Właściciel Napoli Aurelio De Laurentiis udzielił długiego wywiadu serwisowi The Athletic, w którym podzielił się między innymi swoimi pomysłami na zreformowanie futbolu. I są to, trzeba przyznać, pomysły totalnie rewolucyjne.
Jak powinien wyglądać „futbol przyszłości” według 76-letniego Włocha?
Futbol przyszłości, czyli jakie zmiany w przepisach mogłyby zmienić piłkę nożną
De Laurentiis marzy o rewolucji w futbolu. Tak chce walczyć o uwagę najmłodszych pokoleń
Z wypowiedzi De Laurentiisa można wyłowić kilka głównych postulatów:
- 50-minutowe mecze (dwie połowy po 25 minut)
- liczymy tylko efektywny czas gry
- krótsza przerwa między połowami
- wykluczenia czasowe zamiast żółtych i czerwonych kartek
- w miejsce żółtego kartonika – 5 minut poza boiskiem
- w miejsce czerwone kartonika – 20 minut poza boiskiem
- nowy przepis o spalonym
- surowe kary dla symulantów
Niektóre z pomysłów szefa Napoli są zatem bardzo konkretne, inne to raczej luźno rzucone koncepcje. Wszystko sprowadza się do tego, iż De Laurentiis szuka sposobu, by zainteresować futbolem nowe pokolenia kibiców. W jego ocenie mecz piłkarski w obecnym kształcie jest nieatrakcyjnym widowiskiem dla najmłodszych. O ile jeszcze na stadionie można, zdaniem de Laurentiisa, wzbudzić wśród dzieci ciekawość i poczucie zaangażowania, tak utrzymanie ich przed telewizorem staje się niewykonalne.
– Piłka nożna straci młodsze pokolenia – przekonuje De Laurentiis w rozmowie z Adamem Craftonem z The Athletic. – Mecze trwają zbyt długo. Co za głupota, żeby przerwa trwała 15 minut! Myślisz, że mój sześcioletni wnuk, który o futbolu wie wszystko, bo gra na Play Station… On ucieknie i myślisz, że odzyskasz go po piętnastu minutach? W życiu! Bo pójdzie w tym czasie do swojego pokoju. I zacznie grać w FIFĘ. […] Dzieci nie mają cierpliwości, by oglądać w telewizji mecz toczony w tak powolnym tempie. Zwłaszcza jeśli jest to okropny mecz. Co wtedy zrobią? – pyta retorycznie prezes Napoli.
– Kolejna sprawa. Pada za mało bramek! To nie jest spektakularne. Goli musi być więcej, a żeby tak było, musimy zmienić reguły. Nie może być tak, że bramka jest anulowana z powodu milimetrowego ofsajdu. Tę zasadę trzeba mocno zmodyfikować – twierdzi De Laurentiis. – Kolejne generacje są naszym złotem. Jeżeli ich nie zadowolimy, wyginiemy. Nie osiągniemy tego samego zaangażowania, jakie mieliśmy przez ostatnich sto lat.

Prezes Napoli chce kolejnych zmian. Wielki futbol dla wielkich miast
Włoch ma również postulaty dotyczące krajowego i europejskiego podwórka. W materiale The Athletic wrócił do swojego pomysłu ograniczenia liczby drużyn występujących w Serie A z dwudziestu do szesnastu. Zgadza się bowiem z opiniami, że obecnie topowe zespoły rozgrywają za dużo spotkań.
– Teraz pan Infantino wymyślił mundial dla klubów. Piłkarze są zabijani, wyciskani. A to oznacza, że zabijane są również moje pieniądze. Bo to ja zainwestowałem w tego zawodnika, a ty go wyciskasz, żeby włożyć forsę do własnej kieszeni. No nie! Rekompensata, jaką otrzymujemy za udział w rozgrywkach, nie jest wystarczająca. Macie pojęcie, ile zarabia na tym UEFA? Dlaczego to ona musi tym zarządzać, a nie kluby? Problem polega na tym, że zbyt wielu ludzi chce grać pierwsze skrzypce. FIFA, UEFA, krajowe federacje. Duże problemy, duże kłopoty. Każdy chce zarabiać dla siebie. UEFA zmieniła format fazy grupowej Ligi Mistrzów, dodała więcej spotkań. Ale sukces telewizyjny nie rozkłada się równo, bo niektóre mecze nikogo nie interesują. Ten sam problem mamy w krajowych rozgrywkach. Uczestniczy w nich zbyt wiele drużyn. Ale oni muszą angażować wszystkich, bo potem liczą na ich głosy.
De Laurentiis uważa, że we włoskiej ekstraklasie nie powinno być miejsca dla klubów z niewielkich miast.
– Nie możemy mieć w lidze małych miast z 50 tysiącami mieszkańców. Bo ile osób obejrzy ich mecz w DAZN albo Sky? Trzy tysiące? Cztery tysiące? A reklamodawcy? Dlaczego mają płacić telewizjom wielkie pieniądze [za takie transmisje]? Musimy konfrontować ze sobą najważniejsze kluby. W przeciwnym wypadku zawsze będziemy mieli ligę podzieloną na czołową dziesiątkę i drugą dziesiątkę, walczącą o utrzymanie. To nie działa. Musisz mieć co najmniej milion kibiców. A jeżeli masz ich sto czy dwieście tysięcy, powinieneś się znajdować na innej półce – ocenił właściciel Napoli, ku rozbawieniu Adama Craftona.
Co o tym sądzicie? Zgadzacie się z tezami Aurelio De Laurentiisa?
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Dwa mecze i przerwa. Arkadiusz Milik znów kontuzjowany
- Szansa dla reprezentanta Polski. Konkurent kontuzjowany
- Milan nie wykupi napastnika. W drugim klubie też już nie pogra
- Młodzieżowy reprezentant Polski zadebiutował w Serie A
fot. NewsPix.pl