Kadencja Łukasza Tomczyka była pod Jasną Górą niezwykle krótka. Były trener Polonii Bytom miał za zadanie zastąpić odchodzącego do Legii Warszawa Marka Papszuna, jednak władze klubu uznały, że chyba nie jest tym jedynym. Mimo zapewnień o jego silnej pozycji, szkoleniowiec stracił pracę w Rakowie po przegranym finale Pucharu Polski.
– Nie spodziewałem się. Każdy ma emocje. To był dla mnie duży gong. W 24 godziny przegrać pierwszy finał w życiu i zostać zwolnionym. Lekka trauma – mówi Tomczyk w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą. 37-latek w roli pierwszego trenera poprowadził Raków w 17 spotkaniach, a tym ostatnim, jak sam zauważył, był mecz o pierwsze w jego trenerskiej karierze trofeum. Teraz podobny sukces nieco się oddalił – dopiero co Tomczyk został zaprezentowany jako trener Odry Opole.
Pierwsza rozmowa z Łukaszem Tomczykiem po odejściu z Rakowa i przy okazji po przejęciu Odry Opole. Historia totalnie bez precedensu w polskiej piłce – historia człowieka, a nie trenera.
– Jak ocenia swoją pracę w Częstochowie?
– Czego wymaga Michał Świerczewski?
– Czy miał… pic.twitter.com/4j4tSlLRkL— Tomasz Cwiakala (@cwiakala) June 2, 2026
Łukasz Tomczyk i Raków. „Musisz się maksymalnie nagimnastykować”
Trener w tej samej rozmowie przyznaje zresztą, że w jego opinii Raków nie jest najłatwiejszym miejscem do zrobienia pierwszego kroku w Ekstraklasie. – Moim zdaniem długość pracy trenera, pewien sufit w Rakowie i maksymalne wyżyłowanie tego klubu powoduje, że ty przychodząc tam jako trener, musisz się maksymalnie nagimnastykować, by coś dać klubowi i drużynie. A oczekiwania są bardzo duże – twierdzi Tomczyk.
Zwraca też zresztą uwagę na model, który w Rakowie przez lata funkcjonował i do którego wszyscy są tam przyzwyczajeni. Punktem odniesienia u Medalików zawsze jest oczywiście Marek Papszun. – Utrzymać rygor pracy trenera Papszuna i zadbać o rodzinę? Moim zdaniem nie ma szans – przekonuje świeżo upieczony trener Odry Opole.
Teraz Łukasz Tomczyk przygotowuje się wraz z nowym zespołem do kolejnego sezonu, tyle że już w Betclic 1. Lidze. Dla 37-latka praca w Rakowie na jakiś czas pozostanie ekstraklasowym epizodem, ale niewykluczone, że niedługo znów zobaczymy go na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Z racji wieku ma jeszcze trochę czasu, by spróbować ponownie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix