Zaskoczenia w północnym Londynie nie było – zdegradowane już do Championship Burnley przegrało z Arsenalem. Kanonierzy znów mają pięć punktów przewagi nad Manchesterem City i już we wtorek będą mogli świętować swoje pierwsze od ponad 20 lat mistrzostwo kraju. Korki od szampana wystrzelą, jeśli piłkarze Pepa Guardioli nie wygrają w Bournemouth. A spokojnie mogą się potknąć, bo Wisienki nie przegrały ostatnich 16 ligowych meczów.
Murowany faworyt
Bardziej oczywistej „jedynki” w pozostałych meczach tego sezonu Premier League niż w tym przypadku nie było. W końcu lider podejmował zespół, który w poprzednich 27 ligowych meczach wygrał ledwie raz. Przed wyjazdem na Emirates zaliczył zaś serię 10 meczów bez wygranej. Forma Burnley była najgorszą wśród drużyn Premier League. Lepszej okazji do powiększenia dystansu nad Manchesterem City Arsenal nie mógł więc sobie wymarzyć. Tym bardziej, że The Citizens czeka wyjazd do Bournemouth, który nie przegrał ostatnich 16 ligowych meczów.
Zwycięstwo Arsenalu oznaczałoby, że do starcia na południu Anglii zawodnicy Pepa Guardioli przystąpią z pięciopunktową stratą do lidera. Patrząc zatem na świetną dyspozycję piłkarzy Andoniego Iraoli, Kanonierzy z dużym prawdopodobieństwem już we wtorek mogli świętować pierwsze od 22 lat mistrzostwo kraju. Taki scenariusz mógł zacząć realizować się w 15. minucie, jednak najpierw Kai Havertz z kilku metrów spudłował, a kilkadziesiąt sekund później Leandro Trossard trafił tylko słupek. Wtedy wydawało się, że gospodarze zaczynają się rozkręcać.
📸 – KAI HAVERTZ CLOSE! pic.twitter.com/6n4iA9OUSn
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) May 18, 2026
Jak trwoga to do Saki
Znów jednak na konkret z ich strony trzeba było poczekać kwadrans. Bukayo Saka chyba naoglądał się polskiej piłki, bowiem centrostrzałem prawie pokonał rozgrywającego dopiero drugi mecz w Premier League Maksa Weissa. Rezerwowego bramkarza The Clarets kapitan Arsenalu nie pokonał też kilka minut później, gdy dostał patelnię od Havertza. Ale do trzech razy sztuka. Saka polował na bezpośredni udział przy golu i wreszcie mu się to udało. To jednak on asystował, a piłkę do bramki skierował Havertz. Rodaka pokonał bezpośrednio po wrzutce z rożnego.
Portal Squawka poinformował, że Saka został dopiero piątym graczem Arsenalu, któremu stuknęło 50 asyst w Premier League, lecz dopiero pierwszym angielskim. Opta dodaje, że 24-latek to drugi najmłodszy gracz w historii Premier League z minimum 50 golami i 50 asystami na koncie. Młodszy był tylko Wayne Rooney – o 171 dni. A tuż przed przerwą wychowanek Kanonierów miał jeszcze jedną znakomitą okazję do wpisania się na listę strzelców, ale tym razem przy technicznym strzale sprzed szesnastki nie udało mu się wkręcić piłki na dalszy słupek.
Klasyka Arsenalu w tym sezonie! 💪
„Kanonierzy” prowadzą z Burnley po golu Kaia Havertza – przed tymi rzutami rożnymi nie sposób się obronić! 👀
📺 Mecz trwa w CANAL+: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/8m9R5qZFu4
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 18, 2026
Zapomnijmy o drugiej połowie
Havertz także był bliski drugiego bezpośredniego udziału przy golu, ale z asysty okradł go Eberechi Eze, który trafił tylko w plecy Maxime’a Esteve’a. Notabene były gwiazdor Crystal Palace minutę wcześniej obił jeszcze poprzeczkę. Kwadrans później Niemiec do protokołu powinien wpisać się raz jeszcze, ale jakimś cudem sędziowie VAR nie wezwali Paula Tierneya do monitora po ataku napastnika gospodarzy na Achillesa Lesleya Ugochukwu. Szczęście, że nie było czerwa miał Viktor Gyokeres, bo niewykluczone, że w takim wypadku nie powąchałby murawy.
Razem ze Szwedem na murawie zameldowali się jeszcze Myles Lewis-Skelly oraz Piero Hincapie i przynajmniej ostatni z tej trójki dał trochę uśmiechu podczas tej niespecjalnie angażującej końcówki. No co tu dużo mówić – Axel Tuanzebe w walce o piłkę przypadkowo ściągnął mu gacie. Dobrze, że było już przed 23, bo jeszcze wleciałaby jakaś kara od KRRiT. Także niech to będzie podsumowanie drugiej połowy. Sześć strzałów z łącznym xG na poziomie 0,42, tylko jeden był celny (ten z obiciem Esteve’a przez Eze), a oddany został kilka minut po przerwie.
Red Card for Havertz or not? 👀 pic.twitter.com/MeWeF39Gzg
— Goals Side (@goalsside) May 18, 2026
Iraola pomoże krajanowi?
Doliczony czas ciągnął się dla kibiców Arsenalu w nieskończoność, ale po dodatkowych dziewięciu minutach Paul Tierney w końcu gwizdnął po raz ostatni. Jeśli Iraola nie pomoże także pochodzącemu z Kraju Basków Artecie, Arsenalowi pozostaje liczyć, że jego ostatni ligowy rywal, Crystal Palace, będzie już miało gdzieś finałową kolejkę sezonu i myślami będzie w Lipsku, gdzie zawalczy z Rayo o trofeum Ligi Konferencji. Manchester City w tym samym czasie podejmie Aston Villę, która potencjalnie może być jeszcze na kacu po triumfie w finale Ligi Europy.
Three HUGE points for @Arsenal! 🔴
Over to @ManCity who face Bournemouth tomorrow. If they fail to win, Arsenal will be crowned champions!
— Premier League (@premierleague) May 18, 2026
Arsenal – Burnley 1:0 (1:0)
- 1:0 – Kai Havertz ’37
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix