Niedzielny mecz towarzyski z Ukrainą będzie wyjątkowy dla Tomasza Kędziory. Obrońca reprezentacji Polski przez pięć lat grał w Dynamie Kijów i w ukraińskiej kadrze ma kilku znajomych. – Całościowo mam sentyment, przede wszystkim do Dynama – nie ukrywa piłkarz.
Kędziora trafił na Ukrainę w 2017 roku, kiedy klub z Kijowa kupił go z Lecha Poznań za półtora miliona euro. W Dynamie spędził ponad pięć lat z półroczną przerwą na wypożyczenie do „Kolejorza”, kiedy w kraju wybuchła wojna.
– Wiadomo, że u nich teraz doszło do wielu zmian. Zmienił się trener. Mogą grać innym systemem, powołania otrzymali też inni zawodnicy. Trudno powiedzieć, jak zagrają. Na pewno spróbują odważnie, bo choć to mecz towarzyski, będą chcieli się pokazać. Ale my tak samo – zaznaczył obrońca, która od początku 2023 roku występuje w PAOK-u Saloniki.
Kędziora: Z Ukrainy wyniosłem dobre wspomnienia
– Rozegrałem na Ukrainie wiele meczów i przeżyłem tam sporo lat. Mam tam wielu przyjaciół, z którymi do dziś jestem w kontakcie. Wczoraj rozmawiałem z Mykołą Szaparenko, który dalej jest w kadrze. Znam się tez z Mykołenką czy Zabarnym, który dziś gra finał Ligi Mistrzów. Wyniosłem stamtąd tylko dobre wspomnienia – opowiedział Kędziora.
Piłkarz został poproszony o zestawienie poziomów ligi polskiej i ukraińskiej. – Nie ma mnie na Ukrainie już trzy i pół roku, dużo się działo z powodu wojny. Nie inwestują już w piłkę nożną tak wiele pieniędzy. Mają trochę inne priorytety. Oglądałem dwumecz Szachtara z Lechem, bardziej skróty, ale widziałem dużą różnicę. Całościowo nie chcę jednak porównywać, bo nie śledzę ligi polskiej w tak wielkim wymiarze – skomentował zawodnik greckiego klubu
– Mam nadzieje, że po wojnie piłka na Ukrainie wróci do normy i wszystko u nich będzie w porządku – dodał defensor, który w Dynamie Kijów rozegrał 198 spotkań i wygrał z tym zespołem mistrzostwo oraz dwa Puchary Ukrainy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix