Polacy lepsi od Niemców. Kolejne zwycięstwo w Lidze Narodów

Sebastian Warzecha

27 czerwca 2026, 20:09 • 3 min czytania 2

Reklama
Polacy lepsi od Niemców. Kolejne zwycięstwo w Lidze Narodów

Polscy siatkarze wygrali piąte spotkanie w tej edycji Ligi Narodów, a trzecie na turnieju w Gliwicach. Do tego – dopiero drugi raz było to zwycięstwo za trzy punkty. Dziś we własnej hali pokonali reprezentację Niemiec, a do składu wróciło kilku liderów.

Reklama

Liga Narodów. Polacy ograli Niemców

Dotychczasowe wyniki w Lidze Narodów? Średnie. Wygrana 3:0 z Kubą na inaugurację w Chinach okazała się najlepszym momentem. Potem Polacy przegrali 2:3 mecze ze Słowenią i Japonią, a na koniec wygrali – też w pięciu setach – z Ukrainą. W tym meczu przegrywali już zresztą 0:2. Tak samo było z Belgią, w pierwszym meczu turnieju w Gliwicach. I to spotkanie też ostatecznie wygrali, a następnego dnia w pięciu setach pokonali Turcję. Innymi słowy: Biało-Czerwoni rozegrali w Lidze Narodów pięć z rzędu spotkań na pełnym dystansie.

Tę serię przerwali dziś.

Nieco pozmieniało się przed starciem z Niemcami w składzie. Do Spały pojechali Michał Gierżot, Jakub Ciunajtis i Aliaksei Nasewicz, a do drużyny dołączyli w ich miejsce Jakub Popiwczak, Kewin Sasak i, przede wszystkim, Wilfredo Leon. Doszedł jeszcze Marcel Bakaj, który zastąpił Jana Firleja. Rozgrywający Projektu Warszawa doznał bowiem urazu łydki. Nikola Grbić, który tymi zmianami zarządzał, od razu skorzystał z Leona i Popiwczaka, wstawiając ich do składu.

Ale początkowo nie dało to pożądanych efektów. Pierwszego seta wygrali bowiem nasi rywale, a u nas szczególnie zawodziła zagrywka, która właściwie w żaden sposób nie utrudniała rywalom życia. Kilka dobrych serwisów pojawiło się jednak, gdy Polacy przegrywali 20:23, a ich autorem był Aleksander Śliwka. Efektem było doprowadzenie do remisu… ale tylko po to, by seta ostatecznie przegrać 23:25. Nie było tu przesadnie wiele grania na najwyższym poziomie, raczej mecz jakich wiele.

Reklama

Potem jednak Polacy podkręcili tempo. Znacznie lepiej pracował nasz blok, wykorzystywaliśmy kontry, a przede wszystkim – poszły w górę procenty serwisów. Efekt był taki, że Niemcy nie mieli w tej partii nic do powiedzenia, Biało-Czerwoni wygrali do 16. W trzecim secie też szybko Niemcom odskoczyliśmy, a potem pozostało pilnować przewagi, którą… jeszcze udało się powiększyć, bo w polu serwisowym świetnie popracował Bartłomiej Bołądź. Ten set skończył się rezultatem 25:17.

Czwarta partia była najlepszą. Bartłomiej Lemański potrafił przylutować z zagrywki, świetnie działał nasz blok, poprawiliśmy statystyki obrony. Do połowy seta gra była mimo tego jeszcze w miarę wyrównana, ale od stanu 13:9 Niemcy dołożyli już tylko sześć oczek. Polacy grali wspaniale i w końcu pokazali, co potrafią robić na parkiecie. Efektem jest pierwsze od meczu z Kubą zwycięstwo za trzy punkty. A w Gliwicach czeka nas jeszcze jeden mecz – jutro Polacy zagrają z Argentyną.

Reklama

Polska – Niemcy 3:1 (23:25, 25:16, 25:17, 25:15)

Fot. Newspix

2 komentarze
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama