Kolejny dzień, kolejny szalony mecz w NBA. Co za comeback New York Knicks!

Tomasz Kordylewski

20 maja 2026, 09:28 • 3 min czytania 5

Reklama
Kolejny dzień, kolejny szalony mecz w NBA. Co za comeback New York Knicks!

Wcześniej kibice zachwycali się wybitnym starciem między Spurs i Thunder na początek finałów konferencji na Zachodzie. Koszykarze New York Knicks i Cleveland Cavaliers nie chcieli być gorsi. Dzień później zaczęli zmagania w finałach Konferencji Wschodniej od spotkania, które na długo zapamiętają przede wszystkim kibice nowojorskiego zespołu. Knicks odrobili bowiem 22 punkty straty w czwartej kwarcie i wygrali 115:104 po dogrywce!

Reklama

New York Knicks wrócili z dalekiej podróży. Największy taki comeback od 14 lat

Cleveland Cavaliers na osiem minut i 19 sekund przed końcem czwartej kwarty mieli już 22 punkty przewagi. Czy to dużo? Kiedyś w NBA tak, dziś już nie do końca. Trzeba jednak przyznać, że New York Knicks takich strat na tak późnym etapie spotkania w swojej historii nigdy jeszcze nie odrobili. Co więcej, w tym sezonie NBA tylko raz (na 1522 meczów) zdarzyło się, by drużyna wygrała spotkanie, w którym przegrywała w czwartej kwarcie co najmniej 20 punktami. Z kolei w fazie play-off na przestrzeni ostatnich 30 lat tylko raz zdarzyło się, by drużyna odrobiła w czwartej odsłonie spotkania większe straty (24 punkty) – Los Angeles Clippers w 2012 roku przeciwko Memphis Grizzlies.

Bohaterem Knicks na dzisiaj (i nie tylko) jest Jalen Brunson, który ten comeback poprowadził. W czwartej kwarcie akcja po akcji bezlitośnie atakował 36-letniego Jamesa Hardena jeden na jednego. W czwartej kwarcie i dogrywce zdobył łącznie 17 ze swoich 38 punktów. Sam miał więcej niż cała drużyna Cavaliers (tylko 11). To on doprowadził do remisu 101:101 na koniec regulaminowego czasu gry.

To żaden sekret, że atakowaliśmy Hardena – mówił po meczu z rozbrajającą szczerością Mike Brown. – Tak jak musimy znaleźć sposób na to, by poradzić sobie z Hardenem czy [Donovanem] Mitchellem, tak oni muszą znaleźć sposób na Jalena – dodał szkoleniowiec Knicks.

Reklama

Cleveland Cavaliers mogą pluć sobie w brodę. Problemy „Brodacza”

Dla Browna to kolejna już w karierze rywalizacja właśnie z Hardenem. Wcześniej jako asystent trenera Golden State Warriors wielokrotnie mierzył się z… „Brodaczem”, gdy ten jeszcze jako zawodnik Houston Rockets był ligową elitą. Wtedy za każdym razem dalej przechodzili Wojownicy. Harden od 2012 roku bezskutecznie szuka zresztą powrotu do finałów. 36-latek pozostaje jednym z najlepszych graczy w historii ligi, którzy nigdy nie zdobyli mistrzostwa. I ma coraz mniej czasu, żeby to zmienić.

Dlaczego jednak Knicks zakopali się w aż tak głębokim piasku? Po dziewięciu dniach przerwy widać było w ich grze sporo rdzy. W poprzedniej rundzie szybko – w czterech meczach – uporali się z Philadelphia 76ers. Z kolei Cavs awans do finałów konferencji zapewnili sobie w niedzielę. Byli w rytmie. I przez długi czas wydawało się, że idą po spokojne zwycięstwo.

Przez trzy kwarty graliśmy świetną koszykówkę. Niestety, w czwartej kwarcie to oni nas zdominowali – wytłumaczył Kenny Atkinson, trener Cleveland.

Od momentu 22-punktowego prowadzenia Cavs w kolejnych minutach czwartej kwarty i dogrywki zdobyli już tylko 11 punktów w 24 posiadaniach, mając na koncie więcej strat (6) niż trafionych rzutów z gry (4). W dogrywce spudłowali sześć z siedmiu prób, zdobywając przez pięć minut gry zaledwie trzy punkty. Zaprzepaścili tym samym świetną szansę, by już w pierwszym meczu serii odebrać rywalom przewagę parkietu.

Reklama

https://www.youtube.com/watch?v=z9Kfeoms8Uo

New York Knicks w ekstazie. Jeremy Sochan bez minut

Knicks tymczasem dziś przeżywają ekstazę, bo rok temu to oni w takiej sytuacji byli tymi, którzy pokpili sprawę. Wtedy na starcie finałów konferencji z Indiana Pacers roztrwonili 14 punktów przewagi w czwartej kwarcie i przegrali po dogrywce. To ostatecznie ich ugryzło, bo serię przegrali. Tym razem fani w Madison Square Garden obejrzeli fantastyczny comeback swojego zespołu.

Nowojorska drużyna wygrała ósme spotkanie z rzędu. Ani jednej minuty nie dostał w tym spotkaniu Jeremy Sochan. Polak cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych. Drugie starcie między Knicks i Cavaliers rozpocznie się w nocy z czwartku na piątek o godz. 2:00 czasu polskiego. Po tym meczu seria przeniesie się na dwa spotkania do Ohio.

Czytaj więcej o NBA na Weszło:

fot. Newspix

Reklama
5 komentarzy
Tomasz Kordylewski

Zakochany w koszykówce, odkąd w 2008 roku jako 13-latek zobaczył w akcji Rajona Rondo. Dumny fan Boston Celtics. Dziennikarz sportowy z pasji i wykształcenia. O NBA pisał dla newonce, Rzeczpospolitej i Kanału Sportowego. Od 2022 roku co roku na start sezonu wydaje "Przewodnik NBA". Za największy życiowy sukces uznaje jednak wygraną z rakiem jądra. I teraz niemal każdego faceta potrafi zapytać, czy badał sobie ostatnio jaja.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama