Polscy siatkarze zakończyli turniej Ligi Narodów w Gliwicach z kompletem zwycięstw. Do tego w drugim meczu z rzędem triumfowali za trzy punkty – w czterech setach. Punktów rozegrali jednak tyle, że bez problemu obdzieliliby nimi pięć partii. I to pełnowymiarowych. Pierwszy set miał bowiem… 98 punktów!
Liga Narodów. Polacy lepsi od Argentyny. Historyczny mecz
Najpierw wygrana z Belgami – w pięciu setach, po wyjściu z 0:2. Potem kolejna pięciosetówka i triumf nad Turcją. Wczoraj 3:1 z Niemcami, gdzie Polacy zagrali znakomite trzy sety po porażce w pierwszym. A dziś szalone spotkanie z Argentyną, które zaczęło się od najdłuższej partii w historii Ligi Narodów. W Gliwicach polscy siatkarze nie przegrywali – i bardzo dobrze. Bo to znacząco zwiększyło nasze szanse na awans do finałów całych rozgrywek.
Początek meczu był jednak w wykonaniu Polaków słaby, bo popełnili kilka błędów. Otrząsnęli się jednak, poprawili zagrywkę i zaczęli odrabiać straty, jakie narosły w tym słabym okresie na starcie spotkania. W drugiej części seta znów jednak nasiliły się problemy związane z niedokładnością zagrań i nieskutecznością ataku. W efekcie to Argentyńczycy jako pierwsi doszli do piłek setowych, ale dwie z rzędu zepsuł Manuel Armoa. W efekcie zaczęła się gra na przewagi… która potrwać miała jeszcze długo.
Dokładnie rzecz biorąc: od stanu 24:24 obie ekipy zagrały jeszcze 50 (!) wymian. Dopiero przy stanie 49:48 Argentyńczycy zdołali wygrać długą, fenomenalną akcję, w której Polacy walczyli w defensywie – na czele z Kubą Popiwczakiem – jakby to było spotkanie o znacznie wyższej stawce.
Tarihi setin noktalandığı an pic.twitter.com/6YbcvNTPNc https://t.co/3gBKtC2n8I
— Vsever 2.0 🏐 (@Temmzvolley) June 28, 2026
98 punktów w secie to rekord Ligi Narodów, ale też rekord reprezentacji Polski – nigdy w historii nie zagrała ona dłuższego seta. I tylko szkoda, że tego historycznego przegrała.
Długo wyglądało, że przegra też następnego. To znaczy: oni lepiej zaczęli, wyszli na trzypunktowe prowadzenie, ale potem Argentyńczycy włączyli blok. Grbić zareagował zmianami, wpuścił Artura Szalpuka, Bartłomieja Bołądzia i Szymona Jakubiszaka. Co to dało? Początkowo niewiele. Słabo przyjmowaliśmy, nie wykorzystywaliśmy swoich akcji, a rywale nam uciekali. W kluczowym momencie seta – gdy Biało-Czerwoni tracili trzy punkty – swoje dołożyliśmy jednak w obronie, a z wypracowanych okazji skorzystał Wilfredo Leon. Polacy wyrównali, a potem szybko rozstrzygnęli grę na przewagi – i to też za sprawą Leona oraz jego asa serwisowego.
Trzeci i czwarty set nie miały już takich historii. Polacy nakręcili się wygraną w końcówce drugiej partii i dużo pewniej szli po swoje. W trzeciej partii odskoczyli w drugiej części seta i nie dali się dogonić. W czwartej już na starcie pogubili się Argentyńczycy i strat już nie odrobili. W efekcie Polacy wygrali 3:1, a w Lidze Narodów przesunęli się dzięki temu na drugie miejsce tabeli Ligi Narodów, choć wyprzedzić mogą ich jeszcze grające swój mecz w tej chwili USA.
Przed Polakami jeszcze jeden turniej fazy zasadniczej – w USA, od 15 do 19 lipca. Zagrają w nim z Bułgarią, Brazylią, Francją i USA.
Polska – Argentyna 3:1 (48:50, 26:24, 25:19, 25:20)
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix