Niemcy odpadli. Z Paragwajem. I to w karnych. Padają ostatnie mity

AbsurDB

Autor:AbsurDB

30 czerwca 2026, 18:00 • 6 min czytania 9

Reklama
Niemcy odpadli. Z Paragwajem. I to w karnych. Padają ostatnie mity

Mecz Niemców obalił tak wiele mitów, które od lat obowiązywały w futbolu, że sam trafi do kanonu historycznych meczów w finałach mistrzostw świata. Ten najważniejszy, że zawsze na końcu wygrywają Niemcy chwiał się w posadach już od dawna. Ale gdy dochodziło do konkursu jedenastek, mogliśmy być pewni, że nasi zachodni sąsiedzi je wygrają. Kiedyś święta była też zasada, że po zdobyciu mistrzostwa świata trafiasz na dekady do ścisłej światowej czołówki. Że jak masz piłkę przy nodze przez prawie cały mecz, to wygrywasz. Że jak jesteś Kaiem Havertzem, to trafiasz karnego. Że gdy jesteś Paragwajem, to nie strzelasz gola w fazie pucharowej. Wszystkie te legendy padają jedna za drugą, a miniony wieczór miał w tym duży udział.

Reklama

 

Mecz Niemców z Paragwajem przechodzi do historii futbolu

To, że w piłkę gra dwudziestu dwóch facetów, a na końcu wygrywają Niemcy zaczęliśmy wątpić już dawno temu. Jednak świat wciąż ma w pamięci ten bon mot Gary’ego Linekera. Po fazie grupowej wydawało się, że jedynymi, którzy mogą powstrzymać drużynę Juliana Nagelsmanna przed osiągnięciem co najmniej półfinału, są tylko Francuzi. Nikt nie przypuszczał, że dokona tego Paragwaj, czyli drużyna, która zebrała tęgie lanie od Amerykanów.

Jak napisał Paweł Paczul: „Najpierw pewnie wszystkim wydawało się, że Niemcy spokojnie poradzą sobie z Paragwajem. Potem, że choć pierwsza połowa im nie wyszła, to załatwią sprawę w drugiej. Następnie, że jak nie w podstawowym czasie gry, to w dogrywce. Jeszcze dalej – skoro nie w dogrywce, to przecież w rzutach karnych, tam są tak mocni.”

Paragwaj – miejsce obalania idei wielkoniemieckich

Nic z tego. Niewielki sześciomilionowy kraj, będący dotąd w cieniu swoich wielkich futbolowych sąsiadów, pokonał wielkiego hegemona, który jednak straszy już tylko wielką marką. Sto pięćdziesiąt lat temu Paragwaj stracił w wojnie większość swej ludności. Zaczął namawiać Europejczyków do przyjazdu do Ameryki Południowej. Jedną z grup kierowała siostra niemieckiego filozofa Friedricha Nietzschego, która wraz z mężem chciała utworzyć w Paragwaju nowy wspaniały świat, rządzący się ideałami germańskiej supremacji.

Reklama

Ideologia wszechpotężnych Wielkich Niemiec nie wypaliła, ale jeszcze po drugiej wojnie światowej Paragwaj bywał schronieniem dla nazistowskich zbrodniarzy. Wspomagał ich będący u władzy przez prawie pół wieku dyktator Alfredo Stroessner. Oczywiście jego ojciec pochodził z Bawarii. Reżim upadł w 1989 roku i tak jak dwa razy ideologia Wielkich Niemiec poległa w Paragwaju, tak wczoraj teoria potężnych piłkarskich Niemiec legła chyba ostatecznie w gruzach.

Mistrzowie świata z lat 2006–2014 nie wygrali później żadnego meczu w fazie pucharowej!

Od 1950 roku, gdy kraj ten był jeszcze wykluczony ze wspólnoty sportowej po wojnie, reprezentacja Niemiec (najpierw RFN, potem zjednoczonych) szesnaście razy z rzędu zajmowała miejsce w czołowej ósemce klasyfikacji końcowej mundialu. Czterokrotnie go wygrywała, kolejne cztery razy docierała do finału, trzykrotnie była trzecia, a miejsce siódme wydawało się być klęską. Tymczasem zarówno w Rosji, jak i w Katarze nie wyszła z grupy, a teraz co prawda jej się to udało, ale poległa już w 1/16 finału, zatem realnie na analogicznym etapie do dawnej fazy grupowej!

W dodatku kryzys Niemców rozpoczął się od… mistrzostwa świata. Odkąd wywalczyli tytuł w Brazylii, ani razu nie wygrali meczu w fazie pucharowej mundialu. Gdyby to jeszcze był jakiś ewenement, tymczasem staje się to regułą w wykonaniu mistrzów z lat 2006-2014. Włosi po zwycięstwie na turnieju w Niemczech dwa razy nie wyszli z grupy, a potem, żeby się już więcej nie kompromitować w finałach na wszelki wypadek trzykrotnie się do nich nie dostali. Hiszpanie od czasów triumfu w RPA raz nie wyszli z grupy, a potem dwa razy odpadli w 1/8 finału. W czwartek będą mieli okazję do rehabilitacji z Austrią.

Na razie jednak żaden mistrz świata z lat 2006-2014 nie wygrał po swym triumfie ani jednego meczu w fazie pucharowej, co brzmi wprost niedorzecznie. Honor ratują jedynie ostatni zwycięzcy: Francuzi i pewnie Argentyna, po której trudno spodziewać się potknięcia z Republiką Zielonego Przylądka.

Reklama

Niemiec nie trafia z jedenastu metrów. Piekło zamarzło

W porażce Niemiec niesamowite jest także to, że doszło do niej w serii rzutów karnych. Wygrywali przecież już w pierwszym konkursie jedenastek na mundialu, który miał miejsce w 1982 roku przeciwko Włochom, a także na kolejnym turnieju z Meksykiem oraz w 1990 roku z Anglią. Dwadzieścia lat temu wygrali także w ten sposób z Argentyną. Potwierdzali to zresztą w tym samym czasie w mistrzostwach Europy, gdzie w rzutach karnych eliminowali Anglię w 1996 i Włochów w 2016 roku. Ostatni przegrany konkurs jedenastek przez Niemców to 1976 rok i słynny strzał Antonina Panenki.

Na mundialu ostatnim Niemcem, który nie trafił w serii rzutów karnych na mistrzostwach świata był Uli Stielke aż 44 lata temu w Hiszpanii. Od tego czasu trafili do siatki piętnaście razy z rzędu. Aż nastała kolej Kaia Havertza, a więc wybitnego specjalisty od jedenastek. Wykorzystał dotąd 23 z 24, które wykonywał czy to w meczach zespołów młodzieżowych, czy to Bundesligi, europejskich pucharów, Premier League, a także w reprezentacji. Trudno jednak obwiniać tylko jego, skoro chwilę później spudłowali też Nick Woltemade i Jonathan Tah. Dzięki nim oraz pudłom Sanabrii i Balbueny oglądaliśmy dopiero siódmy mecz w historii, w którym nie trafiono aż pięciu karnych w serii jedenastek.

Masz kosmiczne posiadanie = odpadasz

Kolejnym mitem, który jest obalany na ostatnich turniejach jest teoria, że przy wybitnie dużej przewadze w posiadaniu piłki nie da się przegrać. Tymczasem od 1966 roku, do kiedy to udało się dotrzeć wstecz z pomiarami firmie Opta, największy procent posiadania piłki w meczach fazy pucharowej miały Hiszpania przeciwko Rosji w 2018 roku (79%) i przeciw Maroku w Katarze (77%), a na trzecim miejscu znajduje się właśnie mecz Niemców z Paragwajem (75%). We wszystkich tych przypadkach zespół, który miał piłkę przy nodze trzy razy częściej niż przeciwnik, ostatecznie odpadał!

Reklama

To przez zmęczenie sezonem. Tyle, że najbardziej powinien narzekać kapitan Paragwaju

Po eliminacji zarówno Holandii, jak i Niemiec, pojawiła się teza, że europejskie drużyny mają kłopoty przez olbrzymią liczbę meczów, jakie ich zawodnicy musieli rozegrać w tym sezonie. Niestety teoria ta ma jedną wadę. Jak podał CIES Football Observatory, tym piłkarzem, który w trakcie ostatnich 365 dni spędził na boisku najwięcej minut na świecie spośród uczestników mundialu jest Gustavo Gomez. To kapitan drużyny Paragwaju, która właśnie wyrzuciła z turnieju Niemców.

Zawodnik Palmeiras występował w mistrzostwach stanu, pucharze kraju, lidze brazylijskiej, Copa Libertadores, Klubowych Mistrzostwach Świata, a do tego w meczach swojej reprezentacji. Pamiętajmy o tym, oburzając się na rozbudowaną Ligę Mistrzów. Inni mają jeszcze gorzej!

Reklama

Paragwaj nie potrafił strzelić gola w fazie pucharowej przez ponad pół tysiąca minut

Oprócz tego, ŻE Niemcy przegrali oraz JAK tego dokonali, ważne jest też Z KIM polegli. Dla Paragwaju był to bowiem szósty mecz w fazie pucharowej mistrzostw świata w historii. Zgadnijcie, ile strzelili w nich dotąd bramek. Otóż zero. Jest to o tyle zaskakujące, że szesnaście lat temu dotarli przecież do ćwierćfinału. Jak to możliwe? Oto wyniki Guarani w meczach fazy pucharowej:

  • 1986 rok: 0:3 z Anglią w 1/8 finału
  • 1998 rok: 0:1 po dogrywce z Francją w 1/8 finału
  • 2002 rok: 0:1 z Niemcami w 1/8 finału
  • 2010 rok: 0:0 z Japonią w 1/8 finału, wygrana 5:3 w rzutach karnych, porażka 0:1 z Hiszpanią w ćwierćfinale

To trafienie Julio Enciso było zatem pierwszym golem Paragwaju w fazie pucharowej po ponad 550 minutach:

Reklama

Mamy zatem może nie tyle mundial, co wręcz mecz obalania mitów. Niemcy do spółki z Paragwajczykami udowodnili, że co najmniej kilka z nich jest już nieaktualnych. Jaki będzie kolejny? Może ten, że mniejsze kraje z Ameryki Południowej nie są w stanie dotrzeć do fazy medalowej? A może ten, że Niemcy zawsze na mundial awansują?

Fot. Newspix.pl

9 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

„Jesteśmy średniakami!”. Havertz gorzko o stanie niemieckiej piłki

Jan Broda
0
„Jesteśmy średniakami!”. Havertz gorzko o stanie niemieckiej piłki

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

„Jesteśmy średniakami!”. Havertz gorzko o stanie niemieckiej piłki

Jan Broda
0
„Jesteśmy średniakami!”. Havertz gorzko o stanie niemieckiej piłki