Motor Lublin przegrał z Legią Warszawa 2:3, choć jeszcze w doliczonym czasie gry prowadził 2:1. Mariusz Misiura po spotkaniu nie ukrywał ogromnego rozczarowania wynikiem, ale jednocześnie bardzo mocno bronił swoich zawodników. – Jestem dumny z tej drużyny. Jestem niezadowolony z liczby punktów – mówił trener Motoru.
Motor po raz drugi w ciągu kilku dni zagrał z Legią dobre spotkanie. We wtorek Lublinianie wygrali aż 3:0, a w sobotę pokpili sprawę w końcówce i zostali bez punktów.
Misiura nie zamierzał ukrywać, jak bardzo boli go taki scenariusz.
– Na pewno w moim życiu to jeden z najtrudniejszych momentów, żeby tutaj teraz przyjść do was – rozpoczął, zwracając się do dziennikarzy.
– Jest takie powiedzenie: „Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce”. Dzisiaj po tym meczu mam zamiar być i dumny, i wierny tej drużynie. Ciężko mi akceptować końcowy wynik, patrząc na przebieg meczu – powiedział.
Szkoleniowiec Motoru zwrócił uwagę przede wszystkim na niewykorzystane okazje. Nie chciał jednak sprowadzać analizy do prostego wyliczania sytuacji jednej i drugiej drużyny.
– Nie mam zamiaru się licytować, kto miał więcej sytuacji, tylko w jakich momentach i jakiej trudności te sytuacje były. Najtrudniejsze dla mnie będzie jutro się obudzić z takim odczuciem, że my mamy 5 punktów, a Legia 15 – przyznał.
„Nie mamy problemu z organizacją obrony”
Misiura został zapytany o defensywę Motoru. Zespół stracił już 13 bramek w tym sezonie, ale trener zdecydowanie odrzucił tezę, że głównym problemem jest organizacja gry obronnej.
Jego zdaniem kluczowe błędy pojawiły się w zupełnie innym momencie – podczas budowania akcji.
– Bramki stracone po stracie piłki, czyli w organizacji ataku. Więc ciężko mi teraz mówić, że musimy się poprawić w organizacji obrony. Dzisiaj organizacja w obronie była perfekcyjna. Legia miała jedną sytuację – przekonywał.
I dodał:
– Dwie bramki straciliśmy w momencie, kiedy wyprowadzaliśmy piłkę. Bardziej mamy tutaj problem i musimy pracować nad naszym budowaniem, nad zachowaniami z piłką, a na pewno nie nad zachowaniami w organizacji obrony.
Misiura nie zamierza też „chować do szafy” zawodników po pojedynczym błędzie. Zwrócił uwagę, że w trakcie meczu każdy piłkarz wykonuje dziesiątki działań, a jedna pomyłka nie może przekreślać całego występu.
– Jeżeli z tych stu działań zrobi jeden duży błąd, który ma konsekwencje w postaci bramki, to jest to gdzieś na jego konto. Ale ja nie zapominam o tym, że zrobił około 80 innych rzeczy. Miał na przykład bardzo dobre momenty, które pewnie uchroniły nas w innej sytuacji przed stratą bramki – tłumaczył, odnosząc się do pytania o Tina Plavoticia.
„Jestem zadowolony z gry, niezadowolony z punktów”
Najlepiej sytuację Motoru oddaje jednak inna wypowiedź Misiury. Trener jest przekonany, że jego zespół prezentuje się lepiej, niż wskazuje na to tabela.
– Patrząc przez cały pryzmat tych dwóch miesięcy, jestem ogólnie zadowolony z gry drużyny. Jestem niezadowolony z ilości punktów. Najtrudniejsze dla mnie będzie zaakceptowanie tego, że przeżywasz te dwa miesiące, a masz tylko pięć punktów – mówił.
Nie oznacza to jednak, że były szkoleniowiec Wisły Płock zamierza szukać wymówek.
– Nie mam zamiaru tutaj nic tłumaczyć. Jesteśmy niezadowoleni z ilości punktów. Optymistyczne dla mnie jest tylko to, jak te mecze wyglądały. Nie mam poczucia, że dzisiaj byliśmy jakąś słabszą drużyną i nie zasłużyliśmy na zwycięstwo. Wręcz przeciwnie, moralnie czuję, że drużyna prezentowała się lepiej niż we wtorek – stwierdził.
Senegalczyk wylądował
Pod koniec konferencji trener został zapytany o ewentualne transfery do Motoru. Misiura zauważył, że ogłoszony został już transfer młodego Mateusza Posmyka z Górnika Zabrze. Dodał, że zapowiadany od dłuższego czasu Senegalczyk, który ma wzmocnić rywalizację w środku pola, jest od kilku dni w Lublinie.
– Dziś spotkałem się w hotelu z jego agentami i mam nadzieję, że wszystkie papiery są już skompletowane i będziemy mogli go zarejestrować do gry – mówił Misiura.
– Ja uważam, że kadrę mamy bardzo dobrą, udało się zbudować fajną drużynę. Teraz chciałbym wreszcie w takim pełnym składzie, na spokoju popracować i grać skuteczniej w ataku i obronie – zakończył trener lubelskiego klubu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix