Wojna o Falklandy doczekała się epilogu na mistrzostwach świata. Po zwycięskim półfinale z Anglią, kilku reprezentantów Argentyny paradowało po boisku z prowokacyjną flagą pt.: „Malwiny są argentyńskie”. Efekt? Jak nietrudno się domyślić, natychmiast wybuchł dyplomatyczny skandal. Brytyjski politycy nawołują do ukarania zachowania podopiecznych Lionela Scaloniego przez FIFA.
Argentyna po heroicznym boju pokonała 2:1 Anglię w półfinale mistrzostw świata i zagra o obronę tytułu z Hiszpanią. Gorąco było nie tylko w trakcie meczu, ale również po ostatnim gwizdku sędziego. Po spotkaniu kilku Argentyńczyków paradowało po murawie z transparentem „Malwiny są argentyńskie”. W rozgoryczonej porażką Anglii rozpętała się burza.
Dla niewtajemniczonych, przypomnijmy, że Falklandy (czy też, jak wolą Argentyńczycy, Malwiny) to wyspiarski archipelag położony na Atlantyku będący przedmiotem sporu między Argentyną i Anglią. W 1982 roku Argentyna, rządzona wówczas przez dyktaturę wojskową, wypowiedziała wojnę Wielkiej Brytanii w sprawie przynależności państwowej wysp. Konflikt zbrojny zakończył się porażką Argentyńczyków i tylko jeszcze bardziej wzmocnił pozycję Brytyjczyków na wyspach. W referendum z 2013 r. 99,8 proc. mieszkańców archipelagu opowiedziało się za utrzymaniem statusu brytyjskiego terytorium zamorskiego.
🚨Argentina’s players held up a sign after full time that said:
„The Malvinas Islands (Falklands) belong to Argentina.” pic.twitter.com/scUi3Eq3Ft
— Polymarket Sports (@PolymarketSport) July 15, 2026
FIFA ukarze Argentynę? Wojna o Falklandy przeniosła się na MŚ
Nic zatem dziwnego, że słowa o argentyńskości Falklandów podziałały na brytyjskich polityków niczym czerwona płachta na byka.
– Zachowanie piłkarzy było całkowicie niestosowne. Mam nadzieję, że FIFA przeprowadzi w tej sprawie skrupulatne i szczegółowe dochodzenie – stwierdził Peter Kyle, brytyjski minister ds. biznesu i handlu.
W podobnym tonie wypowiedział się rzecznik premiera Keira Starmera, który nie gryzł się w język. – Puchar Świata nie jest nasz, ale Falkandy już tak – złośliwie ripostował.
Jeszcze dalej w swoich żądaniach poszedł Ed Davey, lider Liberalnych Demokratów, trzeciej siły politycznej w Wielkiej Brytanii. W oficjalnym liście skierowanym do FIFA domaga się on, aby argentyńscy piłkarze zamieszani w incydent z transparentem zostali wykluczeni z nadchodzącego, niedzielnego finału przeciwko Hiszpanii.
🚨NEW: The Lib Dems have written to FIFA asking them to suspend the Argentine players who held up a „Falklands are Argentine” banner against England pic.twitter.com/Pw2gWeHgvM
— GB Politics (@GBPolitcs) July 16, 2026
Davey powołuje się przy tym na głośny precedens z 2024 roku, kiedy to UEFA zawiesiła na jedno spotkanie hiszpańskich piłkarzy – Álvaro Moratę oraz Rodriego – za intonowanie nacjonalistycznej pieśni „Gibraltar jest hiszpański”.
FIFA ma solidne podstawy prawne, by ukarać zarówno samych piłkarzy, jak i argentyńską federację piłkarską (AFA). Oficjalny kodeks dyscyplinarny światowej federacji kategorycznie zabrania prezentowania na stadionach jakichkolwiek przekazów uznanych za „nieodpowiednie dla wydarzenia sportowego”. Zapis ten obejmuje manifestacje o charakterze politycznym, ideologicznym, religijnym, obraźliwym. Za złamanie tych przepisów grozi kara finansowa, która standardowo wynosi od 5 000 do 30 000 dolarów.
Prezydent Argentyny, Javier Milei, stoi z kolei murem za piłkarzami – Malwiny są argentyńskie i odzyskamy je na drodze dyplomatycznej. To uczucie, które tkwi głęboko w każdym Argentyńczyku. Pragnienie piłkarzy, by dać temu wyraz, jest w pełni zrozumiałe, naturalne i uzasadnione. To, co dzieje się na boisku między zawodnikami, nie jest częścią oficjalnej dyplomacji kraju. W najgorszym scenariuszu zapłacimy karę – skwitował.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix