Pogoń Szczecin odpuściła ataki pozycyjne i niewiele kreowała, ale było jej to w zasadzie niepotrzebne, bo dwie bramki padły kolejno po wrzucie z autu i rzucie wolnym. Kiedy wydawało się, że z takim wynikiem spokojnie dojedziemy do mety, to Makan Aiko odpalił fajerwerki. Błyskawicznie jednak gościom nadzieję odebrali zmiennicy – Grosicki i Acosta. Pogoń wygrała 3:1 i ma już na koncie sześć oczek. To kolejna nieudana wizyta Misiury w Szczecinie.
Znów rodowity Szczecinianin Mariusz Misiura odwiedził znane rejony, tym razem już nie jako szkoleniowiec Wisły Płock, tylko Motoru Lublin. Ostatnio był tutaj trzy miesiące temu. Jego Nafciarze dostali wtedy spore lanie i ogólnie mieli słabiutką końcówkę sezonu, ale to był i tak wynik ponad stan.
– Mieszkałem 800 metrów od stadionu, na który chodziłem piechotą. Cieszę się, że zobaczę się z rodziną, kolegami – mówił przed meczem trener. Grał o pierwsze zwycięstwo jako trener Motoru, bo najpierw zremisował z Widzewem (2:2), a następnie przegrał z Jagiellonią (1:2). Nie tylko dla niego zresztą był to powrót, ale także dla Mateusza Łęgowskiego, który przez kilka lat grał dla Portowców, a wcześniej szkolił się też w tutejszej akademii.
Co warto odnotować, po raz kolejny mecz na ławce zaczął Kamil Grosicki.
Darko Czurlinow z pierwszym golem w nowym klubie
Tempo od początku było takie, jak w kolejce do lekarza. Nuda i czekanie na swój numerek. No i można powiedzieć, że Bartosz Bereszyński był tym, który pierwszy się odezwał w poczekalni. Chciał bowiem, żeby piłka nie opuściła boiska i niedokładnym podaniem w pole karne zestresował kolegów.
Sporo było niedokładności po obu stronach, źle się na to patrzyło – a to Czubak podał na aut, a to Wojciechowski wcisnął kółko zamiast krzyżyka na padzie. Juwara, Kikis – wszyscy chyba brali udział w jakimś konkursie, kto najgorzej poda.
Z gry szło opornie, ale trochę lepiej po dalekich wrzutach z autu Patryka Dziczka, bo to właśnie po takiej akcji padła bramka dla Portowców. Po wybiciu piłki tuż przed polem karnym stał Fredrik Ulvestad i prawie zaliczył z główki asystę, bo Dimitrios Keramitsis uderzył w słupek. Piłka odbiła się tak, że Darko Czurlinowowi została najłatwiejsza rzecz na świecie – wkopać ją niemal z linii do siatki. Dobre trzy minuty trwało jeszcze sprawdzanie, czy nie było w tej sytuacji ofsajdu. Nie było.
Darko Churlinov znalazł się w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu i z najbliższej odległości umieścił piłkę w siatce! ⚽ Pogoń Szczecin 1:0 Motor Lublin!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/RI5kSiVprp
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 8, 2026
Motor mógł… ba, powinien wyrównać dość szybko, tylko co też zrobił Fabio Ronaldo?!?! Dostał wypieszczone podanie, rogala i to zewniakiem! Nic, tylko dołożyć nogę, głowę, brzuch, cokolwiek. A on skopiował wyczyn Milety Rajovicia i zagrał piłkę ręką. Różnica jedynie taka, że nie był metr od bramki, tylko trochę dalej, ale raczej marne to pocieszenie.
Rozkręcił nam się na lewej obronie Filip Luberecki i na prawym skrzydle Ndiaye – w krótkim czasie zagrali dwie dwójkowe akcje. Ndiaye próbował efektownie nożycami, ale na linii strzału znalazł się Leo Borges. Senegalczyk i Polak mogli się podobać, ale te ich popisy trwały może z pięć minut. Do końca pierwszej połowy oglądaliśmy raczej hokejową grę po obwodzie i szukanie jakiejś dziury w formacji gospodarzy. Ci ograniczyli się do blokowania i przesuwania. Z przodu nie robili nic.
Po co się wysilać, skoro są stałe fragmenty gry?
Tylko po co Pogoń ma atakować, skoro można wykorzystać stały fragment? Znów ważną rolę odegrali obrońcy – Wahlqvist wygrał główkę z Łęgowskim, a na wprost bramki już czyhał Attila Szalai. Portowcy pokazali, że można nie zrobić ani jednej ciekawej akcji w ataku pozycyjnym, a mieć na koncie dwa trafienia. Warto też docenić dośrodkowanie Musy Juwary.
POGOŃ PODWYŻSZA PROWADZENIE! ⚓ Attila Szalai trafił do siatki kilka minut przed końcem pierwszej połowy meczu!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/PGjaU4X7Bw
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 8, 2026
Motor kilka razy szarpnął, lecz do przerwy nie miał na koncie ani jednego celnego strzału. Tak się wygrać nie da.
Pogoń pragmatyczna do końca
Prawdę mówiąc, dziwi nas, dlaczego Fabio Ronaldo wyszedł w ogóle po przerwie na boisko. Kiedy pierwszy raz mógł zrobić przewagę na skrzydle, to po prostu się odbił od Wahlqvista jakby wpadł rowerem na znak drogowy. Koszmarnie wyglądał Portugalczyk aż do 55. minuty, kiedy zrobił pierwszą ciekawą akcję i groźnie uderzył, ale potem i tak znowu włączył poprzedni tryb, bo przeciągnął dośrodkowanie.
Trochę niespodziewanie to Oscar Garcia pierwszy dokonał zmian, a nie Mariusz Misiura, który przegrywał.
57′ Podwójna zmiana.
⬅️ Maciej Wojciechowski, Darko Churlinov
➡️ Filip Čuić, Kellyn Acosta⚓ 2-0 🟡 | #POGMOT
— Pogoń Szczecin (@PogonSzczecin) August 8, 2026
Niewidoczny był Czubak. Wygrał kilka pojedynków w powietrzu, ale piłka do niego nie docierała. Sfrustrowany brakiem okazji korzystał z tego, co ma, no i raz wybił chyba piłkę poza stadion. Trzeba przyznać, że obrona Pogoni dobrze go odcinała.
Jak nie było strzałów celnych, to nie było, a gdy już się pojawiły ze strony Motoru, to od razu dwa w kilka sekund. Valentin Cojocaru pokazał jednak, że można na nim polegać. Co ważne, była to dopiero pierwsza poważniejsza sytuacja Czubaka. Rumun musiał się jeszcze bardziej wysilić po jednej z niewielu udanych akcji Ronaldo, który zmienił skrzydło (grał na Mendy’ego) i zaczęło to trochę lepiej wyglądać, ale nie na tyle, by zamazać jego beznadziejny występ.
I też nie na tyle, żebyśmy sobie pomyśleli, że zespół Misiury coś w Szczecinie zdziała. Raczej byśmy powiedzieli, że to Pogoń była bliżej podwyższenia prowadzenia. Goście średnio radzili sobie z autami Patryka Dziczka. Po kolejnym z nich zablokowany został Filip Cuić, który zanotował dobrą zmianę, nieźle utrzymywał się przy piłce.
Aiko – był podopieczny Goncalo Feio – pokazał za to, że może być naprawdę niezłym wzmocnieniem. Już w poprzednim meczu błysnął, a teraz walnął takiego rogala, że ho, ho. Jeszcze na chwilę dał nadzieję Motorowi, którą dosłownie po mrugnięciu okiem odebrali Kamil Grosicki z Kellynem Acostą. Znów – trafione zmiany. „Grosik” może się okazać mistrzem końcówek, gdy ma miejsce i może się rozpędzić.
DZIAŁO SIĘ W KOŃCÓWCE SPOTKANIA W SZCZECINIE! 🔥
Zobaczcie piękną bramkę Makana Aïko i błyskawiczną odpowiedź Portowców! ⤵️ pic.twitter.com/eNM1h47Cqp
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 8, 2026
To kolejna nieudana wizyta Mariusza Misiury, choć jego rodzina, gdzie przecież nie brakuje kibiców Portowców, powinna być zadowolona.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix