Na pewno był to mecz dwóch najlepszych zawodniczek w tym turnieju. Obie do finału nie straciły nawet seta. Obie grały też już ze sobą w finale w Australii, teraz spotykały się tam po raz drugi. I obie miały ochotę ten finał wygrać. Jelena Rybakina kontra Aryna Sabalenka to mecz, który od początku zapowiadał się na wielkie widowisko. I faktycznie, oglądało się to naprawdę dobrze, a emocji nie brakowało do samego końca. Finalnie lepsza okazała się jednak – nieco niespodziewanie – Kazaszka. A jak do tego doszło?
Aryna Sabalenka nie odzyskała tronu! Rybakina lepsza od Białorusinki
Gdy spotkały się po raz ostatni – na koniec poprzedniego sezonu, w meczu o tytuł WTA Finals – Jelena Rybakina grała genialnie. W dwóch setach pokonała Arynę Sabalenkę, którą kamery złapały, jak żaliła się swojemu teamowi, że „raz do roku to nawet kij wystrzeli”, mając na myśli rywalkę. Bo i faktycznie, Kazaszka grała w sezonie 2025 kiepsko, ożywiła się dopiero w końcówce. Rzutem na taśmę weszła do Finałów WTA. Ale tam była absolutnie najlepsza.
A Sabalenkę tamta porażka zabolała. Bo triumfu w „finalsach” jeszcze w CV nie ma.
Inna sprawa, że dla Białorusinki rok 2025 z jednej strony był sezonem dalszej dominacji, a z drugiej – właśnie rokiem bolesnych porażek. Finał Australian Open. Finał Roland Garros. Półfinał Wimbledonu. Mimo że wygrała kilka turniejów, to w jej oczach tamten sezon uratował z pewnością wygrany mecz o tytuł na US Open. Udało się dorzucić kolejnego Szlema, nawet jeśli nie poszerzyła swojego dorobku o turnieje, których jeszcze w swojej karierze nie wygrała (RG i Wimbledon), a także straciła koronę w Melbourne.
Dziś chciała ją odzyskać. Celem Rybakiny z kolei miało być to, by wrócić do wygrywania tych największych turniejów. Po swoim triumfie z Wimbledonu 2022, Jelena zagrała jeszcze o tytuł w Australii, kilka miesięcy później. Przegrała wówczas w trzech setach, a jej rywalką była… Aryna Sabalenka, która tym samym po raz pierwszy w karierze zdobyła trofeum tej rangi. Zaliczaliśmy dziś więc powrót do przeszłości, pytaniem pozostawało tylko, czy znów lepsza okaże się Białorusinka, czy też tym razem zatriumfuje jej rywalka.
Rybakina w ostatnich latach sporo przeszła. Spadała w rankingu, zaliczała sporo porażek na wcześniejszych etapach turniejów, do tego trafiła się afera z jej trenerem, który przez jakiś czas nie był dopuszczony do pracy szkoleniowej, a gdy oboje podjęli ją na nowo, to forma Rybakiny nagle zaczęła się poprawiać. Sabalenka w tym samym czasie stała się najlepszą tenisistką świata. Ich drogi – które splotły się trzy lata temu w finale w Melbourne – mocno się więc rozjechały.
Ale dziś nie miało to znaczenia. Liczył się tylko ten jeden mecz. W turnieju, który obie przeszły pewnie, bez straty seta.
W sobotę w Melbourne któraś z nich – a może i obie – miały tę partię wreszcie stracić.
Powtórka? Kierunek: 2023
W pierwszym secie wszystko rozstrzygnęło się już na starcie. Jelena Rybakina przełamała bowiem Arynę Sabalenkę w gemie otwarcia. A potem robiła swoje. Dobrze serwowała, świetnie operowała forehandem, przyciskając rywalkę. Nie dawała Białorusince miejsca na złapanie oddechu, zmuszała ją do błędów albo zaliczała winnery. To była Rybakina, którą oglądaliśmy też w meczu o tytuł WTA Finals. Pewna swego, zdeterminowana i zyskująca przewagę.
Sabalenka tymczasem momentami wydawała się spięta. Do tego nie nadążała za kolejnymi atakami Jeleny, która operowała piekielnie szybką i płaską piłką.
Efekt był taki, że Rybakina wygrała seta 6:4, przez całą partię prowadząc grę i będąc – na ogół – zawodniczką aktywniejszą, pewniejszą.
Niespodzianka na Rod Laver Arena? ⚡⚡
Jelena Rybakina wszamała pierwszego seta finału 🤤
Czy Aryna Sabalenka odwróci rywalizacji w Eurosporcie 1?
Oglądajcie i piszcie ✍️#AusOpen #AO26 pic.twitter.com/tlk2dpDYBO— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) January 31, 2026
Jednak po zmianie stron wiele się zmieniło. To znaczy: Jelena nadal wygrywała swoje gemy serwisowe, ale nie była w stanie zagrozić Arynie, gdy to ona serwowała. Każdy kolejny gem Sabalenki był popisem na serwisie. Ba, w całym secie Białorusinka właściwie nie schodziła z pierwszego podania. Trafiała wszystko, a biorąc pod uwagę jakość jej serwisu, oznaczało to, że Jelena ma przechlapane. I miała. Przy podaniu rywalki łapała pojedyncze punkty, nie było jednak mowy o tym, by mogła ją przełamać.
Sama z kolei miała coraz większe problemy, bo jej jakość podania się pogorszyła. A drugi serwis to – niezmiennie – zaproszenie dla Sabalenki do ataku. Więc ta atakowała. A szczególnie docisnęła w dziesiątym gemie – wtedy znakomicie grała na returnie. I dostała trzy break pointy, a potrzebowała tak naprawdę tylko jednego. To był słaby moment Rybakiny, która grała wyraźnie usztywniona, momentami oddając punkty swojej rywalce. A że serwis nie pomagał bronić się przed wymianami, to efekt był wiadomy.
ZMIANA 🔁
ZMIANA 🔁
ZMIANA 🔁Losy finału będą toczyć się dalej.
W Eurosporcie 1 🛞 🛞 🛞 🛞#AusOpen #AO26 pic.twitter.com/aSiYO7hmU1— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) January 31, 2026
Zrobiło się 1:1 w setach i zapowiadała się powtórka z 2023 roku. Wtedy też lepiej zaczęła Rybakina i do pewnego momentu zdawała się iść po wygraną. A potem – w trzech setach – wygrała Sabalenka.
Wielki powrót Jeleny
Gdyby określić, kto miał przewagę na starcie trzeciej partii, trzeba by postawić na Arynę Sabalenkę. Obie grały ten finał na korcie, na którym Białorusinka wygrała już dwa turnieje, w dodatku jeden z nich po bezpośrednim finale z dzisiejszą rywalką. Sabalenka ma też znacznie większe doświadczenie z takich meczów, które i przegrywała, i wygrywała. Wie, z czym to się je. Jelena grała o wielkoszlemowy tytuł dwukrotnie i tylko raz wygrała. Od trzech lat nie była w takiej sytuacji.
No i Aryna miała przewagę momentum, sytuacyjną. Bo ten drugi set był w jej wykonaniu naprawdę znakomity.
Nie dziwiło więc, gdy zaczęła nakręcona. Nadal świetnie serwowała, a do tego dokładała coś cały czas na returnie. Rybakina z kolei próbowała nieco zwolnić grę, zmienić sytuację, przede wszystkim uniknąć popełniania błędów. I faktycznie zmniejszyła ich liczbę. Sęk w tym, że nie zmniejszyła się liczba wygranych piłek przez Sabalenkę, bo ta momentami była i bezbłędna, i bezwzględna. Z boksu Kazaszki mogliśmy usłyszeć, że brakuje jej energii i to się zgadzało – to zdecydowanie nie była Jelena z pierwszego seta – naładowana, pewna swego i własnych możliwości.
W efekcie uciekały jej gemy. Pierwszy, drugi, trzeci. Nim się obejrzała, przegrywała 0:3 ze stratą breaka.
Aryna Sabalenka zmierzała po tytuł. A potem wszystko się odwróciło.
Rybakina powoli zaczęła bowiem wracać do meczu. Nieco poprawił się jej serwis. Była w stanie wygrać pojedyncze wymiany. Ugrała gema przy swoim podaniu, a potem zaatakowała serwis Aryny. I wygrała gema. Potem kolejnego, broniąc break pointa. A potem… jeszcze jednego. Nagle już nie tylko nie przegrywała, ale też prowadziła z przewagą przełamania. A potem z przewagą dwóch gemów, bo swojego też wygrała. Sabalenka zdołała zatrzymać tę serię rywalki.
Ale nie zdołała jej przełamać.
W kluczowym momencie do Jeleny wrócił serwis. Dwoma znakomitymi podaniami zamknęła nie tylko kolejnego ze swoich gemów. Nie tylko seta.
ELENA RYBAKINA IS AN AUSTRALIAN OPEN CHAMPION 🏆
The No.5 seed defeats Aryna Sabalenka in an enthralling three-set encounter in Melbourne 👏 @wwos • @espn • @tntsports • @wowowtennis • #AO26 pic.twitter.com/iWAAHFZFHR
— #AusOpen (@AustralianOpen) January 31, 2026
Zamknęła cały mecz. I turniej. Kij wystrzelił. Po ponad trzech latach Rybakina wróciła na wielkoszlemowe szczyty. I kto wie, czy w tym sezonie nie będzie jedną z najgroźniejszych tenisistek w stawce.
A Aryna Sabalenka? Po raz kolejny pokazała, że nie zawsze trzyma ciśnienie. Od początku 2025 roku to jej czwarty finał wielkoszlemowy i trzeci przegrany. Białorusinka jest więc najlepsza na świecie… ale niekoniecznie najlepsza w najważniejszych meczach.
Paradoks. Ale tak to w sporcie bywa.
Fot. Newspix