Ile miejskie spółki przelewały na Śląsk Wrocław? Szokujące kwoty

Jakub Białek

10 marca 2026, 14:39 • 7 min czytania 55

Reklama
Ile miejskie spółki przelewały na Śląsk Wrocław? Szokujące kwoty

21 mln zł – to minimalna kwota, jaką miejskie spółki we Wrocławiu zapłaciły na funkcjonowanie Śląska w latach 2021-2024. Największe nakłady poniosło Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, które wydało aż 7 mln zł na promowanie przy klubie akcji „Pij kranówkę”. Kontrowersje wywołuje także ukryte finansowanie WKS-u z czynszów mieszkańców Towarzystwa Budownictwa Społecznego. – Sponsoring Śląska jest zupełnie niesamowity, ponieważ jest ukryty, tajemny. Nikt o nim nie wiedział, nikt nie widział też nigdzie loga TBS-u. Gdyby nie audyt, pewnie nigdy nie dowiedzielibyśmy się o tym, że sponsorowaliśmy w czynszach klub – mówi nam przedstawicielka mieszkańców.

Miasto Wrocław wyznacza trendy, jeśli chodzi o finansowanie miejskiego klubu. Przez ostatnie cztery lata przeznaczyło na niego ponad 100 mln zł. Ostatnie dziesięć lat to co najmniej 236 mln zł. Fundusze płyną nie tylko poprzez dokapitalizowanie, które każdorazowo musi być przegłosowane na radzie miasta, ale też poprzez inne miejskie spółki. Żadne inne miasto nie wykorzystywało komunalnych przedsiębiorstw w celu pomocy klubowi na taką skalę.

Patologiczną strukturę finansowania Śląska omawiam w Patolidze:

Reklama

Ile miejskie spółki wydają na Śląsk Wrocław?

Szczegóły dotyczące finansowania miejskich spółek wyszły na jaw dzięki audytowi, jaki w Śląsku Wrocław przeprowadziła firma Grant Thornton. W dokumencie widać całą strukturę kosztów i przychodów klubu w latach 2021-2024.

Spółkami, które w tym okresie przelały do Śląska co najmniej czterysta tys. zł są:

  • Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji (7 mln zł)
  • Wrocławski Park Wodny (4,64 mln zł)
  • Zoo Wrocław (3,4 mln zł)
  • Port Lotniczy Wrocław (2,53 mln zł)
  • Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne
  • Towarzystwo Budownictwa Społecznego

Łącznie od spółek miejskich Śląsk otrzymał…

  • W 2021 roku: 1,7 mln zł
  • 2022 roku: 5,3 mln zł
  • 2023 roku: 6,7 mln zł
  • 2024 roku: 4,3 mln zł

Na co płacą miejskie spółki?

Największy płatnik do Śląska w uwzględnionym przez audyt okresie to spółka zajmująca się wodociągami i kanalizacją. Podmiot ten podpisał z klubem umowę sponsoringową, w ramach której WKS zobowiązywał się do promowania akcji „Pij kranówkę”. Kampania była popularyzowana w materiałach wideo, w mediach społecznościowych i przy okazji meczów.

Reklama

Można zastanawiać się, czy faktycznie chodzi o promowanie ekologicznych nawyków, czy jednak to efektowna podkładka pod napychanie klubu dodatkowymi pieniędzmi. Faktem jest, że spółka chwali się tym, iż dzięki jej działaniom już 45% mieszkańców Wrocławia pije wodę z kranu.

Duże środki Śląskowi przelewał też Wrocławski Park Wodny (4,64 mln zł) oraz Zoo Wrocław (3,4 mln zł). Zachodzi tu wątpliwość – jaki jest sens promowania tych instytucji przy wrocławskim klubie sportowym? Przecież każdy mieszkaniec Wrocławia doskonale wie o tym, jakie atrakcje są w jego mieście. Oczywiście, można użyć argumentu o tym, że dzięki ekspozycji Śląska w ogólnopolskiej telewizji o zoo czy parku wodnym dowiedzą się mieszkańcy innych ośrodków, ale trudno o wrażenie, że jest to efektywna kampania.

Reklama

Warto dodać, że wrocławskie kapibary zostały obciążone też w inny sposób – w 2023 roku miasto przesunęło 4 mln zł, jakie miało trafić do zoo. Środki powędrowały do Śląska Wrocław.

Sponsorowanie Śląska z czynszów

O ile zoo czy park wodny to instytucje operujące na komercyjnym rynku, o tyle nie można tego powiedzieć o Towarzystwie Budownictwa Społecznego, które zajmuje się budową i udostępnianiem lokali mieszkalnych po preferencyjnych cenach. Audyt Grant Thornton nie wyszczególnia konkretnej kwoty, jaką spółka ta przelała do Śląska Wrocław. Wiadomo jedynie tyle, że było to co najmniej 400 tys. zł.

Reklama

Małgorzata Osipczuk z fundacji Obywatel TBS: – Jako mieszkańcy TBS nie do końca wiemy, na co idą nasze pieniądze. Niedawno wyszło po audycie, że dokładaliśmy się w naszych czynszach do sponsorowania Śląska Wrocław. Mam wątpliwości, czy to powinno tak wyglądać. Nikt nas nawet nie spytał o zgodę. Tak jak każdy inny mieszkaniec Wrocławia dokładamy się już do klubu poprzez nieustanne kroplówki. Okazuje się więc, że płacimy podwójnie, bo jeszcze w czynszach.

Czy istnieje jakikolwiek marketingowy sens, żeby taka spółka jak TBS sponsorowała klub piłkarski?

Przez cztery lata byliśmy też sponsorami koszykarskiego zespołu Śląska. Tam przynajmniej logo TBS było widoczne na koszulkach. Nie wiem, po co, skoro spółka zawsze nam mówi, że jest po trzydziestu chętnych na nowe mieszkanie. Skoro tak jest, to jaki jest sens w tym, żeby pchać pieniądze w marketing?

Z kolei sponsoring piłkarskiego Śląska jest zupełnie niesamowity, ponieważ jest on ukryty, tajemny. Nikt o nim nie wiedział, nikt nie widział też nigdzie loga TBS-u.

Reklama

Gdyby nie audyt Grant Thornton, pewnie nigdy nie dowiedzielibyśmy się o tym, że sponsorowaliśmy klub. Zastanawiamy się – kogo jeszcze sponsorujemy? Jak długo? W jakich kwotach? W jakim celu?

Nie widzę żadnego sensu w działaniach marketingowych w mieszkalnictwie społecznym, bo jeśli to jest dobrze zarządzane, to zawsze samo się obroni. To nie jest spółka deweloperska, która musi zachęcić klientów, żeby kupili mieszkanie u niej, a nie u konkurencyjnego dewelopera. TBS nie ma żadnej konkurencji, po prostu. To tylko sposób na to, żeby jeszcze jedną ścieżką wepchnąć pieniądze do klubu.

Kto mieszka w lokalach TBS?

TBS to program przewidziany dla średniozamożnych. Nie dla biednych, którzy kwalifikują się na mieszkanie komunalne czy socjalne. To oferta dla osób, które pracują, ale nie mają zdolności kredytowej, żeby zakupić własne lokum. Miasto postanowiło stworzyć spółkę, która będzie pewnego rodzaju pośrednikiem pomiędzy mieszkańcami a samym bankiem w spłacaniu kredytu. Bo my de facto spłacamy kredyt w czynszu. Wpłacamy na start 30% wartości mieszkania, a potem co miesiąc spłacamy resztę.

Reklama

Zawsze nam przedstawiano, że w mieszkalnictwie społecznym czynsz będzie tak pilnowany, żeby pokrywał jedynie konieczne koszty do utrzymania i nie wzrastał, jeśli nie ma takiej potrzeby. To nie ma być czynsz, na którym spółka się dorobi, bo sam TBS jest spółką non-profit. Jedynym właścicielem TBS-u jest Jacek Sutryk, który powiedział nam kiedyś, że spółki miejskie muszą sobie pomagać. No i pomagamy. Tylko zawsze to inne spółki pomagają Śląskowi, a nigdy odwrotnie. Zaufaliśmy, że będzie w porządku, ale nie jest.

Czy czynsz wzrastał w ostatnich latach?

Tak. W 2022 roku podwyżka wyniosła 5 zł na metr kwadratowy, czyli przy średnim mieszkaniu wychodziło około 300 zł miesięcznie. Zbulwersowaliśmy się. Wnikaliśmy, co tak właściwie się dzieje, zwłaszcza, że po wybuchu pandemii była jeszcze inna podwyżka – o 2 zł na metr. Walczyliśmy o swoje prawa, nastąpił wtedy ewenement w skali kraju. Ponad 1700 mieszkańców TBS-u pozwało spółkę ze względu na te ogromne podwyżki. Okazało się wtedy, że sponsorujemy koszykarzy. Potem wyszło, że wokół TBS-u zawiązano tajną radę programową, w której krewni i znajomi pana prezydenta i jego układu politycznego brali co miesiąc pieniądze.

Teraz też szykujemy się do kolejnego wejścia na drogę sądową.

Reklama

Najbardziej przeraża mnie to, że nawet nie jesteście świadomi, na co idą wasze pieniądze.

Mamy ogromny kłopot z tym, żeby uzyskać jakiekolwiek informacje. Spółka TBS nie odpowiada nam nawet w trybie dostępu do informacji publicznej. Długo weryfikuje, czy to w ogóle jest informacja publiczna, torpedując nasze zapytania.

We Wrocławiu jest duże społeczne oburzenie nad finansowaniem Śląska. Radni powołali nawet pewną komisję, która miała kontrolować klub. Zderzyli się ze ścianą. Radni okazali się bezradni. Śląsk jako spółka miejska, dotowana milionami złotych z naszych pieniędzy, odmawia okazania wielu dokumentów. To paśnik, w którym się przelewa. Możemy się tylko zastanawiać, dlaczego te przepływy są ukrywane.

Jeśli kibice w pierwszym odruchu sądzą, że to dobrze, że miasto powinno łożyć pieniądze na klub sportowy, to chcę zapytać – skąd wy wiecie, że te środki idą na cele sportowe? Tam jest zatrudnionych mnóstwo osób, które ze sportem nie mają wiele wspólnego. Działacze polityczni, ludzie powiązani z układem. To samo dzieje się w naszej spółce mieszkaniowej TBS. Pytanie, czy chcemy sponsorować paśniki polityczne – kończy Osipczuk.

Reklama

Sponsorowanie klubów sportowych ze środków budownictwa społecznego wydaje się co najmniej kontrowersyjne. Obecnie skala wydatków spółek komunalnych na Śląsk jest prawdopodobnie dużo niższa. Jacek Sutryk, będąc pod ścianą przed drugą turą poprzednich wyborów, obiecał, że przestanie finansować klub w ten sposób. Nie dodał jednak, że zrównoważy to rekordową kwotą przelaną z budżetu miasta. Niedawno WKS wywalczył na sesji rady miasta aż 30 mln zł.

Bez wsparcia spółek miejskich, sytuacja budżetowa klubu jest opłakana. W styczniu Remigiusz Jezierski wyliczył, że przychody do klubu wyniosą jedynie 16,6 mln zł. Klub ma jednocześnie prawie trzy razy większe wydatki.

WIĘCEJ O ZARZĄDZANIU W ŚLĄSKU WROCŁAW:

Fot. newspix.pl

55 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Betclic 1. Liga