Podbeskidzie w finale baraży o Betclic 1. Ligę. Świetne widowisko

Marcin Ziółkowski

02 czerwca 2026, 15:26 • 4 min czytania 11

Reklama
Podbeskidzie w finale baraży o Betclic 1. Ligę. Świetne widowisko

Choć pora rozgrywania meczów wołała o pomstę do nieba to trzeba przyznać, że podczas barażu w Bielsku-Białej piłkarze zagwarantowali wyśmienite widowisko. Było dużo strzałów, intensywność, a także zwroty akcji. Po kapitalnym widowisku (24:18 w strzałach dla gospodarzy) Podbeskidzie Bielsko-Biała pokonało rezerwy Śląska Wrocław 2:1. Bardzo dobre zawody rozegrali choćby Lucjan Klisiewicz z Podbeskidzia czy bramkarz Śląska II – Hubert Śliczniak. Kibice na nudę zdecydowanie nie mogli narzekać!

Reklama

Podbeskidzie „spóźniło się” na mecz. Śląsk wykorzystał to tylko na chwilę

Nie trzeba było długo czekać na pierwszego gola w tym spotkaniu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w 2. minucie Michał Milewski na dwa razy wykorzystał zaistniałą sytuację. Lucjan Klisiewicz na linii bramkowej robił co mógł, ale udało się jedynie za pierwszym razem. Druga próba Milewskiego to nieudolna interwencja napastnika ręką, bowiem piłka wpadła do siatki. Było to dziewiąte trafienie w sezonie dla 20-latka.

Krótko później Marcin Biernat zderzył się z rywalem i oberwał w nos. Po kilku minutach przerwy został on zniesiony na noszach – Marcin Włodarski tym samym musiał przeprowadzić pierwszą zmianę – Jan Majsterek zastąpił doświadczonego zawodnika. 25-latka czekała więc bardzo odpowiedzialna rola. Było to bowiem dla niego dopiero piąte spotkanie w 2026 roku.

Reklama

Zdecydowanie na plus wypadały w pierwszym kwadransie rezerwy Śląska. Dobrą szansę z kontry miał Wiktor Niewiarowski, a wcześniej świetną akcją popisał się Simon Schierack. Po stronie gospodarzy – zagrożenie generowało się po 20 minutach.

Największe spustoszenie tworzył Oskar Tomczyk. Ten popisał się kilkudziesięciometrowym sprintem, który znacznie pomógł wywalczyć rzut rożny. Chwilę później sam miał okazję do gola z bliskiej odległości. Nieznacznie chybił też Marcin Urynowicz, który uderzył głową obok słupka. Sytuacyjny strzał oddał jeszcze Mateusz Kizyma, który skierował piłkę minimalnie ponad bramką.

Reklama

W 34. minucie po długim podaniu w stronę bramki Śląska II, Lucjan Klisiewicz ominął daleko poza polem karnym Huberta Śliczniaka i przewrócił się. 19-letni bramkarz otrzymał jedynie żółtą kartkę od sędziego, co mogło lekko zdziwić kibiców. Bramkarz był jednym z najlepszych na boisku, a pod koniec pierwszej połowy dzięki niemu utrzymała się jednobramkowa przewaga rezerw Śląska.

Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie padło łącznie aż DWADZIEŚCIA PIĘĆ strzałów. 14 ze strony Podbeskidzia. Emocji było co niemiara, Aktywny Klisiewicz sam był blisko gola głową, a ostatnie minuty pierwszej połowy w Bielsku-Białej były niczym jazda bez trzymanki. Adam Ciućka trafił w samej końcówce w słupek, a krótko później wybijano piłkę z linii bramkowej Śliczniaka.

Podbeskidzie odrobiło straty z nawiązką. Śląsk „nie dojechał” na II połowę

Po przerwie Podbeskidzie kontynuowało napór pod bramką rywala. Lucjan Klisiewicz będący na skraju pola karnego doskonale dojrzał Marcina Urynowicza, który płaskim strzałem pokonał Śliczniaka. Piąty gol w sezonie stał się faktem w 49. minucie meczu.

Reklama

Klisiewicz był blisko drugiej asysty, ale tym razem czujni byli obrońcy drużyny Michała Hetla. Były napastnik Stali Stalowa Wola jakby postawił sobie za cel strzelenie gola w drugiej części meczu… bowiem spróbował ponownie. Rosły snajper tym razem uderzył w boczną siatkę. Był to bardzo mocny kwadrans w jego wykonaniu.

W 73. minucie z bliskiej odległości strzał głową oddał Oskar Gerstenstein, ale Konrad Ferenc był czujny i zapobiegł utracie remisu. Nie trzeba było długo czekać i po raz kolejny szczęścia spróbował Klisiewicz, na kwadrans przed końcem meczu. Mikołaj Tudruj zablokował jego silną próbę. Czuć było ogromny zawód wśród piłkarzy gospodarzy.

Tylko na chwilę. Po wrzutce w pole karne Bartosza Martosza, zbił ją Łukasz Gerstenstein. Marcin Urynowicz nie wahał się jednak i z pierwszej piłki przymierzył nie do obrony. Śliczniak musiał wyjmować piłkę z siatki po raz drugi. Podbeskidzie pierwszy raz w tym meczu było na prowadzeniu!

Reklama

Podopieczni Michała Hetla próbowali odmienić jeszcze losy spotkania, ale na próżno. Podbeskidzie zmierzy się w finale baraży ze zwycięzcą starcia Olimpia Grudziądz – Sandecja Nowy Sącz. Wcześniej, w sezonie zasadniczym awans do 1. ligi wywalczyły Unia Skierniewice oraz Warta Poznań.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Śląsk II Wrocław 2:1 (0:1)

  • 0:1 – Michał Milewski 2′
  • 1:1 – Marcin Urynowicz 49′
  • 2:1 – Marcin Urynowicz 76′
Reklama

Fot. Newspix

11 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama