Holandia, czyli „Pomarańczowi”. Włosi to „Squadra Azzurra”. Na biało-czarno grają Niemcy, a Japończycy na niebiesko-biało. To, co dla kibiców piłkarskich nie podlega dyskusji, gdy spojrzeć na flagi państwowe, nie zawsze jest oczywiste.
Czasem sprawa jest zupełnie prosta. Flaga Polski jest w kolorach białym oraz czerwonym, więc takie są i stroje reprezentacji. Co więcej, pochodzi od nich przydomek kadry narodowej, o którym kibice przypominają, skandując „Polska, Biało-Czerwoni!”. Są jednak kraje, w których kwestie barw są znacznie bardziej skomplikowane, a tradycyjne kostiumy piłkarskie wyraźnie odbiegają od kolorów widocznych na flagach. Źródła takich niespójności są ukryte w pionierskich czasach futbolu. A czasem znacznie wcześniej.
Nieoczywiste stroje piłkarskich reprezentacji. Azzurri z Sabaudii i Oranje z Oranii
Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów sytuacji, w której barwy piłkarskie nie pokrywają się z kolorami państwowymi, jest niedawny rywal kadry Jana Urbana, czyli reprezentacja Holandii. Trudno o bardziej jednoznaczne powiązanie w głowie kibiców z całego świata niż charakterystycznej pomarańczowej koszulki z Holandią. Zgodnie z nią, drużynę nazywa się Oranje, a w polskich warunkach, nawiązuje się często do tytułu słynnej powieści „Mechaniczna pomarańcza”. Kolor jest do tego stopnia sklejony z drużyną, że łatwo można zapomnieć, że nie ma go wśród trzech barw flagi holenderskiej.
Oranje od Oranii
Źródło aktualnego zamieszania pochodzi sprzed ponad czterystu lat. Wilhelm I Orański, żyjący w XVI wieku, to do dziś bohater narodowy Holandii. To o nim śpiewa się w tamtejszym hymnie. I jego nazywa ojcem narodu. W języku polskim połączenie między Księstwem Oranii, którym władał, a pomarańczowym, nie jest może jednoznaczne. Ale jego nazwa pochodzi od miasta Orange na południu Francji. To z kolei nie nawiązywało do koloru, czy owocu, lecz do celtyckiego Arausio, czyli bóstwa wody, które w średniowieczu zmieniło się brzmieniowo we francuskie Orange. A to z kolei zaczęło się zlewać z nazwą koloru, który uwzględniono potem we fladze domu orańskich, noszącej barwy pomarańczowo-biało-niebieskie. To właśnie w tych kolorach walczyły więc wojska Wilhelma Orańskiego podczas holenderskiej wojny o niepodległość. Krótko potem równolegle zaczął być także używany kolor czerwony i ta dwoistość funkcjonowała aż do XX wieku, gdy dekretem królowej rozstrzygnięto kontrowersję na korzyść czerwieni. Miało to jednak miejsce już trzy dekady po tym, jak holenderska reprezentacja zaczęła grać w tradycyjnych tamtejszych kolorach pomarańczowych. Flaga z czasem się zmieniła, ale stroje pozostały.
Podobny przypadek dotyczy innej wielkiej piłkarskiej nacji, czyli Włoch. Tamtejsza Squadra Azzurra, czyli błękitna drużyna, nie ma pokrycia w kolorach flagi państwowej. Nawiązuje jednak do oficjalnego koloru herbu dynastii sabaudzkiej, która rządziła krajem od powstania Królestwa Włoch w 1861 roku do 1946 roku, gdy monarchia została tam zastąpiona przez republikę. Zielono-biało-czerwona flaga funkcjonowała jako oficjalny symbol państwowy już od Zjednoczenia Włoch, ale akurat drużyna piłkarska bazowała na herbie rządzącej dynastii. I tak pozostało do dziś.
Pruskie stroje Niemców
Jeszcze końcem XX wieku Włosi nie byli jedyną europejską reprezentacją nazywaną „Błękitnymi”. Podobny przydomek w swoim ojczystym języku nosili bowiem Jugosłowianie, znani jako „Plavi”. Nawiązywało to w przejrzysty sposób do kolorów flagi tego kraju. Kiedy jednak nastąpił jego rozpad na osobne republiki, Serbowie, będący w sensie tradycji piłkarskich spadkobiercami dorobku Jugosławii, zdecydowali się postawić na własne symbole – flagę czerwono-niebiesko-białą, zamiast niebiesko-biało-czerwonej. Głównym kolorem stroju piłkarskiego stał się czerwony. Co za tym idzie, musiał się też zmienić przydomek reprezentacji. Dziś zwanej „Orłami”, od serbskiego godła przedstawiającego tego ptaka w wersji dwugłowej.
Niestandardowe – patrząc z dzisiejszej perspektywy na flagę państwową – tradycyjne stroje mają też Niemcy, grający zwykle na biało-czarno, choć ich barwy narodowe są czarno-czerwono-złote. Przeszło sto lat temu, gdy tamtejsza drużyna rozgrywała pierwsze mecze w historii, kolorystyka strojów dziwić musiała jednak znacznie mniej niż obecnie. Barwy biało-czarne należały bowiem do Prus, najbardziej wówczas wpływowej i potężnej części kraju. Mimo zmieniających się wielokrotnie porządków politycznych w państwie, pruskie barwy jako kolory reprezentacji przetrwały do dziś, choć np. Juergen Klinsmann jako selekcjoner próbował przeforsować częstsze granie w czerwonych strojach, co miało wyzwalać w zawodnikach dodatkowe moce mentalne. Spotkało się jednak z silnym społecznym oporem.
Austriacka zmiana barw
Kolory flagi RFN, obowiązujące od czasów powojennych, od końca lat 80. są stale obecne w strojach reprezentacji narodowej, ale zwykle tylko w mniej lub bardziej subtelnych akcentach. Co ciekawe, od lat używany wyjazdowy strój reprezentacji Niemiec – zielony – również nie odnosi się do barw narodowych. Nawiązuje natomiast do zielono-białych barw DFB, czyli Niemieckiego Związku Piłki Nożnej. Tym samym tropem w czasach podziału Niemiec poszli w NRD. Choć flaga, jak na zachodzie, była czarno-czerwono-złota, tamtejsza reprezentacja piłkarska grała na biało-niebiesko i nawiązywała kolorystycznie do barw związku piłkarskiego.
W przeszłości w biało-czarnych strojach, identycznych jak dzisiejsze niemieckie, grali także Austriacy, którzy nawiązywali w ten sposób do barw Monarchii Habsburskiej. Przetrwało to bardzo długo, bo jeszcze na mundialu w 1998 roku występowali właśnie w takich barwach. Gdy jednak kolejny raz wzięli udział w wielkim turnieju, podczas organizowanego przez siebie Euro 2008, grali już na czerwono-biało, w barwach nawiązujących do aktualnej flagi, co w XXI wieku stało się ich główną kolorystyką. To jeden z nielicznych współczesnych przykładów dość bezbolesnej zmiany barw reprezentacji narodowej.
Cali na biało
Patrząc na scenę pozaeuropejską, podobne przykłady można znaleźć m.in. w Japonii, grającej na niebiesko-biało, mimo że we fladze ma kolory biały i czerwony. Odnosi się to do samurajskiego indygo, koloru tradycyjnie przynoszącego w tamtej części świata szczęście wojownikom. Japończycy grali tak w piłkę od lat 30. i flaga państwowa nie miała tu nic do rzeczy. Podobnie jak w Australii, znanej w sporcie ze złotego i zielonego koloru, mimo posiadania ciemnogranatowej flagi. To jednak kolory oficjalnie uznawane za tradycyjnie australijskie. Pochodzą od barw złotej mimozy, czyli rośliny będącej jednym z symboli tego kraju.
Stroje niepochodzące stricte od flagi mają też Nowozelandczycy. Sportowcy z tego kraju zwykle występują w czarnych kostiumach, wywodzących się z tradycyjnych barw maoryskich. Nie inaczej było z piłkarzami. Ale gdy w 1981 roku zagrali w eliminacjach przeciwko Tajwanowi cali na biało, komentator telewizyjny, żartobliwie, nazwał ich „All Whites”, co miało być przeciwwagą dla drużyny rugby zwanej „All Blacks”. Żart się spodobał, a że akurat tamta drużyna pierwszy raz w historii awansowała na mundial, białe stroje przylgnęły do piłkarzy na stałe.
Biel szczęśliwa i pechowa
Biały przyniósł szczęście także reprezentacji Ghany, która w 1963 roku, grając w takich strojach, zdobyła swoje pierwsze mistrzostwo Afryki. Co w tamtych czasach wynikało tylko z pragmatyzmu i przypadku, później stało się tradycyjnym upamiętnieniem wielkiego sukcesu. Mimo więc że w ghańskiej fladze widnieją kolory czerwony, żółty i zielony, a drużynę nazywa się „czarnymi gwiazdami”, co również nawiązuje do symboli państwowych, piłkarski zespół zwykle gra na biało.
Znacznie gorsze skojarzenia z tym kolorem mają natomiast w Brazylii, gdzie biały początkowo także był pierwszym wyborem tamtejszej reprezentacji, co dziś wydaje się kompletnie nieoczywiste. Po klęsce w finale mistrzostw świata w 1950 roku, gdy Brazylia szukała przyczyn narodowej traumy dosłownie wszędzie, zdecydowała się nawet na zmianę kolorów reprezentacji piłkarskiej. Rozpisano konkurs na nowe, w którym zwyciężyła legendarna dziś żółta, kanarkowa, koszulka z zielonymi lub niebieskimi elementami, jasno nawiązującymi do flagi państwowej. To w niej Canarinhos święcili największe sukcesy.
Stroje połowicznie oczywiste
Są też kraje, w których stroje piłkarskie można nazwać hybrydowymi. Ich część zgadza się z flagami państwowymi, ale inny element już nie do końca. Tak jest chociażby z Anglikami, grającymi zwykle w białych koszulkach i granatowych spodenkach. Biała koszulka, patrząc na angielską flagę, jest jak najbardziej oczywista. Jako że krzyż świętego Jerzego jest na niej czerwony, bardziej naturalny wydawałby się dobór strojów zbieżny z polskimi. Reprezentacja piłkarska ma jednak barwy zaczerpnięte przede wszystkim z kolorów FA, czyli federacji piłkarskiej. A te są biało-granatowe. Co z kolei pochodzi prawdopodobnie od barw nie angielskich, lecz brytyjskich, gdzie granat jest dominującym kolorem.
Przeprowadzenie podobnego dochodzenia nie jest natomiast łatwe w przypadku Hiszpanii, kojarzonej tradycyjnie z czerwoną koszulką i ciemnymi – niebieskimi, granatowymi lub czarnymi spodenkami. O ile patrząc na flagę Hiszpanii, czerwony nie jest niczym dziwnym, o tyle bardziej pasujące wydawałyby się żółte spodenki. Najbardziej dominujący kolor flagi hiszpańskiej w strojach piłkarskich obecny jest jednak tylko w wykończeniach. Hiszpanie, prawdopodobnie ze względów zupełnie prozaicznych, już przeszło sto lat temu wystąpili na Igrzyskach Olimpijskich w ciemnych spodenkach i tak, zgodnie z tradycją, pozostało.
Gdy kilka lat temu próbowano eksperymentować i grać w jednolitych czerwonych strojach, nie spotkało się to z przychylnością kibiców. Mistrzostwo Europy przed rokiem „La Roja” zdobyła więc w granatowych spodenkach i nikt nie musiał nad tym specjalnie się zastanawiać. Tak już po prostu się przyjęło. Po tylu latach oglądania tych akurat strojów, zobaczenie nagle Holendrów na czerwono-biało-niebiesko, Włochów w zielonych koszulkach, czarno-czerwono-złotych Niemców i biało-czerwonych Japończyków wywołałoby wrażenie burzenia tradycyjnego porządku świata.
CZYTAJ WIĘCEJ O REPREZENTACJACH NA WESZŁO:
- Santos zarobi fortunę! Tyle muszą wypłacić mu Azerowie
- Tracisz cztery gole, a i tak wygrywasz. Mecz Izrael – Włochy 4:5 przejdzie do historii
- Julian Nagelsmann krytykowany w Niemczech. „To szokujące i żenujące”
- Z kim zagramy w barażach? Od Włochów do… San Marino
fot. Newspix