Idze Świątek ubyła rywalka. Sensacja na Roland Garros

Sebastian Warzecha

27 maja 2026, 18:52 • 2 min czytania 8

Reklama
Idze Świątek ubyła rywalka. Sensacja na Roland Garros

Może być Iga Świątek zdecydowanie zadowolona z dzisiejszego dnia na Roland Garros. Najpierw sama pokonała Sarę Bejlek, potem Magda Linette okazała się lepsza od Jeleny Ostapenko, a wreszcie odpadła jej też potencjalna rywalka z dalszych faz turnieju – Jelena Rybakina. Turniejowa „2” w trzech setach uległa Ukraince Juliji Starodubcewej.

Reklama

Iga Świątek zadowolona? Jelena Rybakina poza turniejem

Rybakinę Świątek pokonała co prawda na Roland Garros już przed rokiem, ale wtedy była to inna Kazaszka. W tym sezonie – a właściwie od końcówki poprzedniego – Jelena wyglądała dużo lepiej. Wygrała WTA Finals, została mistrzynią Australian Open, potem dobrze prezentowała się w turniejach w USA, a na mączce triumfowała w imprezie w Stuttgarcie. Generalnie: była w formie i oceniano ją przed turniejem jako jedną z głównych faworytek Roland Garros.

Nas trochę ta forma Jeleny martwiła, choć było to martwienie się przyszłościowe i… z pewnym nadziejami.

Bo potencjalnie miała być Rybakina rywalką Igi Świątek w półfinale turnieju. Kandydatek do tego miana było co prawda więcej, ale tą najpoważniejszą – właśnie Kazaszka. Tymczasem Jelena odpadła już w II rundzie, czyszcząc nieco drabinkę Idze, której wcześniej pomogła też Magda Linette, pokonując Jelenę Ostapenko. To było jednak znacznie mniejszą niespodzianką niż porażka Rybakiny.

Ta bowiem uległa Julili Starodubcewej. 26-letnia Ukrainka nigdy wcześniej nie wygrała z tenisistką z TOP 10, a co dopiero z wiceliderką rankingu. Tymczasem dziś znakomicie pozbierała się po przegranym 3:6 pierwszym secie, w kolejnym ogrywając Rybakinę 6:1. Najbardziej jednak zaimponowała Starodubcewa w decydującej partii. Zaczęła tam od prowadzenia 3:0 z dwoma przełamaniami, jednak stosunkowo szybko je straciła (4:4). Nie załamała się tym jednak, doszła do super tie-breaka, a w nim była zdecydowanie lepsza.

Reklama

Rybakinę pokonała bowiem 10:4, a w całym meczu 2:1 w setach. Wyrównała tym samym swój rezultat sprzed roku.

Reklama

Fot. Newspix

8 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Braian Wilma
0
Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Inne sporty

Reklama