M.in. odejście Roberta Lewandowskiego znacząco odciążyło budżet Barcelony ze względu na wysoką pensję. Już jakiś czas temu hiszpańskie media informowały, że dzięki działaniom klubu Duma Katalonii wróci tego lata do zasady 1:1. Doniesienia te potwierdził Javier Tebas, prezes La Liga, którzy przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych.
Reprezentacja Hiszpanii zmierzy się w wielkim finale mistrzostw świata z Argentyną, która broni tytułu zdobytego cztery lata temu. W Nowym Jorku otwarta została Casa Espana, miejsce, w którym hiszpańscy kibice będą mogli obejrzeć mecz o mistrzostwo. Gościem placówki, która mieści się w nowojorskim Midtown, był Javier Tebas, prezes La Liga.
Tebas był bardzo dumny, że wielu zawodników obu drużyn, którzy zagrają w finale, na co dzień reprezentuje barwy hiszpańskich klubów.
– Mówi się nam, że nie przeprowadzamy transferów i tak dalej. Hiszpania bardzo dobrze szkoli zawodników i właśnie to udowadniamy. W naszej lidze występuje 16 reprezentantów Hiszpanii, a po doliczeniu Argentyńczyków jest to 24 spośród 52 piłkarzy, którzy znajdą się w finale. To pokazuje, że mamy najlepsze rozgrywki na świecie i najlepszych zawodników – mówił szef ligi hiszpańskiej.
Barcelona działa na zasadzie 1:1. Musi spieszyć się z transferami?
Niebawem mundial będzie już przeszłością. Przejdźmy więc do spraw klubowych. Prezes La Liga potwierdził bowiem niedawne doniesienia mediów dotyczące Barcelony.
– Tak, Barcelona jest już objęta zasadą 1:1. Biorąc pod uwagę przeprowadzone przez nią operacje, musi ją spełniać – powiedział Tebas.
El Barça i el 1:1, le pregunta @martinezferran, le contesta Tebas… pic.twitter.com/Y0Z40n5Ala
— Gerard Romero (@gerardromero) July 19, 2026
W praktyce oznacza to, że klub może znowu wydawać dokładnie tyle, co zarobił. W ostatnich latach nie było to tak oczywiste. Mówi się, że Barca musiała działać na zasadzie 1:3, a nawet 1:4. W ich myśl mogła więc wydawać tylko 25 do 33 procent swoich przychodów. Na poprawę sytuacji finansowej klubu wpływają m.in. zwiększone przychody ze Spotify Camp Nou, a także ruchy kadrowe. Tego lata z Barcelony odeszli Robert Lewandowski, Ansu Fati czy Inaki Pena. Klub zaoszczędzi na ich pensjach kilkadziesiąt milionów euro.
Jak jednak twierdzi Luis F. Rojo z dziennika Marca, latem 2027 roku Barcelona może znów nie spełniać wymogów, by działać na zasadzie 1:1. W sezonie 2027/28 Blaugrana będzie bowiem musiała na około pół roku wrócić na Stadion Olimpijski na Montjuic. W związku z brakiem możliwości rozgrywania spotkań na Camp Nou, znów znacząco spadną klubowe przychody. Właśnie dlatego Barcelona chce zrealizować jak najwięcej transferów już tego lata i zimy, kiedy może pozwolić sobie na większe wydatki.
Do tej pory do Barcelony dołączył tylko Anthony Gordon, natomiast klub z Katalonii musiał zapłacić za niego Newcastle United aż 80 mln euro. W tle mundialu trwa też saga związana z potencjalnym transferem Juliana Alvareza z Atletico Madryt. Los Colchoneros zarzekają się jednak, że nie sprzedadzą swojego napastnika nawet za 200 mln, a Joan Laporta ostrzega, że oferta na sto baniek jest czasowa i radzi się dobrze zastanowić
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix