Urodził się w Chorzowie, ale wyjechał do USA i od 1991 roku był reprezentantem tego kraju. Był o włos od znalezienia się w kadrze na mistrzostwa świata w 1994 roku, a obecny mundial komentuje jako ekspert TVP. Janusz Michallik w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” powiedział o tym, jak Amerykanie podchodzą do turnieju i jak patrzą na szanse swojej ekipy.
Reprezentacja USA, prowadzona przez Mauricio Pochettino, inauguruje turniej w nocy z piątku na sobotę. O 3.00 polskiego czasu rozpocznie spotkanie z Paragwajem i wydaje się, że jest lekkim faworytem. A jak patrzy na to wszystko Michallik?
Janusz Michallik o liderze reprezentacji USA: Zaczął znakomicie, skończył tragicznie
– Ludzie z bańki piłkarskiej, która jest dużo większa niż kiedyś, są realistami. Ale zwykły Amerykanin oczekuje od drużyny tylko zwycięstwa. Taka już jest tu mentalność, liczy się tylko pierwsze miejsce. Jeśli w trakcie mistrzostw Stany Zjednoczone będą wygrywać, nagle wszyscy zaczną interesować się piłką nożną, nawet ci, którzy nigdy jej nie oglądali. Osoby, które wręcz nie lubią futbolu — również – tłumaczy Michallik w rozmowie z Grzegorzem Rudynkiem.
Ekspert TVP zwraca jednak uwagę na fakt, że drużyna Pochettino ma kilka problemów i dlatego nie będzie jej łatwo.
– Kilku podstawowych zawodników ostatnio gra słabiej i można się o nich martwić. Christian Pulisic sezon w Milanie zaczął znakomicie, skończył tragicznie. Jest jednak umiarkowany optymizm, z grup do 1/16 awansuje przecież osiem drużyn, które zajmą trzecie miejsca – dodaje.
Wydaje się, że najmocniejsza w grupie D może okazać się Turcja, dlatego spotkanie z Paragwajem jest dla reprezentacji USA wyjątkowo istotne.
– Paragwaj niedawno, w listopadzie, pokonaliśmy 2:1. To taka typowa południowoamerykańska drużyna, która ma świadomość swoich słabości. Więc będzie się broniła, kopała, gryzła, zrobi cokolwiek, by nie przegrać meczu – ocenia Michallik.
Fot. Newspix.pl