Podczas przedsezonowego tournee James Maddison zerwał więzadło krzyżowe. Dopiero w ostatnich dniach zaliczył pierwszy od tego czasu występ. W pomeczowej rozmowie powiedział, że już trzy miesiące wcześniej częściowo zerwał więzadło. Zewnętrzny specjalista stwierdził jednak, że ani operacja, ani rehabilitacja nie jest potrzebna.
Już wcześniej uszkodził więzadło
Podczas poniedziałkowego meczu z Leeds James Maddison pierwszy raz od dziewięciu miesięcy pojawił się na boisku. Zaliczył 20 minut, a w doliczonym czasie mógł nawet wywalczyć rzut karny. Sędziowie uznali jednak, że Lukas Nmecha nie faulował rywala. Powodem tak długiej absencji Maddisona było zerwane więzadło krzyżowe. Kontuzji ten nabawił się w trakcie przedsezonowego sparingu z Newcastle. Po meczu z Leeds Anglik wyjawił, że już trzy miesiące przed zerwaniem więzadła częściowo je naderwał, ale nie uznano tego za problem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
– Już w półfinale Ligi Europy z Bodo/Glimt częściowo zerwałem więzadło krzyżowe. Specjalista [spoza klubu] powiedział mi, że nie będzie potrzebna żadna operacja, czy też rehabilitacja. Potem okazało się, że więzadło nie zrosło się prawidłowo i po tym, co się wydarzyło w Korei Południowej [tam odbył się sparing] potrzebna była operacja. Więc w mojej głowie to wszystko trwało znacznie dłużej.
„Zdarzały się mroczne dni”
Występ przeciwko Leeds był dla 29-latka pierwszym oficjalnym od 1 maja ub. roku. Po doznaniu kontuzji w pierwszym półfinale z Bodo w pozostałej części sezonu oprócz rewanżu opuścił jeszcze cztery ligowe mecze i przede wszystkim wygrany finał z Manchesterem United. W tym sezonie zaś opuścił 46 meczów. Do kadry wrócił 18 kwietnia, ale przesiedział na ławce ligowe spotkania z Brighton, Wolves i Aston Villą. W strefie mieszanej Maddison dodawał, że w trakcie tej długiej absencji „zdarzały się mroczne dni”, a w szczególności po przejściu operacji.
– To była niesamowita chwila. Po tym, jak mnie dziś przyjęto, to na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Zdarzały się w zeszłym roku mroczne dni, zwłaszcza od czasu operacji. To był dla mnie naprawdę ciężki psychicznie rok, ale teraz jestem na końcu tej drogi, więc mogę wspominać to z sentymentem. Po tym, co przeszedłem, jestem tak silny psychicznie, jak to tylko możliwe. Fizycznie czuję się naprawdę dobrze, choć ten moment pozostanie w mojej pamięci na zawsze, podobnie jak przyjęcie mnie przez kibiców Tottenhamu – dodawał.
A first competitive appearance in over a year for Madders 🤍 pic.twitter.com/uMRvKfbn37
— Tottenham Hotspur (@SpursOfficial) May 11, 2026
– Nigdy nie miałem wątpliwości co do tego, że wrócę. Bardziej odczuwałem smutek z powodu tego, za czym będę tęsknił i z powodu długotrwałości tego procesu. Wiedziałem, że w dzisiejszych czasach po operacji przeprowadza się mnóstwo badań i pracy nad kontuzjami więzadła krzyżowego przedniego. To najbardziej złożony uraz, jaki istnieje. Choć właściwie rehabilitacja jest dość prosta. To po prostu ciężka harówka, długa i ciężka droga – zakończył.
Będzie drugi spadek w karierze?
James Maddison do Spurs trafił po spadku z Leicester do Championship w 2023 roku. Podpisał pięcioletnią umowę, a klub z północnego Londynu zapłacił za niego 40 milionów funtów. Debiutancki sezon w Tottenhamie skończył z bilansem czterech goli i dziewięciu asyst w 30 meczach. Wszystkie te udziały przy bramkach zaliczył w Premier League. W kolejnym sezonie na boisku pojawił się 45 razy. Zanotował 11 asyst i strzelił 12 goli. Więcej bramek dla Spurs w poprzednich rozgrywkach od niego strzelili tylko Dominic Solanke i Brennan Johnson.
James Maddison’s crucial goal that secured all three points for @SpursOfficial against Man Utd! 🎯 pic.twitter.com/hTBDCK7Uni
— Premier League (@premierleague) February 16, 2025
Niewykluczone, że w barwach Tottenhamu zaliczy drugi spadek z Premier League. Wraz z Burnley i Wolves w Championship wyląduje albo jego zespół, albo West Ham. Na dwie kolejki przed końcem sezonu to Spurs są w lepszej sytuacji. Mają dwa punkty przewagi nad Młotami. Najbliższy mecz Koguty rozegrają 19 maja na Stamford Bridge, a pięć dni później podejmą Everton. West Ham także ostatni mecz sezonu rozegra na swoim stadionie. Do wschodniego Londynu przyjedzie Leeds. Tydzień wcześniej piłkarze Nuno Espirito Santo udadzą się do Newcastle.
WIĘCEJ O ZAGRANICZNEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Gol w 116. minucie zdecydował! Southampton melduje się w finale [WIDEO]
- Aktor z „Teda Lasso” zagra na zapleczu MLS. Powrót po 20 latach
- Włosi zapraszają na korepetycje z nieszanowania kibiców
fot. Newspix