Trochę musieliśmy poczekać, ale w końcu to dostaliśmy. Prawdziwy hit, który nie zawiódł od pierwszej do ostatniej akcji meczu. W starciu grupy L Anglia pokonała Chorwację 4:2. Momentami obie defensywy wyglądały jakby panowie grali ze sobą pierwszy raz w życiu. Na całe szczęście dla Thomasa Tuchela z przodu biegali Harry Kane i Jude Bellingham, którzy przykryli defensywną mizerię swoich kolegów.
Anglia – Chorwacja. Nerwy, nerwy i jeszcze raz nerwy
Dallas. 80 tysięcy ludzi. Jeszcze więcej widzów przed telewizorami. To może wpłynąć na psychikę niejednego zawodnika. Tę nerwowość było widać od początku w hitowym starciu mundialowej grupy L.
W takich okolicznościach kadra powinna polegać na swoich liderach. Tymczasem już od pierwszych minut dość elektryczny był John Stones, którego wielkim atutem miało być doświadczenie z poprzednich turniejów. Gracz odchodzący po sezonie z Manchesteru City już w pierwszych pięciu minutach zamotał się we własnej szesnastce, a później nie było wcale lepiej.
Zdecydowanie gorzej w mecz wszedł za to Luka Modrić, który zaczął od straty na własnej połowie, a w dziesiątej minucie kopnął w polu karnym Noniego Madueke. Clement Turpin podyktował rzut karny, a do jedenastki podszedł Harry Kane.
Kane, mający za sobą rewelacyjny sezon w Bayernie Monachium. Kane, który w ostatnim meczu na mistrzostwach świata katastrofalnie spudłował. Naprzeciwko? Dominik Livaković, który wielokrotnie ratował Chorwatów w konkursach rzutów karnych na wielkich imprezach. I śietnie wyczuł intencję Kane’a. Nieszczęście polegało jednak na tym, że zbyt szybko wyszedł przed linię bramkową, tak więc sędzia nakazał powtórkę.
W drugiej próbie kapitan Anglików był już bezbłędny. Obrał ten sam róg, tym razem uderzając już dużo pewniej i mocniej. Livaković rzucił się w przeciwną stronę.
AJJJJ, zabrakło dosłownie kilku centymetrów! 😬
Dominik Livaković obronił rzut karny Harry’ego Kane’a, ale zbyt wcześnie oderwał stopę od linii bramkowej. Sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę.
Za drugim razem Kane się nie pomylił…
📲 Oglądaj online ▶️ https://t.co/Ohv9CIDlwm pic.twitter.com/M467KEnBX3
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 17, 2026
Koledzy przyćmili Modricia
O ile wielokrotnie Chorwaci mogli polegać na Luce Modriciu, o tyle w Dallas, nie licząc tej katastrofy na początku, zagrał co najwyżej przeciętnie. Nie tracił piłek (oprócz tej na początku), ale brakowało z jego strony błysku. Odpowiedzialność na swoje barki wzięli inni chorwaccy zawodnicy. Zresztą Lukita zjechał potem do bazy jeszcze przed godziną.
W 36. minucie Luka Vusković wyprzedził Jude’a Bellinghama i uruchomił ofensywnych kolegów. Sucić położył Stonesa i wraz z Baturiną rozklepał angielską defensywę, a ten drugi wykończył piękną akcję Chorwatów. Choć słowa „piękna” powinniśmy użyć w kontekście drugiej bramki podopiecznych Zlatko Dalicia.
Ależ zrobiło nam się meczycho!
📲 Oglądaj online mecz Anglia 🆚 Chorwacja ▶️ https://t.co/Ohv9CIDlwm pic.twitter.com/VDGoY9RT5i
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 17, 2026
Można jednak użyć bardziej hiperbolicznych określeń. Rewelacyjna, spektakularna, fantastyczna… Mario Pasalić zagrał „ciasteczko” w pole karne, Ivan Perisić wiedział doskonale, gdzie ma zgrać głową, a Petar Musa w końcu coś zrobił. W ostatniej akcji pierwszej połowy przypomnieliśmy sobie o istnieniu chorwackiego napastnika, który sfinalizował akcję. Angielscy defensorzy się przyglądali. Sprawiali wrażenie totalnie zagubionych. Musa to snajper, który dobrze zna stadiony MLS i strzela tu jak na zawołanie. Na mundialu to potwierdził.
To była zresztą klepka najwyższej próby, szybka akcja.
🚨🌎 | GOAL: PETAR MUSA HAS EQUALIZED FOR CROATIA AGAIN!
WHAT A SENSATIONAL TEAM GOAL! BUFFF!
🏴 England 2-2 Croatia 🇭🇷 pic.twitter.com/c8ao4qCn9z
— Jøķẽř (@joker__timz) June 17, 2026
Do przerwy mieliśmy remis. Wydawałoby się, że Anglicy mają ciut większą kontrolę, ale mizerne zachowanie ich defensorów marnowało wysiłek kolegów z ofensywy. A i w środku pola Rice i Anderson zostawiali momentami sporo przestrzeni.
Anglia wrzuciła wyższy bieg
Trafienie Musy było wyrównujące, bo chwilę wcześniej Anglicy prowadzili. Nieprawdopodobnie dobrze wykonuje rzuty rożne Declan Rice. W pierwszej połowie po jego centrze kolejnego gola strzelił Harry Kane – swojego numer dziesięć na mundialach. Po zmianie stron znowu często kotłowało się pod bramką Livakovicia. Raz Chorwat popisał się nawet rewelacyjną… potrójną interwencją po strzałach kolejno O’Reilly’ego, Gordona i Konsy.
Druga połowa to jednak zupełnie inna Anglia. Anglia intensywniejsza, dokładniejsza, z czym Chorwaci totalnie nie mogli sobie poradzić. Bardzo długo nie mogli oddać nawet strzału. Wystarczyło jedno zagranie Andersona do przodu, nie przeciął podania Gvardiol, a Bellingham uciekł Mario Pasaliciowi i świetnie wykończył. Ukrył jedynie twarz w dłoniach Zlatko Dalić.
Anglicy ponownie na prowadzeniu! Jude Bellingham trafia na 3:2, a przecież dopiero rozpoczęła się druga połowa!
Na ilu golach zatrzyma się dziś licznik? 👀
📲 OGLĄDAJ ONLINE ▶️ https://t.co/Ohv9CIDlwm pic.twitter.com/Rljckbw8lP
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 17, 2026
A było tylko gorzej. Bellingham z dystansu, O’Reilly głową, wspomniane trzy strzały Anglików w jednej akcji, próby Rice’a i Kane’a… Wszystko to w piętnaście minut. Czwartego gola nie było, bo Livaković wyczyniał cuda w bramce. Anglicy zdominowali Chorwatót, odjeżdżali im w liczbie strzałów (końcowy wynik w tej statystyce to 22 do 10)
Rezerwowi domknęli mecz
Zlatko Dalić zmieniał, próbował różnych rozwiązań, Chorwaci mieli nawet lepszy moment niedługo po potrójnej ofensywnej zmianie Thomasa Tuchela. Dobrze w bramce spisywał się jednak Jordan Pickford, choć nie musiał popisywać się takimi paradami jak jego chorwacki vis-a-vis.
Ostatecznie te ofensywne roszady opłaciły się Anglikom. W samej końcówce Marcus Rashford wykorzystał mnóstwo przestrzeni w polu karnym rywala i ustalił wynik meczu.
𝐌𝐞𝐜𝐳 𝐭𝐮𝐫𝐧𝐢𝐞𝐣𝐮⁉️ pic.twitter.com/agrpZhW07Z
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 17, 2026
Streszczając starcie jednym słowem: wow. Bez wątpienia najlepszy mecz turnieju (jak dotąd), stojący na sporej intensywności. Dużo jakości, gole, wideoweryfikacja, mecz w Dallas dostarczył nam wszystkiego, szybko minęło to 90 minut, nie mamy tu żadnych zastrzeżeń co do frajdy z oglądania. Pozostaje jednak wiele pytań.
Czy para Konsa – Stones nie będzie kosztować Anglików zwycięstwa w turnieju? Jak zagrają Chorwaci w fazie pucharowej – czy ponownie to będzie trójka z tyłu, co na początku drugiej połowy zupełnie nie funkcjonowało? I wreszcie, czy Anthony Gordon pokaże coś więcej niż zwykłe skoki pressingowe? Bo piłkarsko był surowy jak tatar.
Pewnie kolejne mecze z Ghaną i Panamą nie odpowiedzą w pełni na te pytania, bo, z całym szacunkiem, te kadry dysponują zdecydowanie słabszymi zawodnikami i mają swoje problemy. Kibice angielscy mogą świętować. Wbrew pozorom fani chorwaccy również mogą znaleźć kilka pozytywów – przede wszystkim Hrvatska potrzebuje jednak swoich liderów, a Modrić i Gvardiol w Dallas totalnie zawiedli.
W przeciwieństwie do Harry’ego Kane’a – harującego dosłownie wszędzie. Najlepszym podsumowaniem jego występu jest zablokowanie strzału Gvardiola w 95. minucie, by kilkadziesiąt sekund później szukać kolejnego gola po strzale z dystansu. Ot, cały Kane.
Ocena meczu: 6/6
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix