Pracowali na to od kilku dobrych lat. Powoli wspinali się w ligowej drabince. Przyjście Michała Winiarskiego sprawiło, że weszli na jeszcze wyższy poziom. Ale jednak czegoś niezmiennie brakowało. Dwa ostatnie sezony kończyli przecież jako wicemistrzowie kraju. Teraz jednak są najlepsi – siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercia mistrzami Polski!
Aluron CMC Warta Zawiercie nowym mistrzem PlusLigi!
Do PlusLigi Aluron CMC Warta Zawiercie wszedł w sezonie 2016/17. Już po dwóch sezonach w elicie doszedł do półfinału rozgrywek i zajął ostatecznie 4. miejsce. W sezonie 2021/22 był pierwszy medal – brązowy. Dwa lata później pierwszy raz w finale, ale zakończony srebrem. Mistrzem został wtedy Jastrzębski Węgiel, dla którego był to ostatni taki tytuł… i prawdopodobnie będzie ostatnim na długo. Aluron tymczasem – po ZAKS-ie i Jastrzębskim – przejmował powoli miano najlepszej ekipy w kraju.
Zeszły sezon miał być ich. A wyszło zupełnie inaczej.
W środku sezonu byli faworytem Pucharu Polski. Finał jednak – po pewnie wygranym pierwszym secie – przegrali 1:3 z Jastrzębskim Węglem. Potem przyszła rywalizacja o tytuł w PlusLidze. Też byli jednym z kandydatów do złota. W półfinale po trzech niesamowitych meczach pokonali PGE Projekt Warszawa. A gdy w drugim starciu w tej fazie rozgrywek Bogdanka LUK Lublin wygrała z Jastrzębskim Węglem, wydawało się, że Warta musi to wziąć.
Nie wzięła. Lublinianie – będący w PlusLidze jeszcze krócej! – okazali się lepsi. Rywalizację do trzech zwycięstw wygrali w czterech meczach. W wielkim stylu. Warcie została jednak jeszcze rywalizacja o Ligę Mistrzów. I tam znów rozpacz – po fantastycznym półfinale przeciwko Jastrzębskiemu, w meczu o złoto zabrakło im sił. Minimalnie, ale jednak. Przegrali 2:3 z włoskim Sir Sicoma Monini Perugia. Trzy razy grali o złoto w jednym sezonie.
I trzy razy przegrali.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Coś takiego może załamać. Ale Warta sobie poradziła.
Wielka drużyna
Faza zasadnicza PlusLigi? Wygrana i to pewnie, z przewagą nad rywalami. Bilans meczów 21-5, 61 punktów. Wszystko się tam zgadzało. Choć w międzyczasie i tak było rozczarowanie – zawiercianie odpadli w Pucharze Polski już w ćwierćfinale, ulegając 0:3 na swoim terenie Asseco Resovii. Szybko więc przeszła obok nosa szansa na podwójną koronę na krajowym podwórku. Siatkarze Aluronu w ogóle nie wzięli w efekcie udziału w turnieju finałowym. Pytanie, czy specjalnie ich to obeszło – oszczędzili dzięki temu nieco sił.
I może dziś okazało się to kluczowe.
Bo o ile przez pierwsze dwie fazy play-offów przeszli stosunkowo spokojnie – ZAKSA co prawda wygrała pierwszy mecz 1/4 finału, ale w dwóch kolejnych została przez Wartę ograna, a Resovia nie ugrała nawet seta – o tyle finał był niezwykle zacięty. Ku zaskoczeniu wielu osób. Siatkarze Bogdanki, obrońcy tytułu, mieli bowiem sporo problemów zdrowotnych, wielu siatkarzy albo wróciło do składu tuż przed finałem, albo nawet w jego trakcie. Pierwszy mecz był więc demolką, Warta wygrała gładko.
Ale w drugim i trzecim to lublinianie byli o wiele lepsi. Zwłaszcza ten trzeci był znaczący – Bogdanka przyjechała na teren (no, nie do końca, Warta grała swoje mecze w Sosnowcu) zawiercian i wygrała tam 3:0. Lublinianie mogli to nawet zamknąć u siebie, ale po wygranym pierwszym secie w starciu numer cztery, w trzech kolejnych okazali się gorsi. Decydować miało więc piąte spotkanie, w Sosnowcu. I tam lepsi okazali się jego gospodarze.
Pierwszy tytuł mistrzów Polski w historii Warty stał się faktem.
Najpierw problemy, potem dominacja
Początek meczu był wyrównany. Do stanu 10:10. Wtedy na zagrywkę wszedł Wilfredo Leon i jego ekipa odskoczyła, zdobywając sześć punktów z rzędu. Leon zresztą grał w tamtym okresie genialnie – serwis to jedno, ale do tego fantastycznie atakował, napędzając obrońców tytułu. Skończyć swoich ataków nie mogli za to gospodarze. To był kiepski set w ich wykonaniu, Aaron Russell – na ogół lider zespołu – grał nawet na ujemnej efektywności.
Efekt był taki, że Bogdanka była po chwili o dwa sety od obrony mistrzostwa.
Zawiercianie jednak się obudzili. W drugim secie podnieśli poziom ataku, świetnie pracowali tez blokiem. Kilkukrotnie odskakiwali Bogdance, która jednak dystans zmniejszała… a w połowie seta wyszła nawet na prowadzenia 16:14. Wtedy jednak na zagrywce popracował Bartłomiej Bołądź, a Warta w efekcie odskoczyła na cztery punkty. Goście mieli wielkie problemy z przyjmowaniem i kolejnych serwisów, tak jakby Bołądź po prostu pouszkadzał im ręce.
Chwilę później zrobiło się więc 1:1 w setach. I od tego momentu gospodarze szli po swoje.
Świetny nadal był Bołądź, dołączył do niego Kwolek, a Russell też jednak postanowił się w tym meczu pokazać. Zagrywka Zawiercian wciąż była ogromną siłą, odrzucając rywali od siatki, a czasem dając im bezpośrednie punkty. Właściwie wszystkie dłuższe akcje też szły na konto Jurajskich Rycerzy. Niczego nie można było im w tym momencie spotkania zarzucić. Kwolek miał nawet sto procent (!) skuteczności w ataku w trzecim secie. To była partia-demolka, Lublinianie od pewnego momentu zdawali się zrezygnowani.
Powalczyli w czwartym secie. Ale i w nim ostatecznie okazali się gorsi. Co prawda Mikołaj Sawicki – który wszedł w trzecim secie na parkiet na stałe – szarpał i próbował ciągnąć zespół gości, ale to nie wystarczało. Zawiercianie grali fantastyczną siatkówkę. Pomagał blok, swoje robił atak, w obronie szalał Jakub Popiwczak. Do 11:11 było jeszcze równo, potem gospodarze odskoczyli i już nie dali się dogonić. I w końcu wygrali, ostatni punkt zdobywając zresztą skutecznym blokiem.
TAK CIESZĄ SIĘ MISTRZOWIE POLSKI SEZONU 2025/26! 👏🥇#PlusLiga | @AluronCMC pic.twitter.com/RLRJGD0ATS
— Polsat Sport (@polsatsport) May 10, 2026
Aluron CMC Warta Zawiercie – Bogdanka LUK Lublin 3:1 (15:25, 25:21, 25:14, 25:21)
Fot. Newspix
Czytaj więcej o siatkówce:
- Najlepsi libero w historii siatkówki. Który jest Paweł Zatorski?
- Kubiak: Chciałbym, żeby rosyjscy sportowcy wrócili do rozgrywek
- Upadek Jastrzębskiego Węgla. Czy musiało do tego dojść? [VLOG]