Towarzyski mecz Wisły Kraków z Wrexham obejrzało z trybun około 23 tysiące widzów. Prezes Wisły, Jarosław Królewski w rozmowie z WeszłoTV odsłonił kulisy organizacji tego spotkania, zdradził też, jaki przychód osiągnął klub z tytułu meczu.
Wisła przyzwyczaiła, że chętnie korzysta z nowych technologii. Jak przyznał Jarosław Królewski, klub wspomógł się nimi również przy ustalaniu cen biletów.
Kulisy meczu Wisła Kraków – Wrexham. Ceny biletów ustalone przy pomocy AI
– Będziemy to jeszcze dokładnie liczyć, ale był to mecz, na którym Wisła nominalnie zarobiła najwięcej, jeśli chodzi o przychód. Z czego to wynika? Pierwszy raz zastosowaliśmy AI w kontekście budowania pricingu. To ciekawe, bo cały koncept sprzedawania w turach oparliśmy na elastyczności cen, dynamicznym pricingu i tym podobnych – wyjaśnił prezes Białej Gwiazdy w rozmowie z WeszłoTV.
– Już na początku roku wiedzieliśmy, że to taki okres, że może przyjść niepełna liczba widzów. Widzimy, że część ludzi wyjechała na wakacje. Sprzedaliśmy też dużo karnetów, była feta, nowe koszulki, potem mecz z GKS-em Katowice, więc mocno obciążyliśmy budżety kibiców. Ale spodziewaliśmy się takiej frekwencji, dlatego też „wypięliśmy” ten mecz z karnetów. Kibice zapłacili spore środki, by tu być, ale w naszym mniemaniu nie aż tak duże – ta delta między najtańszymi a najdroższymi biletami według mnie fajnie się rozłożyła. Dlatego przyszło tak dużo ludzi, bo znali wcześniej tę komunikację – podkreślił Królewski.
– To przychód na poziomie wyższym niż dwa miliony złotych za sam mecz. Zdecydowanie jesteśmy z tego spotkania zadowoleni – zaznaczył.
Całą rozmowę z Jarosławem Królewskim możecie zobaczyć tutaj:
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix