Grupa D 2. Kolejka

Cameron Burgess 11"
Alex Freeman 43"

Zaraz wszyscy będą kochać soccer! Amerykański mustang mknie dalej

Patryk Idasiak

19 czerwca 2026, 23:19 • 4 min czytania 3

Reklama
Zaraz wszyscy będą kochać soccer! Amerykański mustang mknie dalej

Szał w Stanach Zjednoczonych na soccer bije rekordy, a po tym zwycięstwie będzie on jeszcze większy. Nie mogło być lepiej. Gospodarze pokonali Australię 2:0 i mają już sześć punktów. 

Reklama

Obie drużyny przystępowały do tego spotkania w bardzo dobrych nastrojach. Zwłaszcza ogromna pompka była u gospodarzy, którzy zdemolowali Paragwaj. Australia natomiast nastawiła się na kontrę, dobrą defensywę i niespodziewanie ograła Turcję 2:0. Tak więc był to mecz o to, kto na pewno wyjdzie z grupy już po drugiej kolejce.

Znowu taki sam samobój w meczu Amerykanów

Dość niespodziewanie to Australijczycy już po 40 sekundach oddali pierwszy celny strzał po błędzie. Alex Freeman – prawy obrońca – tak zagrał do stopera, że piłkę przejął Mohamed Toure. Nie była to dogodna pozycja, ale Matt Freese musiał szybko pobrudzić sobie rękawice.

Po tej akcji co chwilę słyszeliśmy ożywiony tłum na trybunach Seattle, kiedy tylko Amerykanie zbliżali się do pola karnego. Aktywny był Sergino Dest – ładnie zagrał na klepkę z McKennie’em, wparował w szesnastkę, ale na linii strzału stanął mu Cameron Burgess. To stoper, który zaliczył szybką drogę od bohatera do dziada.

Jaka jest szansa, że przeciwnik w meczu z tobą strzeli swojaka? No zdarza się. To już siódmy raz na tym mundialu, więc jakaś tam jest. Tylko, że w meczach Amerykanów padły w zasadzie… dwa takie same gole. Bo przecież z Paragwajem McKennie zagrał do środka, a Damian Bobadilla wkopał sobie piłkę do bramki. Tym razem to Balogun urwał się na skrzydle, dograł do środka, a Burgess przy próbie interwencji skopiował wyczyn Paragwajczyka z pierwszej kolejki.

Reklama

Najbardziej zadziwiało to, że w Seattle mecz się rozpoczął o godzinie 12:00 miejscowego czasu, a Amerykanie wykręcali niezłe tempo. Oddawali strzały, choć w większości dobrze blokowali je Australijczycy. Na wyprzedzenie grał Tillman, McKennie słał kolejne celne zagrania w tzw. ostatniej tercji ataku, a i sam uderzał dwukrotnie.

A jak tylko się jedni i drudzy napili podczas hydration break, to tempo trochę siadło. Sergino Dest za to wyglądał jakby walnął nie wodę, tylko ze trzy energetyki – sprinty, dryblingi, chęć pojedynków.

Reklama

Amerykanie sprytnie wykonali rzut wolny – Robinson zagrał po ziemi do tyłu, za szesnastkę. Dest lutnął i piłka odbiła się od obrońców. Jak polujące na ofiarę zwierzęta rzucili się na nią Folarin Balogun i Alex Freeman. Ten pierwszy wyhamował, żeby nie przeszkadzać, a drugi wbił piłkę z główki do siatki. Wydawało się, że w tej sytuacji będzie spalony, ale arbiter Felix Zwayer ogłosił przez mikrofon: „Piłkarz z numerem 16 nie był na pozycji spalonej. Gol jest prawidłowy”. W momencie strzału Jordan Bos nie zdążył uciec.

Amerykanie ruszyli sobie w objęcia, wyskoczyli wszyscy rezerwowi.

Reklama

Druga połowa po prostu się odbyła. Balogun zmarnował sam na sam i… to tyle

Tony Popović musiał coś zrobić i zmienił aż trzech graczy w przerwie. Ściągnął m.in. strzelca samobója czy ciągle przegrywającego pojedynki Nishana Velupillaya. A na murawie zameldował się strzelec gola z Turcją – Nestory Irankunda. Australijska część portalu X mocno dziwiła się, dlaczego selekcjoner nie postawił na tego przebojowego zawodnika od pierwszej minuty.

W 52. minucie ten mecz powinien zostać ostatecznie zamknięty przez Folarina Baloguna, który od połowy pędził sam na sam z bramkarzem. Zwolnił, trochę mu się poplątały nogi i dogonił go Alessandro Circati. Duży plusik dla Tylera Adamsa, bo odzyskał piłkę i momentalnie zagrał ją do napastnika.

Reklama

Balogun ogólnie trochę irytował, bo to w drewnianym stylu przyjął piłkę, potem gdzieś tam znowu zaplątał się w szesnastce.

Australijczycy po wprowadzeniu Irankundy byli groźniejsi. Raz popędził skrzydłem po zagraniu od Cristiana Volpato, zaczekał na niego i dograł mu idealną piłkę – taką, żeby tylko walnąć po oknie. Ale Volpato bohaterem minutę po wejściu nie został. Trzeba jednak przyznać, że grę Kangurów rozruszał, bo wreszcie ktoś odważnie zaczął wygrywać dryblingi. Coś nam się wydaje, że wywalczył sobie tym podstawowy skład, zwłaszcza że Leckie zszedł z urazem.

Te okazje USA i Australii były naprawdę niezłe, natomiast gdyby tak policzyć strzały, to było ich raptem cztery po przerwie. Australijczycy zaczęli grać trochę lepiej, jednak niewiele z tego wynikało. A jak już było blisko, to ten dwumetrowy wieżowiec Harry Souttar fatalnie skiksował.

Amerykanie kompletnie przestali grać z przodu. W drugiej połowie nie oddali ani jednego nawet niecelnego strzału na bramkę, bo sunący sam na sam Balogun został zablokowany. Jak się okazało, ofensywa nie była im już potrzebna, bo Australia też za wielu sytuacji sobie nie stwarzała.

Reklama

Można żałować tylko, że Irankunda i Volpato nie grali od pierwszej minuty.

Na koniec jeszcze sędziego Felixa Zwayera zaczęły łapać skurcze. Niemiec jednak wrócił po dwóch, trzech minutach przy dużych oklaskach publiczności.

Reklama
6
Freese
6
Ream
6
Richards
8 +
Freeman
1
6
Robinson
yellow-card
6
Tillman
5
Adams
7
McKennie
7
Dest
5
Balogun
5
Pepi
Felix Zwayer 4

Zmiany:

icon-swap
Sebastian Berhalter
5
Ricardo Pepi
icon-swap
Joseph Scally
Sergino Dest
icon-swap
Auston Trusty
Antonee Robinson
icon-swap
Haji Wright
Folarin Balogun
icon-swap
Giovanni Reyna
Weston McKennie

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

Ocena atrakcyjności meczu: 2,5/6

Fot. Newspix

3 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
piątek, 19 czerwca 2026 21:00
Sędzia:
Felix Zwayer

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Mueller o faulu łamiącym nogę Kone: Nie widzę tu nawet żółtej kartki

Braian Wilma
3
Mueller o faulu łamiącym nogę Kone: Nie widzę tu nawet żółtej kartki