90 milionów na stole? Lewandowski i prawda o transferze do Arabii Saudyjskiej

Szymon Janczyk

19 maja 2026, 14:18 • 8 min czytania 23

Reklama
90 milionów na stole? Lewandowski i prawda o transferze do Arabii Saudyjskiej

90 milionów euro dla Roberta Lewandowskiego od Al-Hilal? Świat obiegły informacje o tym, że na Bliskim Wschodzie na kapitana reprezentacji Polski czekają ogromne pieniądze i największe kluby w Arabii Saudyjskiej. Tylko ile w tym prawdy? Tak się składa, że parę lat temu zainteresowałem się Saudi Pro League i trochę o tym miejscu wiem, więc zweryfikujmy kilka faktów.

Reklama

Przede wszystkim ten o fortunie, która tylko czeka na podniesienie z pustyni. Po rozmowach z kilkoma źródłami – osobami świetnie zorientowanymi w saudyjskim futbolu, lokalsami – ciężko się łudzić, że w tej plotce jest ziarno prawdy. Moi rozmówcy przekonują, że:

  • Al-Hilal na pewno nie zaoferowało i nie zaoferuje Robertowi Lewandowskiemu 90 mln euro, to kwota wzięta z kosmosu;
  • wątpliwe, żeby Al-Hilal w ogóle zdecydowało się Lewandowskiego pozyskać.

Wciąż mało wiemy o tym, jak naprawdę wygląda piłka nożna w Arabii Saudyjskiej w erze wielkich inwestycji tamtejszego rządu, funduszy, szejków. Do Europy docierają jednak głośne plotki o przeważnie mocno przesadzonych kwotach, które krążą po rynku.

Media na Starym Kontynencie podchwyciły spekulacje o ogromnym kontrakcie, przedrukowują ją jako pewnik, tymczasem… W Saudi Pro League od dawna tyle się nie płaci. Jak wyglądają realia i na co faktycznie może liczyć Robert Lewandowski?

Reklama

Transfery. Robert Lewandowski w Arabii Saudyjskiej? Al-Hilal nie złożył oferty

Najlepiej zarabiającym piłkarzem w Arabii Saudyjskiej jest i będzie Cristiano Ronaldo. Flagowa twarz projektu o niewyobrażalnych zasięgach i gigantycznym przełożeniu na wizerunek nie tylko ligi, lecz całego kraju. Portugalczyk inkasuje bagatela 250 milionów euro za sezon. Moi rozmówcy przekonują, że przepaść pomiędzy nim a resztą gwiazd jest tak duża, że drugi na liście Karim Benzema inkasuje 50 baniek w europejskiej walucie.

Przy nazwisku Benzemy również pojawiają się przesadzone kwoty, sięgające i stu milionów euro. Jak mówią Saudyjczycy – nieprawdziwe. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że status Karima Benzemy na Bliskim Wschodzie jest absolutnie unikalny. Robert Lewandowski jest lepszym napastnikiem, większą gwiazdą w kontekście czysto piłkarskim. Benzema jest jednak ikoną futbolu dla muzułmanów, co w Saudi Pro League naprawdę wiele waży.

Skoro nawet on nie był w stanie wycisnąć z kontraktu z Al-Hilal 90 milionów euro, które rzekomo miałby otrzymać Polak, to jak wierzyć w to, że Robert Lewandowski zostałby ozłocony w taki sposób? Saudyjczycy nie chcą być nie uprzejmi, ale sugerują, że status trzeciego najlepszego piłkarza XXI wieku w ich zakątku świata nie jest na tyle duży, żeby opróżniać dla niego klubowe skarbce.

Zwłaszcza że zmieniła się też polityka saudyjskich klubów. Al-Hilal nie należy już nawet do Public Investment Fund – rządowy PIF sprzedał większość udziałów w największym zespole w tej części świata w „prywatne” ręce. „Prywatne”, bo chodzi o Kingdom Holding Company, spółkę należącą do księcia Al Waleeda bin Talal Al Sauda, jednego z najbardziej wpływowych ludzi w Arabii Saudyjskiej.

Reklama

Szaleństwo czy wybitny plan? Jak Arabia Saudyjska chce zmienić świat piłki

PIF i PACE (organ, który „zarządza” transferami, budżetami i poniekąd wyznacza cele poszczególnych klubów) chcą jednak, żeby do Saudi Pro League trafiali piłkarze młodsi. Źródła w kraju twierdzą, że czołowe kluby dostały wręcz zakaz transferów ponad 35-letnich piłkarzy. Na pewno nie za ogromne pieniądze. Pech, Robert Lewandowski ma 37 lat, delikatnie spóźnił się na saudyjski deszcz złota.

Każda z osób, z którą rozmawiam, zaznacza, że w wyjątkowych przypadkach kluby mogą na własną rękę załatwić sobie finansowanie takiego dealu, co stanowi pewną furteczkę. Zwłaszcza że Al Waleed bin Talal Al Saud jest na tyle bogaty, że taki kaprys mógłby pokryć z własnej kieszeni. 

Saudyjczycy szybko jednak gaszą szczątkowy optymizm, przypominając, że latem na rynku pojawi się też Mohamed Salah. I nawet w taki transfer do Al-Hilal wątpią, co szokuje, bo to największa ikona sportu w całym arabskim świecie. Jeśli więc Al-Hilal nie szarpnie się na Salaha, tym bardziej nie szarpnie się na Lewandowskiego. Jeśli jednak w Salaha zainwestuje, nie chcąc przepuścić okazji, to na Lewandowskiego braknie miejsca w budżecie.

Reklama

Robert Lewandowski gwiazdą zespołu w Dżuddzie? Al-Ittihad, Al-Ahli i szanse na transfer

W budżecie i w szatni, bo nie ma co ukrywać – Robert Lewandowski chce być numerem jeden, najważniejszą postacią w zespole. W przypadku Al-Hilal nawet teraz byłoby to trudne, bo dziewiątkę (na boisku, nie na koszulce) okupuje tam wspomniany Karim Benzema. Wygląda więc na to, że plotki o potentacie z Rijadu są bardziej grą i, właśnie, plotkami niż realną opcją.

Nie oznacza to kompletnego braku szans na podpis w Arabii Saudyjskiej. Widać, że Lewandowski jest na takie rozwiązanie otwarty i że ciągnie go na Bliski Wschód. Źródła twierdzą, że ludzie z jego otoczenia wykonali porządny rekonesans, sprawdzali warunki do życia, prowadzenia biznesów w tym kraju. Ciekawe, że ponoć skupiali się na… Dżuddzie.

Nadmorska metropolia z pewnością pasowałaby Robertowi Lewandowskiemu z familią bardziej niż betonowy Rijad. Dżudda to kurort, który się rozrasta, który reklamował sam Lionel Messi. To też miejsce, gdzie futbol znaczy nawet więcej niż w stolicy. Otoczka spotkań Al-Ahli oraz Al-Ittihad zwala z nóg, to tam stoi sześćdziesięciotysięczny stadion, który wypełnia się przy największych hitach.

Reklama

Problem tkwi w tym, że i Ahli, i Ittihad, to nieco inna półka finansowa. Al-Ittihad przez chwilę dźwigało kontrakt Karima Benzemy, lecz teraz zespół pozbawiony jest gwiazdy tego kalibru. Fakt jednak, że szuka napastnika: Youssef En-Nesyri, który Benzemę zastąpił, zostanie wkrótce odpalony. Saudyjczycy sugerują natomiast, że nie jest to zbyt rozsądnie zarządzany klub – dlatego tytuły mistrzowskie przeplata okupowaniem piątej pozycji w tabeli.

Al-Ahli to trochę inna bajka. Niedawno zlecieli z ligi, ale wrócili i chociaż nie sięgnęli jeszcze po mistrzostwo, to dwa razy z rzędu wygrali azjatycką Ligę Mistrzów. Tyle że robią to sposobem, za który odpowiada Matthias Jaissle. Niemiecki trener to chyba jedyny szkoleniowiec w Arabii Saudyjskiej, który ma faktyczny wpływ na politykę transferową klubu. Nie w kontekście pojedynczych nazwisk, ale ogólnej filozofii.

Jaissle wymyślił, że chce mieć ofensywny zespół, który prze do wysokiego pressingu. Al-Ahli nie ma na kontrakcie piłkarza kalibru Cristiano Ronaldo i Karima Benzemy, lecz ma wielu klasy wyższej. Edouard Mendy, Merih Demiral, Franck Kessie, Riyad Mahrez, Ivan Toney… Wszyscy muszą harować na zespół, co nie do końca pasuje do charakterystyki Roberta Lewandowskiego.

Wreszcie dochodzi do tego fakt, że według naszych źródeł kluby z Dżuddy mają już rozdysponowane budżety na nowy sezon. I może w nich brakować miejsca na ewentualny gwiazdorski kontrakt Roberta Lewandowskiego.

Reklama

Dammam, Aramco i Al-Qadsiah – najbardziej prawdopodobna opcja dla Roberta Lewandowskiego?

Gdzie więc szukać faktycznych, realistycznych szans w saudyjskiej lidze, skoro nie w czterech najważniejszych klubach w kraju? Wbrew pozorom poza nimi opcji może być więcej. Do czołówki przebija się na przykład Al-Qadsiah, czyli drużyna, w którą pieniądze pompuje naftowy potentat – Aramco. Od początku była ona typowana jako jeden z filarów nowej, potężnej ligi. Tak też się stało: to czwarty zespół rozgrywek w ostatnich dwóch sezonach.

Qadsiah ma siedzibę w Dammam, na wschodzie Arabii Saudyjskiej. Morza Czerwonego – jak w przypadku Dżuddy – nie stwierdzono, lecz plaże się znajdą. Obok największe lotnisko świata i gigantyczne hodowle daktylowców. Klub budowany jest na wzór zachodnich projektów, z rozsądnym planem. Przekonał do siebie i uznane nazwiska, i spore talenty, w tym najlepszego młodego piłkarza Arabii Saudyjskiej.

Al-Qadsiah w dodatku myśli o tym, żeby latem zluzować Mateo Reteguiego i poszukać lepszej dziewiątki. Ba, kogoś, kto przyciągnie tłumy na trybuny, bo w najbliższym czasie oddany do użytku zostanie blisko pięćdziesięciotysięczny Aramco Stadium, arena następnego mundialu. Jeśli ktoś brzmi jak potencjalny chętny na Roberta Lewandowskiego, to Qadsiah wydaje się być w największej potrzebie.

Polak w takim klubie mógłby liczyć na pensję rzędu 20-30 milionów euro. Może nawet około 40 milionów euro, bo budżet Aramco jest naprawdę ogromny i w tym przypadku nie trzeba byłoby martwić się ograniczeniami i wspólnymi ustaleniami.

Reklama

Dammam świętuje mundial dla Arabii Saudyjskiej

W tle jawi się jeszcze jeden klub, który mógłby pomarzyć o wielkim napastniku. Diriyah Club to niby drugoligowiec, ale jednak część najważniejszej układanki w saudyjskim planie na futbol. Ma promować miasto, w którym znajduje się wpisany na listę UNESCO Al-Turaif, zbiór zabytków stanowiących kolebkę Arabii Saudyjskiej.

Diriyah Club należy do PIF, zatrudnia Dougiego Freedmana, twórcę sukcesów Crystal Palace, i w krótkim czasie ma podążyć drogą Al-Qadsiah, dołączając do grona najlepszych drużyn w lidze. Czy nawet bardziej NEOM SC, bo obydwa zespoły zaczynały podobnie, tyle że klub Marcina Bułki szybciej dotarł do Saudi Pro League i już pręży finansowe muskuły

Reklama

Dopóki Diriyah tkwi na zapleczu elity, nie poznamy prawdziwego potencjału, choć coś mówi nam fakt, że do gry tam delegowano kilka dawnych legend i byłych reprezentantów kilku krajów. Tam też będzie nowy stadion plus cała otoczka, która ma uczynić z Diriyah globalną destynację turystyczną.

Minus? To Rijad, czyli środek kraju. Jeśli Lewandowscy kierują się warunkami do życia, na pewno wyżej postawią obydwa nadmorskie miasta.

***

Jeśli Robert Lewandowski będzie chciał, to pewnie w Arabii Saudyjskiej zakotwiczy. Pini Zahavi umieścił w Saudi Pro League wielu piłkarzy, nawet trenera. Kontaktów mu nie brakuje, jakość polskiego napastnika też mówi sama za siebie. 

Reklama

Rynek bliskowschodni stanowi ogromną siłę, przyszłość futbolu. Gdy odwiedzałem ten kraj przed mundialem, Lewandowski był pierwszym skojarzeniem z Polską. Potem pomogła gra w Barcelonie, kilka wizyt w Arabii Saudyjskiej przy okazji rozgrywanych tam spotkań.

Trzeba jednak dać sobie chwilę, odsiać plotki od faktów i po prostu zaczekać, kto faktycznie zgłosi się po Roberta, ile pieniędzy realnie zaoferuje. Pamiętajmy, że mówimy o nietypowym rynku, gdzie gwiazdy czasami się wręcz „rozdziela”, gdzie pieniądze są duże, ale rozmowy trudne.

Zanim ktoś to wszystko zepnie klamrą, przeczytamy jeszcze wiele rewelacji o przyszłości Polaka.

Reklama

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

23 komentarzy
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Barcelona zdecydowała w sprawie Rashforda. Koniec rozmów

Braian Wilma
4
Barcelona zdecydowała w sprawie Rashforda. Koniec rozmów
La Liga

Julian Alvarez tajemniczym „galactico”. Atletico odrzuciło ofertę Realu

Braian Wilma
1
Julian Alvarez tajemniczym „galactico”. Atletico odrzuciło ofertę Realu