Staram się wykazywać duże zrozumienie dla osób, które dopiero zaczynają. Im jestem starszy, tym mam go więcej. Człowiek sam przecież wielu rzeczy musiał się nauczyć – czasami rzucony na głęboką wodę – i nie zawsze od razu wyglądało to dobrze. Są jednak pewne granice. Marka Saganowskiego, który zadebiutował za mikrofonem jako ekspert Canal+ Sport przy okazji meczu Radomiaka Radom z Górnikiem Zabrze, po prostu nie dało się zdzierżyć.
Nie rozumiem, jak ktoś obcując z byłym reprezentantem Polski mógł wpaść na pomysł, że to będzie dobry ekspert-komentator. „Sagan” przecież od zawsze miał ten swój specyficzny sposób mówienia, z częstym przeciąganiem i mało płynnym składaniem zdań.
Nie da się zrzucić tego, co usłyszeliśmy na karb debiutanckiego stresu. Jeśli się pojawił, to miał marginalne znaczenie dla całego efektu. Marek Saganowski po prostu brzmiał jak Marek Saganowski.
Marek Saganowski nie dał rady jako ekspert do meczu Radomiak – Górnik Zabrze
Jeszcze pół biedy, gdyby chodziło wyłącznie o to, jak ktoś mówi. Takie rzeczy są do wyćwiczenia. W jednym przypadku mniej, w drugim bardziej, ale zawsze jest pole do rozwoju.
Gorzej, że jednocześnie Saganowski nie potrafił ukryć, że najwyraźniej od dawna śledził Ekstraklasę wyrywkowo i z wieloma rzeczami nie jest na bieżąco. Ewidentnie wielu imion i nazwisk nie znał. Nie zdążył się ich nauczyć.
25-letniego Kryspina Szcześniaka określił mianem „młodego talentu”, jednocześnie przekręcając jego imię na Kryspiana lub Krystiana. Dieguez został Diazem, Conrado Cordobą, Prekop Prokopem, Che Nunnely Szenelim, Federico Frederico (to jeszcze byłoby do wybaczenia), a Michal Gasparik Michaelem Gasparikiem.
Do tego usłyszeliśmy klasyk u byłych piłkarzy, czyli „meczy” zamiast „meczów”. Pojawiła się także „przysłowiowa dziesiątka”.
Naprawdę – to, że ktoś stał się dostępny i ma za sobą ciekawą karierę piłkarską nie oznacza jeszcze, że sprawdzi się za mikrofonem. A chwilami można odnieść wrażenie, że właśnie takie jest główne kryterium przy poszerzaniu tej obsady.
Panie Marku, nikt nie jest we wszystkim dobrym. Proszę się zastanowić, czy warto w to brnąć.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix