztery edycje Tour de France Femmes rozegrano do tej pory, a na podium zawsze była Katarzyna Niewiadoma. W 2022 roku trzecia. Tak samo w 2023. Przyglądała się wtedy triumfom Annemiek van Vleuten i właśnie Demi Vollering. W 2024 roku odniosła jednak wielki, fantastyczny sukces i sama w tym wyścigu triumfowała, korzystając na upadku liderki, czyli Vollering. Wygrała wtedy Kasia minimalnie, o 4 sekundy. Rok temu wreszcie – Niewiadoma znów była trzecia, wygrała Paulina Ferrand-Prevot.

Można jednak napisać i inaczej: cztery edycje Tour de France Femmes, a na podium zawsze była Demi Vollering. Trzy razy druga, raz pierwsza, za Niewiadomą kończyła raz – w 2024 roku.

Tak więc o zwycięstwo w tej edycji rywalizowały dwie najmocniejsze zawodniczki, bez wątpienia. Niewiadoma zachwyciła na siódmym etapie, na podjeździe pod Mont Ventoux, który powszechnie uznano już za być może najlepszy pokaz jazdy po górach w wykonaniu jakiejkolwiek kolarki. Vollering odrobiła jednak niewielkie straty na ósmym etapie, tam gdzie mało kto się tego spodziewał. Były tam jednak i wielkie nerwy – Polka oskarżyła Celię Grey, drużynową koleżankę Holenderki, że ta ją umyślnie blokowała.

Reklama

I tak, blokowała, teoretycznie „po kolarsku”, w praktyce chyba przekroczyła nieco to, co powszechnie uznane za dozwolone. Wzbudziło to wielkie emocje, szczególnie u Niewiadomej, która oskarżyła ją o to przed kamerami, a potem powtórzyła jeszcze w swoim wywiadzie. Przed dzisiejszym etapem mówiła Kasia Eurosportowi:

– Oczywiście, było sporo frustracji po etapie. Teraz nie mogę już zmienić przeszłości, mogę się tylko skupić na przyszłości . Teraz nie mamy nic od stracenia, wiele do zyskania. To będzie bardzo trudne. Myślę, że nie tylko my, ale i wszystkie zespoły pójdą na całość. To ostatnia szansa.

Reklama

Vollering twierdziła z kolei, że nieco się na Kasi zawiodła, rozczarowała tym wywiadem, którego Polka udzieliła. Natomiast – ta sytuacja podzieliła ekspertów, duża część uznała, że Polka miała rację. Ostatecznie jednak nie dało się tego zmienić – dziś to Niewiadoma musiała atakować.

Wszystko rozpisane. Niestety – pod Demi

Cztery razy miały zawodniczki podjeżdżać pod Col d’Eze, choć ten ostatni raz – od innej strony. Trasa wiodła z Nicei do Nicei, kręciła kółka. Do walki o generalkę opcjonalnie miała włączyć się jeszcze Marlen Reusser, ale Niemka traciła do obu rywalek nieco ponad minutę. Tyle że akurat ona szybko zaczęła na trasie tracić, zaliczyła też upadek i stało się jasne, że wszystko rozstrzygnie się między Polką i Holenderką. Choć na tę walkę mieliśmy poczekać.

Bo żadna nie planowała solowej akcji. Natomiast trwała w peletonie bardzo, ale to bardzo mocna selekcja. Odpadały kolejne zawodniczki, grupa szybko się zmniejszała. W końcu zostało w niej ledwie kilkanaście kolarek – w tym Niewiadoma i Dominika Włodarczyk, po raz drugi z rzędu będąca w TOP 10 klasyfikacji generalnej Tour de France Femmes.

Z przodu kilka zawodniczek uciekało, ale im dalej w etap, tym mniej ich tam było. W końcu została sama Isabella Holmgren, która jednak wielkich szans na to, by się z przodu utrzymać nie miała. I faktycznie, ledwie zaczął się ostatni podjazd, to grupka liderek ją dopadła i zjadła. A potem czekaliśmy tylko na moment, gdy Katarzyna Niewiadoma zaatakuje. Bo oczywiste było, że to ona musi. Prowadziła ją mocno Antonia Niedermaier, świetnie Kasi pomagała.

Reklama

I w końcu Niewiadoma ruszyła, mocno, docisnęła na pedały. Vollering jednak nie dała się zgubić, nie tym razem. Kasia pracowała, ale Demi była na jej kole. A potem nastąpiła zmiana – przycisnęła Holenderka, a Niewiadoma się trzymała. I tak kilka razy dawały sobie zmiany, próbowały się zgubić. I gdy wydawało się już, że do końca podjazdu – po którym już tylko zjazd i płaski odcinek do mety – obie dojadą razem i to zjazd będzie rozstrzygał o tym, co stanie się dalej, to Demi nacisnęła raz jeszcze.

I tym razem wyczuła moment. Odjechała Kasi, szybko zyskała kilkanaście sekund przewagi. I niestety, tam rozstrzygnęły się losy Tour de France Femmes, na niespełna kilometr przed ostatnim podjazdem.

Reklama

Katarzyna Niewiadoma znów na podium. Duma i rozczarowanie

Po pokazie na siódmym etapie można było w Kasię wierzyć. Choć jej przewaga nad Demi Vollering nie była wtedy duża, więc oczywistym było, że trudno będzie Holenderce uciec. Nie dowiemy się już, niestety, co by było, gdyby Kasia nie straciła wczoraj sił i czasu przez to przyblokowanie. Czy byłaby liderką? Czy jechałaby dziś z żółtą koszulką? Czy wystarczyłoby jej, gdyby po prostu pilnowała Demi, a nie musiała atakować? To mógł być zupełnie inny etap.

Może skończyłby się tak samo, może nie. Tego nie wiemy.

W każdym razie: w tej sytuacji Demi Vollering ostatecznie Niewiadomej uciekła. Była zbyt mocna, najmocniejsza. Miała problem na siódmym etapie, choć i tam w końcówce nieco nadrobiła. Poza tym jednak udowodniła, że Tour de France to jej wyścig. Nigdy nie spadła tam poniżej drugiego miejsca, jako pierwsza w dziejach zawodniczka wygrała to „nowe” kobiece Tour de France po raz drugi. Katarzyna Niewiadoma z kolei skończyła ten wyścig druga.

W pewnym sensie skompletowała podium, bo na tym jego stopniu jeszcze nie stała. Natomiast zadowolona z tej sytuacji nie będzie. Nie teraz. Gdy jednak spojrzy na ten wyścig z perspektywy czasu, to na pewno go doceni. Wygrała królewski etap, pokazała niesamowite kolarstwo, rywalizowała z Demi do ostatniego momentu. Oj, będzie rozczarowanie mieszać się z dumą, ale tak to bywa. Natomiast statystyka wciąż obowiązuje: odkąd istnieje ten konkretny wyścig, to Kasia Niewiadoma z podium generalki nie spada.

Reklama

I zapewne jeszcze powalczy o to, by znów zająć w niej najwyższe miejsce.

Fot. Newspix

4 komentarze
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Bramkarz odejdzie z Chelsea. Chciał tego już zimą

Braian Wilma
0
Bramkarz odejdzie z Chelsea. Chciał tego już zimą

Inne sporty

Reklama
Inne sporty

Niewiadoma skarży się na rywalkę po porażce. „Straciła mój szacunek”

Mikołaj Duda
1
Niewiadoma skarży się na rywalkę po porażce. „Straciła mój szacunek”