Sto dwudzieste urodziny da się uczcić nieco lepiej niż 0:0 po bezbarwnym. Jubileuszowy mecz Wisły Kraków z Wrexham nie był widowiskiem pod kątem sportowym, jednak chyba nie taka była jego rola. Jeśli miał przynieść beniaminkowi Ekstraklasy rozgłos poza granicami Polski, to swoją rolę spełnił.
Na mecz do Krakowa przybyli kibice z całego kraju – i nie wszyscy sprzyjali Wiśle. Fenomen, jakim stał się Wrexham AFC, sprawił, że nawet w Polsce rozrósł się fanklub tego klubu, więc pod stadionem spotkaliśmy fanów, którzy postanowili skorzystać z okazji, by obejrzeć ulubiony zespół.
– Brat jest wielkim kibicem Wrexham. Próbowałem załatwić mu na urodziny bilet na mecz w Walii, ale… nie da się. Na Barcelonę dostaniesz bilet, na Real dostaniesz bilet, na Napoli dostaniesz bilet. Na Wrexham nie idzie go zdobyć, więc świetnie się złożyło, że są tutaj – mówił Weszło Adam, polski fan drużyny, która otarła się o Premier League.
Wisła Kraków zagrała z Wrexham. „Trudno byłoby znaleźć takiego sparingpartnera w Polsce”
Właśnie, otarła się. Gdy Wisła Kraków ogłaszała, że zagra z Wrexham, wielu ściskało kciuki za to, że do Polski przyleci beniaminek najlepszej ligi świata. Nawet dla hollywoodzkiej historii tego klubu kolejny awans z rzędu to byłoby już zbyt wiele. Wciąż jednak zobaczyliśmy w Polsce zespół złożony z całkiem ciekawych piłkarzy. Walijczyków — Danny’ego Warda i Kiefera Moore’a — pamiętamy przecież z niedawnego meczu barażowego o awans na mundial.
O gronie tych, którzy zjedli (lub stracili) zęby na angielskich murawach, od Premier League po Championship, nie wspominam, bo to oczywistość. Jak ocenił trener Mariusz Jop:
– Rywal na bardzo dobrym poziomie jeśli chodzi o motorykę, ale też umiejętności piłkarzy. Było widać, że nie są to przypadkowi ludzie.
Oprawa kibiców Wisły Kraków na meczu 120-lecia z Wrexham:
„Pamięci nie wymordują, Wołyń to ludobójstwo” pic.twitter.com/MdGSeLBbe5
— Szymon Janczyk (@sz_janczyk) July 11, 2026
Szkoleniowca Wisły spytałem o poziom wyzwania, z którym zmierzyli się piłkarze z Krakowa. Nie należy zapominać, że to przecież przygotowania do ligi. Dzień po meczu z Wrexham Biała Gwiazda ma zaplanowany kolejny mecz, dla tych, którzy zaliczyli mniej minut. W każdym razie, czym dla gospodarzy był mecz z rywalem z Championship ze sportowego punktu widzenia?
– Bardzo pożyteczny mecz – trudno, trudno byłoby takiego sparingpartnera znaleźć w Polsce. O takiej intensywności, fizyczności. Mieli na tyle ognia w sobie, żeby utrzymać intensywność na dobrym poziomie – stwierdził Mariusz Jop, dodając, że przeciwnik sprawił Wiśle trochę problemów. – Były momenty problemów w fazie przejściowej, szybkie straty wynikające z prostych, indywidualnych zachowań. Było widać, że jest tam sporo jakości indywidualnej. Bardzo mało strat, pod presją potrafili iść pod faul lub pokazać się na pozycji.
Widać było też elementy tak zwanego angielskiego futbolu. Czasami szkoda było pięknych, jubileuszowych koszulek Wiślaków, które rozciągały się na wszelkie sposoby, gdy rywale w zwarciu momentalnie za nie chwytali, próbując spowolnić akcję gospodarzy.
– Byli mocni fizycznie, często grali bezpośrednio, atakowali przestrzeń. Szczególnie, gdy byliśmy w obronie średniej. Skupili się na tym i na zbieraniu drugich piłek. W pierwszej fazie w tym elemencie dobrze jednak asekurowaliśmy plecy – ocenił trener Wisły.

Phil Parkinson zachwycony Krakowem. Wrexham zagra teraz z Liverpoolem czy United
Wyrównane spotkanie z takim przeciwnikiem to komplement dla Wisły Kraków, która zrobiła wiele, żeby zaprezentować się godnie. W zasadzie to powinna ten mecz wygrać, wystarczyło tylko i aż wykorzystać rzut karny. Tylko, bo to przecież blisko osiemdziesiąt procent szans na gola. Aż, bo naprzeciwko Jordiego Sancheza stał Arthur Okonkwo, wychowanek Arsenalu i reprezentant Nigerii. Bramkarz Wrexham wyciągnął siedem jedenastek w karierze, ma dryg do tego typu parad, więc nie dziwi, że i tym razem wyczuł strzelca.
Trener Mariusz Jop w zakulisowych rozmowach jeszcze bardziej doceniał rywala i jego zaawansowanie techniczno-taktyczne. Trzeba jednak pamiętać, że dla drużyny z Walii był natomiast preludium do okresu przygotowawczego, w którym tradycyjnie już Wrexham zmierzy się z potęgami:
- Liverpool,
- Sunderland,
- Manchester United.
Tournée po świecie zahaczy tego lata o Kraków, Helsinki oraz Stany Zjednoczone. Po mundialu wciąż będzie tam przestrzeń do zarobku i rozrywki — największa baza kibiców Wrexham to właśnie USA. Phil Parkinson tłumaczył Weszło, jak trudne są przygotowania do sezonu, gdy latasz z kontynentu na kontynent, z kraju do kraju.
– Z naszego punktu widzenia to świetne doświadczenie dla zespołu, kibiców. W ostatnich pięciu latach Wrexham nie tylko po prostu szykuje się do sezonu: kreujemy też wspomnienia. Za nami świetne tournée do USA i Australii, ale chcieliśmy skorzystać z szansy do odwiedzenia tego wspaniałego miasta z uwagi na historię Wisły i wspólne cechy łączące nasze kluby. Taki mecz pozwoli nam przygotować się fizycznie do sezonu. Nie było łatwo grać przed 23 tysiącami kibiców w pierwszym sparingu w sezonie, ale chcieliśmy takiego doświadczenia. Nasi kibice pewnie nigdy nie byli na tym stadionie, może już nie będą, więc niech cieszą się pięknym weekendem w cudownym mieście – uśmiechał się trener Wrexham, który sam w przeszłości odwiedził Kraków.

Kibice Wrexham w Krakowie.
– Rok temu byliśmy w Krakowie z żoną i przyjaciółmi i naprawdę nam się spodobało. Restauracje, historia, otwartość ludzi i ich duma z tego miasta do mnie trafiły. Nie zawitaliśmy tu na długo, ale mieliśmy szansę przespacerować się rano po mieście i czuć w nim wspaniałą atmosferę. Wiedzieliśmy, że czeka tu na nas dobry rywal, zespół, który jest świetnie prowadzony i zasłużył na awans. Wisła ma wielu utalentowanych, technicznych piłkarzy i będę przyglądał się ich progresowi w tym sezonie.
Wrexham w Krakowie nie zagrał zwykłego sparingu. Zaczął nowy sezon, zdjęcia do kolejnej odsłony serialu i zaprezentował odświeżony komplet strojów. Nie udało się przed spotkaniem z Wisłą, ale może po czasie okaże się, że był to też początek drogi do Premier League?
Wisła Kraków — Wrexham 0:0
ZOBACZ RÓWNIEŻ
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix