Panie Marku, proszę jeszcze raz przemyśleć, czy to robota dla pana

Przemysław Michalak

08 sierpnia 2026, 17:31 • 2 min czytania 43

Reklama
Panie Marku, proszę jeszcze raz przemyśleć, czy to robota dla pana

Staram się wykazywać duże zrozumienie dla osób, które dopiero zaczynają. Im jestem starszy, tym mam go więcej. Człowiek sam przecież wielu rzeczy musiał się nauczyć – czasami rzucony na głęboką wodę – i nie zawsze od razu wyglądało to dobrze. Są jednak pewne granice. Marka Saganowskiego, który zadebiutował za mikrofonem jako ekspert Canal+ Sport przy okazji meczu Radomiaka Radom z Górnikiem Zabrze, po prostu nie dało się zdzierżyć.

Reklama

Nie rozumiem, jak ktoś obcując z byłym reprezentantem Polski mógł wpaść na pomysł, że to będzie dobry ekspert-komentator. „Sagan” przecież od zawsze miał ten swój specyficzny sposób mówienia, z częstym przeciąganiem i mało płynnym składaniem zdań.

Nie da się zrzucić tego, co usłyszeliśmy na karb debiutanckiego stresu. Jeśli się pojawił, to miał marginalne znaczenie dla całego efektu. Marek Saganowski po prostu brzmiał jak Marek Saganowski.

Marek Saganowski nie dał rady jako ekspert do meczu Radomiak – Górnik Zabrze

Jeszcze pół biedy, gdyby chodziło wyłącznie o to, jak ktoś mówi. Takie rzeczy są do wyćwiczenia. W jednym przypadku mniej, w drugim bardziej, ale zawsze jest pole do rozwoju.

Gorzej, że jednocześnie Saganowski nie potrafił ukryć, że najwyraźniej od dawna śledził Ekstraklasę wyrywkowo i z wieloma rzeczami nie jest na bieżąco. Ewidentnie wielu imion i nazwisk nie znał. Nie zdążył się ich nauczyć.

Reklama

25-letniego Kryspina Szcześniaka określił mianem „młodego talentu”, jednocześnie przekręcając jego imię na Kryspiana lub Krystiana. Dieguez został Diazem, Conrado Cordobą, Prekop Prokopem, Che Nunnely Szenelim, Federico Frederico (to jeszcze byłoby do wybaczenia), a Michal Gasparik Michaelem Gasparikiem.

Do tego usłyszeliśmy klasyk u byłych piłkarzy, czyli „meczy” zamiast „meczów”. Pojawiła się także „przysłowiowa dziesiątka”.

Naprawdę – to, że ktoś stał się dostępny i ma za sobą ciekawą karierę piłkarską nie oznacza jeszcze, że sprawdzi się za mikrofonem. A chwilami można odnieść wrażenie, że właśnie takie jest główne kryterium przy poszerzaniu tej obsady.

Panie Marku, nikt nie jest we wszystkim dobrym. Proszę się zastanowić, czy warto w to brnąć.

Reklama

fot. Newspix

43 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama