Bez Wisły Kraków czegoś Ekstraklasie brakowało. PrzeMyślenia #1

Przemysław Michalak

28 lipca 2026, 12:30 • 6 min czytania 8

Reklama
Bez Wisły Kraków czegoś Ekstraklasie brakowało. PrzeMyślenia #1

To nie był mój pomysł, od razu zaznaczam. Szymon Janczyk uznał, że od tego sezonu byłoby dobrze, gdybym co tydzień napisał coś po kolejce Ekstraklasy, więc w razie czego pretensje kierujcie do niego. Problem z cyklami felietonów polega na tym, że powtarzalnie w określonym dniu musisz oddać tekst, nawet jeśli nie czujesz, że masz coś szczególnego do przekazania, zwłaszcza w formie rozwiniętej. W formacie video z czterema chłopami i kanapą często ograniczasz się do paru zdań w temacie, w autorskiej rubryce musisz ryć głębiej. 

Reklama

Do tej pory wystarczało mi wygadanie się raz na kilka tygodni w Lidze Minus, ewentualnie od czasu do czasu w razie potrzeby poszerzałem jakiś wątek na stronie. Może jednak nadeszła pora, żeby to usystematyzować? Za rok stuknie mi czterdziestka, Ekstraklasę intensywnie śledzę od kilkunastu lat. Nieco luźniej od prawie trzech dekad. Coś już człowiek widział, coś pamięta, ma jakieś punkty odniesienia. Zobaczymy. Jeżeli ktoś z góry uzna, że to bezpowrotna strata jego bezcennych minut, po grafice łatwo rozpozna, kiedy nie warto klikać.

Mundial sprawił, że czas do Ekstraklasy szybciej płynął

Mimo że nie było żadnego okresu przejściowego, naprawdę ucieszył mnie powrót Ekstraklasy. Wciągnąłem się w mundial w większym stopniu niż na początku zakładałem, ale i tak ciągle chodziło o funkcjonowanie w trybie przetrwania. Skoro już znalazłem się na tej imprezie, to popiłem i potańczyłem i nawet było miło, gdy jednak wybiła godzina zamknięcia, nie ociągałem się z wyjściem. Prawdziwych delicji dla zmysłów dostarcza nasza kopana. A że całościowo wyraźnie poszła do przodu nawet w ujęciu pięcioletnim, tym bardziej człowiek tęsknił. Kiedy gra nasza liga, czuję, że jestem u siebie, że jestem w domu.

I pewnie to samo czuli teraz kibice Wisły Kraków. Jej miejsce jest w Ekstraklasie. Kropka. Każdy rok niżej był jakąś anomalią, zesłaniem, które jak najszybciej powinno się zaskoczyć. Może przesadzę, ale dla mnie powrót Białej Gwiazdy to najbardziej ekscytujące wydarzenie związane z beniaminkami od 2017 roku i awansu po rocznej banicji Górnika Zabrze (tak, pamiętam o Widzewie, też duże wydarzenie). Podobnie jak wtedy, czuć potężny entuzjazm na boisku i czuć na trybunach. Pamiętam zresztą kapitalne dla oka spotkanie Górnika właśnie z Wisłą, kiedy Igor Angulo załadował hat-tricka dla gospodarzy. Trudno, żebym zapomniał mecz, który moja dwumiesięczna wtedy córcia przespała mi na brzuchu. Oglądałem prawie bez dźwięku, nie mogłem okazywać żadnej ekscytacji, ale w duchu gęba się cieszyła.

Wisła z GKS-em Katowice aż takiego widowiska nie stworzyła, ale ta aura pewnej wielkości pozostała. Absolutnie nie miało się wrażenia, że do ligi wchodzi typowy beniaminek, który dopiero musi się rozeznać w swoim położeniu i może za jakiś czas odsłoni więcej. Tu od razu była napierdzielanka na całego. Żadnych kompleksów i kalkulacji. Jasne, Wisła za takie podejście pewnie nie raz i nie dwa zapłaci bolesnym laniem, jak chociażby Motor Lublin Mateusza Stolarskiego (nie przez przypadek Jarosław Królewski jest o niego pytany), ale w końcowym rozliczeniu powinno wyjść na plus.

Reklama

Wisła Kraków

Nie łudźcie się, że przeniesiecie pierwszą ligę do Ekstraklasy

Byle nie przesadzić i zachować równowagę. Uśmiechałem się z politowaniem po deklaracjach w obozie Wisły, że w Ekstraklasie będzie chciała grać tak samo jak w pierwszej lidze. Już wielu beniaminków awansujących po ofensywnej, efektownej grze zostało brutalnie sprowadzonych do parteru i nie zawsze potrafiło się dostosować, że wspomnę o Miedzi Legnica czy ŁKS-ie. Nie ma takiej możliwości, panowie. Raczej prędzej niż później będziecie musieli zagrać brzydko, wyrachowanie, zabić jakiś mecz, przetrwać w niskiej obronie. Musicie się tego nauczyć, inaczej zginiecie.

Wisła wysyła jednak sygnały, że odchodzenie od tego, co lubi najbardziej to nie musi być stan permanentny, że ma też wystarczająco dużo jakości i intensywności w swojej grze, żeby dać kibicom wiele pamiętnych wieczorów i wyjść na swoje. Naszego aktualnego pucharowicza potrafiła w niedzielę chwilami stłamsić i zapędzić do narożnika, nie pytając, czy jej wypada. A przecież Mariusz Jop mógł mieć poczucie, że nie wystawił najsilniejszego składu. Z ławki weszli rekonwalescenci Rodado i Ertlthaler, czasu potrzebuje też Elie Youan, docelowo piłkarz do grania od początku. Jeszcze nie zobaczyliśmy ekstraklasowej Wisły w pełnej krasie.

No, chyba że mówimy o otoczce i frekwencji. To już z miejsca poziom czołówki tabeli. Aż się łezka w oku zakręciła. I tak, pisze to gość z Tychów, który teoretycznie powinien Wisły nienawidzić i trzymać kciuki za Cracovię. Ja jednak nigdy nie poważałem światka kibicowskiego i jego układów. Z jakiej racji mam kogoś lubić lub nie, bo gdzieś jedna banda z drugą się skumała, a z trzecią coś jej nie pasowało. Nie moje sprawy, co mnie one obchodzą. Praca przy piłce jeszcze to zimne podejście utrwaliła. Uważam, że chłodny obiektywizm jest jedną z moich największych zawodowych zalet. Co oczywiście dla kogoś zaangażowanego emocjonalnie może wtedy wyglądać jak skrajna tendencyjność.

Reklama

Słodkich i gorzkich wspomnień czar

Nie chodzi więc o to, że odczuwam jakąkolwiek niechęć do Cracovii. Nic z tych rzeczy. Po prostu nie mam do niej żadnego sentymentu, jest mi w tym względzie całkowicie obojętna. Nie dała żadnych pięknych wspomnień, bo nie są nimi oklepy w Pucharze Intertoto i europejskich eliminacjach.

A Wisła dała. Wsiąknąłem w piłkę na przełomie wieków, gdy zaczynało się panowanie Bogusława Cupiała przy Reymonta. Nie powiem, że na co dzień oglądałem popisy Białej Gwiazdy w lidze. Nie miałem jeszcze Canal+, a pirackie streamy nie były tak rozwinięte i łatwo dostępne jak kilka lat później, ale to Wisła zaserwowała mi największe emocje w piłce klubowej, jakich w życiu doświadczyłem. Nigdy nie zapomnę meczów z Parmą, Schalke i Lazio. Kalu Uche był moim pierwszym idolem z polskiego podwórka. Naprawdę wierzyłem, że w pojedynkę może wyeliminować Real Madryt.

Kalu Uche

Przegrany dwumecz o Ligę Mistrzów z Panathinaikosem wywołał we mnie największą kibicowską złość. Do dziś nie rozumiem, jak sędzia z Anglii mógł się tak mylić (no dobra, trochę się domyślam) i jak Radosław Majdan mógł się dać przelobować po rzucie rożnym. Przez tydzień chodziłem wściekły, trzaskałem drzwiami w domu, jedzenie gorzej smakowało, a trawa za oknem była mniej zielona. Nie sądzę, żebym przez piłkę jeszcze kiedykolwiek doświadczył czegoś podobnego. Za dużo lat na karku i za dużo dystansu.

Reklama

Dzisiejszej Wiśle okazja do szybkiego stanięcia przed taką rywalizacją w Europie nie grozi, ale i tak witam ją w Ekstraklasie z otwartymi ramionami. Co nie znaczy, że w ocenie jej rzeczywistości zakładam różowe okulary. Na to nie liczcie. Zresztą, niedawno podpadłem przecież mocno, gdy nie widziałem zero-jedynkowo sprawy z niewpuszczaniem wiślackich kibiców na mecze wyjazdowe. Skoro jednak miało być miło, nie wracajmy do tego.

Witaj, Wisło, cieszę się, że wróciłaś!

fot. Newspix

Reklama
8 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama