Grand Prix Austrii dla Russella. Reszta stawki jednak coraz bliżej Mercedesa

Sebastian Warzecha

28 czerwca 2026, 17:03 • 3 min czytania 0

Reklama
Grand Prix Austrii dla Russella. Reszta stawki jednak coraz bliżej Mercedesa

Dwa tygodnie temu Grand Prix Katalonii przerwało dominację Mercedesa, a Lewis Hamilton świętował pierwszy triumf w barwach Ferrari. Dziś do triumfów niemieckiej ekipy wróciliśmy, ale austriacki wyścig zdaje się pokazywać, że stawka się wyrównuje – Max Verstappen nie był bowiem daleki od tego, by odebrać George’owi Russellowi końcowy triumf. Innymi słowy: F1 może być w najbliższym czasie ciekawsza.

Reklama

Formuła 1. George Russell najlepszy w Grand Prix Austrii

W Austrii grzało co prawda nieco mniej niż w Polsce, ale ponad 30 stopni w cieniu, to sporo. A jeszcze więcej, gdy jeździsz w bolidzie Formuły 1 po rozpalonym asfalcie. Przekonali się o tym choćby kierowcy Cadillaca, u których bardzo szybko przegrzały się hamulce. Tak, w obu bolidach – i Valtteri Bottas, i Sergio Perez szybko skończyli rywalizację, zjeżdżając do boksu. Ale wiadomo, to ludzie z końca stawki, specjalnie nie wpłynęło to więc na rywalizację.

A co było z przodu?

George Russell, który wczoraj wygrał kwalifikacje, pewnie ruszył z pole position i nie musiał oglądać się na rywali. Za jego plecami za to nieco się kotłowało, bo o pozycje walczyli Lewis Hamilton, Charles Leclerc, Max Verstappen, a włączali się w to momentami nawet kierowcy McLarena. W końcu jednak to zwycięzca Grand Prix Katalonii znalazł się za plecami Russella, ale nie na długo – na 12. kółku wyprzedził go Max Verstappen, który dziś miał momentami znakomite tempo wyścigowe.

Taka sytuacja w stawce nieco trwała, a zmieniły ją dopiero wizyty w alei serwisowej – gdy Russell i Verstappen zjechali, na czoło na moment wysunął się lider klasyfikacji generalnej, Andrea Kimi Antonelli. Wcześniej mieliśmy też wirtualną neutralizację, bo Carlos Sainz zatrzymał się na prostej startowej, a potem trafił do alei serwisowej… i na tym skończyła się jego jazda w tym wyścigu. Na czele stawki brakowało jednak nieco emocji, choć nie można też napisać, by był to wyścig statyczny, nijaki – niemniej, czołowa trójka pozostawała w zasadzie taka sama.

Reklama

O czym jeszcze warto wspomnieć? Wycofaniu Lance’a Strolla, kolejnej wirtualnej neutralizacji – wina Alexa Albona, trącił pachołek przy torze, a ten wypadł na asfalt – no i tym, że ostatecznie nic się w czołowej trójce nie pozmieniało. Choć Verstappen gonił Russella, a Verstappena próbował dorwać Antonelli. I obaj byli w sumie tego stosunkowo blisko. Wygląda, że F1 naprawdę staje się w tym sezonie równiejsza, a dominacja Mercedesa nie jest już tak ogromna – choć akurat dziś gorzej jechały bolidy Ferrari, których postawa stanowiła pewien zawód.

Czy jednak da nam to emocje w walce o tytuł? Przekonamy się z czasem. Na pewno cieszyć mogą się brytyjscy kibice, bo poprzednie Grand Prix wygrał Lewis Hamilton, teraz triumfował George Russell, a już za moment, momencik Grand Prix Wielkiej Brytanii na Silverstone. I kto wie, może i tam usłyszymy hymn Wielkiej Brytanii?

Reklama

TOP 10 Grand Prix Austrii

  1. George Russell (Mercedes)
  2. Max Verstappen (Red Bull Racing)
  3. Andrea Kimi Antonelli (Mercedes)
  4. Oscar Piastri (McLaren)
  5. Lewis Hamilton (Ferrari)
  6. Isack Hadjar (Red Bull Racing)
  7. Lando Norris (McLaren)
  8. Charles Leclerc (Ferrari)
  9. Liam Lawson (Visa Cash App Racing Bulls)
  10. Arvid Lindblad (Visa Cash App Racing Bulls)

Fot. Newspix

0 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Formuła 1

Reklama