Ochoa skończył tu, gdzie zaczął. „Warto było przeżyć tę ostatnią chwilę”

Patryk Idasiak

25 czerwca 2026, 10:10 • 4 min czytania 5

Reklama
Ochoa skończył tu, gdzie zaczął. „Warto było przeżyć tę ostatnią chwilę”

Guillermo Ochoa nie jest już podstawowym bramkarzem reprezentacji Meksyku. Broni tam Raul Rangel, który zachował trzy czyste konta w fazie grupowej. W 78. minucie starcia z Czechami, już przy stanie 2:0 dla Meksyku, doszło do symbolicznego momentu. Ochoa wszedł, żeby po raz ostatni zagrać dla El Tri. Już przed mundialem ogłosił, że po nim zakończy karierę. 

Reklama

Najpierw Ochoa odczytał list

Przy okazji mistrzostw świata 2026 FIFA wypuściła serię „Listy, które łączą” („Letters That Unite”). Uczestnicy tegorocznego mundialu siadają przez kamerą i czytają emocjonalne listy – najczęściej od swoich bliskich. No i Ochoa otrzymał list od 13-letniej córki, Luciany. Kiedy go czytał, nie mógł powstrzymać łez.

– Nawet nie jestem w stanie tego przeczytać… Drogi tato, niektóre rzeczy ciężko wyjaśnić poprzez słowa i to jest jeden z tych momentów. Wiele osób zna cię, dzięki temu, co osiągnąłeś. Mówią o twoich meczach na mistrzostwach świata i tych wszystkich latach, które spędziłeś grając w piłkę. To jest bardzo fajne, jednak dla mnie, ponad wszystko, jesteś moim tatą. Odkąd byłam mała, widziałam jak reprezentujesz Meksyk z dumą. Widziałam też wysiłek, który się za tym kryje. Podróże, treningi i urodziny, które opuszczałeś, ponieważ pracowałeś.

Ochoa potwierdził w nagraniu, że reprezentacja Meksyku zawsze była jego drogowskazem, a skoro kończy reprezentacyjną karierę, to i klubowa nie ma najmniejszego sensu i po mundialu odwiesza buty na kołek.

Reklama

Ochoa zagrał ostatni mecz w życiu

Ochoa w seniorskiej reprezentacji zadebiutował w grudniu 2005 roku. Pojechał na sześć mundiali, a grał na tych w 2014, 2018 i 2022. Stał się pewnego rodzaju legendą, ikoną, bo w bramce wyczyniał cuda. Doświadczył tego także Robert Lewandowski w Katarze.

W meczu Czechy – Meksyk wszedł na ostatnie 12 minut spotkania. 40-latek nie krył wzruszenia i nostalgii, mając świadomość, że był to jego ostatni występ w karierze. Wspomniał, że było to idealne zakończenie, ponieważ Azteca Stadium to jest to samo miejsce, gdzie wykonał swoje pierwsze parady. 15 lutego 2004 roku to tutaj zadebiutował w pierwszej lidze, mając zaledwie 18 lat i grając dla Clubu America w zremisowanym 2:2 meczu z Monterrey.

Pomimo niekorzystnego wyniku, czescy piłkarze rozgrzewający się na ławce rezerwowych zatrzymali się na chwilę, by nagrodzić Paco Memo brawami. Można powiedzieć ironicznie, że… była to najlepsza akcja naszych sąsiadów na tym turnieju. 

Reklama

Ochoa nie miał wiele do roboty. Czesi już się poddali, nie podejmowali żadnych groźnych prób. Golkiper tylko kilka razy kopnął i to w zasadzie tyle. Co ciekawe, miał spory udział przy golu numer trzy, zagrywając dokładną piłkę na prawe skrzydło do Alvaro Fidalgo, co napędziło całą akcję. 

Reklama

Oprócz rozegrania 19 minut (licząc czas doliczony), Ochoa otrzymał opaskę kapitańską, a pod koniec meczu został przytulony i podrzucany przez pozostałych graczy. Nie wiadomo było, czy w ogóle dostanie szansę na takie pożegnanie, bo nabawił się ostatnio urazu na treningu. 

Wiele lat chodzi mi po głowie, wiele historii, mój pierwszy mecz w tej bramce, zdobywanie tu trofeów z moim klubem, chwile z reprezentacją w eliminacjach, miłość ludzi. Myślę, że jestem wdzięczny ludziom, moim kolegom z drużyny i trenerowi za to, że pozwolił mi przeżyć tę ostatnią chwilę. Warto było – powiedział w strefie mieszanej.

To jest najlepsze – wszędzie, gdzie byłem, noszę ze sobą miłość ludzi. Mają dla mnie słowa uznania i wdzięczności i to jest właśnie piękno futbolu. W mojej karierze były dobre i złe chwile, które trzeba było przezwyciężyć, przetrwać, ale zawsze potrafiłem się tym cieszyć na swój sposób – podsumował.

Reklama

Ochoa zagrał w 949 meczach w karierze, 154 z nich w meksykańskiej koszulce.

Meksyk nie kończy jeszcze mundialu. Z kompletem punktów awansował do 1/16 finału.

Reklama
5 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Pierwszy raz w historii gospodarz mundialu rozegra mecz za granicą

AbsurDB
0
Pierwszy raz w historii gospodarz mundialu rozegra mecz za granicą

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Pierwszy raz w historii gospodarz mundialu rozegra mecz za granicą

AbsurDB
0
Pierwszy raz w historii gospodarz mundialu rozegra mecz za granicą