W sporym gronie egzotycznych drużyn, które zakwalifikowały się na mundial, Uzbekistan uchodził za zespół, który należy rozpatrywać w innych kategoriach. Świetne eliminacje, ogromny rozwój w ostatnich latach i perspektywy na bycie azjatycką potęgą – to wszystko fakty. Na mundialu nic z tych rzeczy nie miało jednak znaczenia, bo Uzbekistan kompletnie zawiódł.
***
Mundiary to nasz pamiętniczek, cykl codziennych tekstów komentujących to, co wydarzyło się na Mistrzostwach Świata 2026.
***
Porażka w meczu z Portugalią była wkalkulowana w wyniki Uzbekistanu na mundialu, ale można przegrać i można dostać brutalny łomot. Uzbecy dostali brutalny łomot. W meczu z Kolumbią teoretycznie byli blisko remisu, lecz w praktyce stworzyli jedną konkretną sytuację, która w większości odpowiadała za wskaźnik expected goals w całym spotkaniu. Uzbekistan, który – mimo trudnej grupy – mógł być niespodzianką, może nawet czarnym koniem, okazał się jednym z bardziej bezpłciowych, bezradnych zespołów na turnieju.
Mistrzostwa Świata 2026. Uzbekistan miał zaskoczyć, ale rozczarował
O tym, kto jest temu winny, świetnie napisał kolega Marcin Długosz. Fabio Cannavaro napisał sympatyczną historię, wracając na mundial jako trener dwie dekady po zwycięstwie w turnieju w roli piłkarza. Na tym uroki decyzji uzbeckiej federacji, która zatrudniła Włocha „na gotowe” (Gennaro Gattuso w swoim stylu żartował, że „on tu walczy w okopach, a Cannavaro psika się perfumami i już jest na mundialu”), w zasadzie się kończą. We wspomnianym tekście pisaliśmy:
„W azjatyckich kwalifikacjach to właśnie ofensywa była mocną bronią Uzbekistanu. Większe uwagi kierowano pod adresem obrony, ale Włoch – przynajmniej jak dotąd – nie zdołał wybitnie uporać się z tym tematem. Pod jego wodzą uzbecki zespół odnosił już szalone wygrane 4:3 z Iranem i 5:4 z Tunezją, a tuż przed mundialem przegrał 0:2 z Kanadą i 1:2 z Holandią. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Cannavaro – tak bardzo był zdeterminowany do dostania jakiekolwiek roboty w blasku fleszy, a mundial to gwarantuje – po prostu wiedział, gdzie i kiedy się pojawić. Federacji Uzbekistanu po wywalczeniu awansu zaświeciły się oczy, a magia nazwiska kapitana mistrzów świata i zdobywcy Złotej Piłki zrobiła swoje”.
Co tu dużo mówić: problemy Uzbekistanu z bronieniem własnej bramki tylko się pogorszyły. I nie mówimy tylko o samej liczbie straconych goli – zaawansowane liczby wskazują, że blok defensywny powinien być obdarzony zaufaniem porównywalnym do tego, które powinniśmy mieć do guzików koszuli Ronaldo z czasów kariery piłkarskiej, którą Brazylijczyk chciałby założyć teraz na wystawny bankiet.
Uzbekistan dopuścił Kolumbię do 35 wejść w pole karne. Portugalię – do 37. To jedne z najgorszych wyników na tegorocznym mundialu. Z przodu zresztą nie było lepiej: przez 45 minut meczu z Kolumbią Uzbekistan ani razu nie dotknął piłki w polu karnym rywala (jako pierwszy zespół na tych mistrzostwach). Pierwszy kontakt z piłką zaliczył w… 60. minucie. Gdy strzelił bramkę!

Uzbekistan się rozwija. Sukcesy młodzieży, duże transfery i rozczarowanie kadry
Przy całej wyrozumiałości dla debiutanta: od Uzbekistanu należało oczekiwać znacznie, znacznie więcej. Głównie na podstawie tego, co zespół Srecko Katanaca i Timura Kapadze pokazał w eliminacjach. Jak solidny był to zespół? Wystarczy wspomnieć, że na szesnaście spotkań Uzbecy przegrali tylko raz – z Katarem w doliczonym czasie gry. Tymczasem w trzeciej rundzie eliminacji mierzyli się z drużynami, które były naturalnymi kandydatami do wyjazdu na turniej: Katarem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi.
Słusznie zauważano jednak, że futbol w Uzbekistanie jest na fali wznoszącej. Tuż przed końcem XX wieku Uzbecy plasowali się poza czołową setką rankingu FIFA. W 2010 roku było podobnie. Ostatnie siedem lat to jednak wzrost o blisko czterdzieści pozycji. Wszystko za sprawą coraz zdolniejszej młodzieży, która też odnosi sukces za sukcesem:
- awans na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu i dwa wicemistrzostwa Azji U-23;
- dwa ćwierćfinały mundialu U-20 dekadę temu i wyjście z grupy w 2023 roku;
- mistrzostwo Azji i ćwierćfinał mistrzostw Azji U-20 w ostatnich dwóch edycjach;
- ćwierćfinał i wyjście z grupy mistrzostw świata U-17.
Uzbekistan nie tylko zebrał grupkę zdolnych, młodych chłopaków, ale też mógł skorzystać z tego, że zdążyli oni otrzaskać się w międzynarodowej piłce. Zobaczyli wielkie imprezy – młodzieżowe, ale jednak – z bliska. Kilku z nich gra w Europie: Abdukodir Khusanov w Manchesterze City, Abbosbek Fayzullaev i Eldor Shomurodov w tureckim Basaksehirze. W ojczyźnie budowano u piłkarzy duch zwycięstwa i sukcesu: hojnie ich nagradzano, dbano o ich kompleksowy rozwój.
Uzbekistan miał być zespołem wojowników. Na mundialu walki nie było
Świetni technicy, czasami zbyt mało ambitni i pracowici. Takie opinie mieli o uzbeckich ligowcach ci, którzy liznęli gry w tamtejszych rozgrywkach. Fabio Cannavaro odgrażał się jednak, że Uzbekistan tanio skóry nie sprzeda.
– To twardzi ludzie. Ludzie, którzy walczą, którzy się nie poddają. Na boisku są dla ciebie prawdziwym wrzodem na tyłku. Są twardzi – mówił selekcjoner, uderzając w ton narodowej dumy, cech wolicjonalnych.
Otabek Umarow z Komitetu Olimpijskiego Uzbekistanu też nosił głowę wysoko. Tłumaczył, że sukces Uzbeków, ich awans, powinien być mocno doceniany, bo to efekt „wielu lat spójnych wyników” i pracy u podstaw. Widzieliście pewnie słynne zdjęcie Cristiano Ronaldo z wizyty w Taszkencie, gdy otwierano kolejną akademię. Uzbecy naprawdę inwestowali w to, żeby być lepsi.

– Nowe standardy w infrastrukturze, sztabie szkoleniowym. Akademie w wielu regionach kraju, profesjonalizacja szkolenia. Centrum treningowe wzorowane na koncepcji zachodnich federacji z najwyższym standardem zaplecza i sprzętu – wyliczano w BBC, podbijając bębenek oczekiwań wobec świeżaka na mundialu.
Przed turniejem podkreślano, że to pierwszy reprezentant Azji Centralnej na mistrzostwach świata. I to reprezentant bardzo godny, który wstydu nie przyniesie. Można już stwierdzić, że nie wyszło. Niespodziankę w grupie sprawiła Demokratyczna Republika Konga, która urwała punkt Portugalii. Tej samej Portugalii, z którą Uzbekistan się skompromitował.
Trzeba się spodziewać, że Uzbecy w najbliższym czasie wciąż będą szli w górę, ale sensacji oczekiwano po nich zdecydowanie zbyt wcześnie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix