Iga Świątek odpowiedziała na pytania dziennikarzy po wygranym półfinale Roland Garros przeciwko Coco Gauff. Polka mówiła o warunkach na korcie, pewności w swojej grze, ale też finałowej przeciwniczce czy porównaniach do Rafy Nadala.
– Po turnieju uderza mnie to, co osiągnęłam. Ale w trakcie czuję tylko, jakbym grała z meczu na mecz. Czasem, oczywiście, trudno jest nie dostrzec, jaka jest stawka i atmosfera tych meczów. Z drugiej strony, gdy naprawdę skupiam się na mojej pracy i planie, mogę z tego zrobić wręcz rutynę – mówiła Iga, pytana o to, czy da się przyzwyczaić do kolejnych sukcesów.
Świątek mówiła też, że zmiana pogody w Paryżu – z deszczowej w pierwszych dniach, na słoneczną obecnie – pomogła jej grze. Wyjaśniała, że dzięki temu piłka lata szybciej, a jej zagrania stają się „cięższe”. W dodatku w podobnych warunkach grała w Rzymie, stąd do takich była już przyzwyczajona, a te początkowe – przy zamkniętym dachu i deszczu, wilgoci – zupełnie się różniły. Gdy słońce wyszło, Iga zaczęła grać lepiej. I finalnie awansowała do trzeciego finału z rzędu.
ZERO RYZYKA do 50zł – zwrot 100% w gotówce w Fuksiarz.pl
Stąd nie dziwi, że na konferencji padło też pytanie o porównania Igi do Rafy Nadala, które pojawiają się coraz częściej.
– Zobaczymy za kilkanaście lat, czy można mnie porównywać. Oczywiście, to super miłe, nigdy bym nie oczekiwała, że ktoś porówna mnie do Rafy, bo dla mnie on jest nad wszystkimi. Jest legendą. Ale jestem dumna z siebie, że pozostaję tu konsekwentna i ktoś wymienia mnie obok Rafy.
Oczywiście, nie mogło też zabraknąć pytań o dzisiejszy półfinał i grę przeciwko Coco w meczu, który ogółem stał pod dyktandem Igi. Polka wygrała 6:2, 6:4 i to mimo tego, że jako pierwsza w drugiej partii straciła serwis.
– Nie ma jednej konkretnej rzeczy, myślę, że dobrze grałam pod presją. Mimo że zostałam przełamana szybko w drugim secie, natychmiast wróciłam do gry. Miałam odpowiednią intensywność, by to zrobić. Większość rzeczy w mojej grze funkcjonowała odpowiednio. Jestem z siebie dumna. Jak zachowałam spokój po stracie serwisu? W pierwszym secie przełamałam ją kilka razy. Dlatego nie znaczyło się dla mnie to, że przegrałam swój serwis, bo wiedziałam, że mogę wrócić do meczu.
CZYTAJ TEŻ: IGA ŚWIĄTEK NIE DO ZATRZYMANIA. POLKA W FINALE ROLAND GARROS!
A co może powiedzieć o swojej finałowej rywalce, czyli Jasmine Paolini? Włoszka w dwóch setach pokonała 17-letnią Mirrę Andriejewą i osiągnęła życiowy sukces. Z Igą wcześniej grała dwukrotnie, z czego drugi raz w 2022 roku, na US Open, które Świątek zresztą potem wygrała.
– Grałyśmy ze sobą dość dawno temu. Muszę być przygotowana taktycznie i zobaczyć, jak teraz wygląda jej gra. Ma najlepszy sezon w karierze, musiała coś zmienić. Nie mogę powiedzieć, bym oglądała wiele jej meczów, musze po prostu skupić się na sobie – mówiła Iga.
Finał z Paolini czeka ją w sobotę o 15. Włoszka z kolei zagra jeszcze jutro – w półfinale turnieju debla, gdzie występuje w parez z Sarą Errani.
Fot. Newspix
CZYTAJ WIĘCEJ O TENISIE: