Bohater kibiców Legii: morderca i rasista

Jakub Białek

28 września 2025, 19:06 • 2 min czytania 98

Bohater kibiców Legii: morderca i rasista

Gratulujemy kibicom z Warszawy swojego bohatera. Jest nim Janusz Waluś, czyli morderca i rasista, który przesiedział w więzieniu w RPA prawie 29 lat. Zabójca Chrisa Haniego pojawił się dziś osobiście na gnieździe na stadionie Legii. Ponadto na Żylecie wisiała przez cały mecz flaga z jego podobizną i napisem: „stay strong brother”.

Reklama

W ostatnich latach można było przyzwyczaić się do podobizny Walusia na wielu polskich stadionach. Kibice, niezależnie od sympatii klubowych czy poglądów, stworzyli wokół niego porozumienie ponad podziałami – w większości zgadzali się co do tego, że więzień odsiadający wyrok za morderstwo w RPA jest bohaterem, którego trzeba czcić. Wierzyli, że to wielki patriota, który wyjechał do dalekiej Afryki, żeby walczyć z komunizmem. Trybuny w wielu miastach wyczekiwały na moment, gdy tylko Waluś wróci do kraju.

Reklama

 

Janusz Waluś na trybunach Legii

Przez długie lata urósł wokół niego prawdziwy mit. Było go o tyle łatwiej pielęgnować, że nie słyszeliśmy, co sam Waluś ma do powiedzenia na temat swojej historii. Ten mit pękł jak balon po wizycie zabójcy w Kanale Zero.

Przekonaliśmy się wtedy, że to żaden bohater, a zwykły morderca, w dodatku taki, który niczego nie żałuje. Podczas wywiadu otwarcie przyznał, że planował zabijać dalej i to nie tylko osoby zaangażowane w działalność terrorystyczną. Z jego słów i sposobu wypowiedzi jasno wynikało, że kierowały nim pobudki rasistowskie. Sprawiał wrażenie człowieka, który stał się narzędziem w politycznej grze innych, pozbawionego refleksji nad własnymi czynami.

Co więcej, próbował usprawiedliwiać symbole i gesty kojarzone z nazizmem – twierdził na przykład, że swastyka to przecież hinduski znak szczęścia, jakby nie zdawał sobie sprawy z ciężaru i historii, jakie niesie w kontekście XX wieku. Wszystko to razem układało się w obraz osoby niezdolnej do krytycznego spojrzenia na swoje życie i odpowiedzialności za wyrządzone krzywdy. Słowem – osoby, której czyny zasługują na zerowy szacunek.

Po powrocie Walusia do Polski, kiedy opadły wszystkie maski, jego podobizna nagle zniknęła z polskich stadionów. Nawet wielbiący go kibice doszli do wniosku, że nie jest on postacią godną naśladowania czy upamiętnienia.

I teraz Waluś, w stolicy naszego kraju, wchodzi do gniazda kibiców jak jakiś bohater.

No cóż, wypada nam tylko pogratulować idoli.

WIĘCEJ O JANUSZU WALUSIU:

Fot. screen

98 komentarzy

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Kadziewicz o słowach Dawida Szwargi. „Jesteście od robienia show”

Braian Wilma
27
Kadziewicz o słowach Dawida Szwargi. „Jesteście od robienia show”
Reklama
Reklama