Wyprzedzili cztery inne drużyny, a i tak spadną. Szaleństwa drugiej ligi holenderskiej już poznaliśmy, ale w sąsiedniej Belgii też mamy do czynienia z absurdalnymi kombinacjami, przy których polskie rozgrywki są ostoją normalności, jasności i uczciwości. Tak to jest, jak wprowadzasz drużyny rezerw na drugi szczebel rozgrywek i nie bardzo masz pomysł, co z nimi dalej zrobić.
Spadną z ligi choć wyprzedzili cztery inne zespoły
Niedawno pokazywaliśmy absurdy drugiej ligi holenderskiej, w której zespół musiał przegrać, by zachować szanse na awans. Nie zgadniecie. Skończyło się na 1:3. Tym razem mamy podobny przypadek z nieodległej ligi belgijskiej.
RWDM to brukselski klub należący do Johna Textora. Jego holding ma także udziały w Olympique Lyon, brazylijskim Botafogo, a do niedawna także w Crystal Palace. Klub wychował między innymi Adnana Januzaja i Michy’ego Batshuayia. Trzy lata temu zespół powrócił do belgijskiej ekstraklasy, ale zaraz z niej spadł. W ubiegłym roku niewiele zabrakło mu do powrotu do elity. Teraz jest od tego zdecydowanie dalej.
RWDM, mimo zajęcia trzynastego miejsca w siedemnastozespołowej lidze, spadł właśnie do trzeciej ligi. A przecież relegowane na niższy szczebel są tylko dwa kluby belgijskiej Challenger Pro League! O co w tym wszystkim więc chodzi?! Ano stanie się tak dlatego, że lokaty od czternastej do szesnastej zajęły drużyny rezerw, które zgodnie z przepisami zrzucić do niższej ligi jest bardzo trudno.
Tabela rozgrywek dostarczona przez Superscore
RSCA Futures, Jong Genk i Club NXT to młodzieżowe zespoły odpowiednio – Anderlechtu, KRC Genk i Club Brugge. Wszystkie te drużyny walczą regularnie o udział w europejskich pucharach i są znane ze świetnego szkolenia młodzieży. By ta miała gdzie mierzyć się z rywalami na odpowiednim poziomie, od kilku lat zezwala się na ich udział w rozgrywkach drugiej ligi belgijskiej.
Za głupi system będą kary
Wprowadzono jednak dość absurdalne zasady polegające na tym, że zespoły rezerw mogą spaść tylko wtedy, gdy ich pierwsza drużyna spadnie z najwyższej ligi. W przypadku Anderlechtu, Brugii i Genku zdecydowanie się na to nie zanosi. Co gorsze – reguły te wprowadzono w 2025 roku… w trakcie poprzedniego sezonu, by uratować Jong Genk przed spadkiem. Ta skandaliczna decyzja spotkała się z protestem rywali, który nie zdążył zostać rozpatrzony przed końcem rozgrywek.
Wyrok zapadł w marcu tego roku i zgodnie z jego treścią liga ma płacić karę dwunastu milionów euro rocznie do czasu likwidacji tego przepisu. W świetle tego został on zniesiony, ale od sezonu 2026/27. W obecnym więc jeszcze obowiązuje. Prawdopodobnie, bo ostatecznie nikt nie jest niczego pewien. Teoretycznie rezerwy mogą spaść, jeżeli w trzeciej lidze jedno z czołowych miejsc także zajmie zespół młodzieżowy. Tyle że najlepszy z nich uplasował się dopiero na siódmej pozycji.
Wygląda więc na to, że trzynasta drużyna ligi spadnie, a czternasta, piętnasta i szesnasta utrzymają się.
CZYTAJ WIĘCEJ O LIGACH ZAGRANICZNYCH NA WESZŁO:
- Gigantyczna sensacja w Szwajcarii. Beniaminek mistrzem kraju!
- Tondela w grze o życie. Zespół Feio wygrywa kluczowy mecz
- Watford postąpił z trenerem w staromodny sposób. Kolejna zmiana stała się faktem
- Benedyczak znów błysnął w Turcji. Polak krok od utrzymania
Fot. Newspix.pl