Adam Małysz został prezesem Polskiego Związku Narciarskiego w 2022 roku. Jego kadencja miała być odmianą dla związku, ale taką się nie okazała, a Małysz często ścierał się z zarządem i niekoniecznie był w stanie przeforsować swoje idee, a i sam czasem miał swoje za uszami. Teraz – w rozmowie z Polsatem Sport – poinformował, że nie będzie ubiegał się o drugą kadencję w roli prezesa.
Adam Małysz zrezygnował. Nie będzie kandydować na drugą kadencję
Adam Małysz w roli prezesa PZN miał być nowym otwarciem dla całej tej organizacji. I po części był – wprowadził nowych ludzi, odmłodził zarząd i struktury, pozmieniał część kwestii organizacyjnych. Równocześnie jednak to, że był nowym otwarciem – a przynajmniej uchyleniem drzwi – niekoniecznie wszystkim związanym ze skokami w Polsce się podobało. Dlatego delegaci niedawno namówili do ponownego kandydowania na stanowisko prezesa Apoloniusza Tajnera, czyli poprzednika Małysza, który związkiem rządził od 2006 do 2022 roku.
CZYTAJ TEŻ: POWRÓT APOLONIUSZA TAJNERA, CZYLI DELEGACI CHCĄ ZMARNOWAĆ CZTERY LATA
W tej sytuacji Małysz zdecydował się nie walczyć o drugą kadencję, co ogłosił w rozmowie z Polsatem Sport.
– Moja wizja tego, jak to ma wyglądać, nie jest spójna w stu procentach z zarządem. Moja decyzja jest taka, że nie będę kandydował – mówił. A czy zostanie w związku w jakiejś roli?
– Na razie nie zastanawiałem się nad tym, co dalej. Mamy dużo rzeczy do zrobienia, w tym kluczowe umowy do podpisania. Bałem się, że nie zdążymy do czerwca, ale udało się – podpiszemy dwie kluczowe umowy. Nie ma co czekać na nowy zarząd, obecny zarząd się z tym zgodził. Ja mam jeszcze sporo do zrobienia, do końca wyborów jest jeszcze półtora miesiąca. Muszę wszystko usystematyzować, zrobić tak, jakbym dalej był – bo jednak jestem – prezesem. Ale swoje plany na przyszłość mam.
Małysz przy tej okazji podsumował też ostatnie lata. Mówił o tym, że udało się rozwinąć związek, a reformy, które wprowadzono zaczynają dawać plony. Przywołał szczególnie kwestię rozszerzenia kadr juniorskich, w których jest teraz więcej młodych zawodników.
– Mamy bardzo dużo młodzieży w każdej dyscyplinie, nie tylko skokach. Postęp może nie jest tak widoczny gołym okiem – bo nie jesteśmy czołówce w Pucharze Świata – ale wśród młodzieży go widać. To pierwsze efekty tego systemu. W sporcie jest jak w biznesie – można mieć szczęście i coś wypali. Ale trzeba też dać czas, to się musi wszystko rozwijać. Nie da się czegoś zrobić po łebkach.
O tym, że odchodzi, mówi „szkoda”. Ale szkoda głównie ze względu na ludzi, którymi się otaczał, a którzy jego zdaniem „dają z siebie wszystko”. Jak mówił – liczy, że zostanie to docenione, choć wie, że nie było idealnie i sporo związkowi zarzucano. Z drugiej strony – jak twierdzi – nieco denerwuje go ciągłe szukanie minusów.
– Zdobyliśmy trzy medale na igrzyskach, a szukamy minusów. Dlaczego? Cieszmy się tym, co jest – stwierdził.
Fot. Newspix
Czytaj więcej o skokach na Weszło:
- Domen Prevc dla Weszło: Byłem zawiedziony. Spieprzyłem to
- Adam Małysz: Myślę, że Maciusiak zostanie na stanowisku [WYWIAD]
- Kulisy filmu o Małyszu: Przyszli z tym do mnie dwa lata temu