Reklama

Raport z Turcji: Radomiak z Mercedesem w garażu, a Serbowie z czarodziejem

Szymon Janczyk

Autor:Szymon Janczyk

21 stycznia 2024, 21:58 • 7 min czytania 6 komentarzy

Pedro Henrique zamiast biegać po boisku żartuje z Leonardo Rochą. Gdy kumpel z drużyny rozmawia ze swoimi agentami, krzyczy: Transfer! Nie przypuszczamy, że Brazylijczykowi tylko jedno w głowie, ale Radomiak właśnie z powodu nadchodzącego, ale wciąż niezrealizowanego transferu, nadal go oszczędza. Maciej Kędziorek nazywa to „trzymaniem Mercedesa w garażu”. Swoje ekskluzywne auto w sparingu zaprezentował jednak FK Novi Pazar. Adem Ljajić w szatni serbskiego średniaka może czuć się jak Ferrari w komisie. Od razu przykuwa uwagę.

Raport z Turcji: Radomiak z Mercedesem w garażu, a Serbowie z czarodziejem

Po pół roku u nas będzie znów na poziomie pięciu najlepszych lig w Europie – deklarowali działacze FK Novi Pazar, gdy ogłaszali transfer Adema Ljajicia. Pół roku później ofensywny pomocnik odebrał nagrodę dla najlepszego zawodnika pierwszej części sezonu serbskiej ekstraklasy.

Do najlepszych lig na kontynencie jednak się nie wybiera. Ma pilniejsze zadanie do wykonania w domu. Dotaszczyć Plavi do pucharów na własnych plecach.

Radomiak – FK Novi Pazar. Adem Ljajić czaruje w rodzinnym mieście

Gdy we wrześniu FK Novi Pazar zakomunikował, że lada chwila odpali bombę atomową, ludzie nie szukali kryjówki, jak przy nuklearnych testach Oppenheimera. Wręcz przeciwnie: wybiegli na ulice, rozklejali plakaty i rzucili się na sklepy z pirotechniką. Plotki o tym, że Adem Ljajić wróci do domu sprawiały, że w mieście wrzało od ładnych kilku tygodni.

„Wróci” nie jest zresztą najlepszym słowem. Fani FK Novi Pazar zobaczyli go w ich ukochanych barwach po raz pierwszy. Żadnych wspomnień, żadnych nostalgicznych wideo młodego Ljajicia, który uczy się dryblować w klubie z rodzinnego miasta. Już jako nastolatek wyjechał do Belgradu, żeby grać dla Partizana. Spekulowano, że to właśnie tam wróci, kiedy już odechce mu się fortuny, jaką zawodnikom z takim CV oferuje turecka ziemia.

Reklama

Adema ciągnęło jednak do domu. Gdy koronawirus wstrzymał świat, Novi Pazar przygarnął go na treningi. Kiedy w lipcu szykował się do gry dla Fatih Karagumruk, czekając aż klub będzie mógł go zarejestrować, znów zawitał w znane sobie strony. Zawsze był trochę inny, utożsamiał się z lokalsami. Jest muzułmaninem, przez co miewał kłopoty w serbskiej kadrze.

No, nie tylko przez to, bo Sinisy Mihajloviciowi podpadł, gdy odmawiał śpiewania hymnu, ale o taką inność właśnie chodzi. Ljajić zawsze chciał pisać historię na swoich zasadach. Być może przez to nigdy nie wykorzystał w pełni swojego wielkiego potencjału. Na pewno dlatego zawziął się, żeby FK Novi Pazar wdrapał się w ligowej tabeli w rejony, w które zwykle nie zagląda.

Podobno robi to za darmo, z miłości. W serbskich mediach można trafić na ckliwą historię, którą przytacza tamtejszy „Mozzart”:

– Klub chciał, żeby Adem został kapitanem. Jego jedynym warunkiem było jednak to, żeby pomóc drużynie bez rekompensaty finansowej.

Pomaga. Wypracował siedem bramek. Rywale z Radomia to odczuwają. Mówią: oni mieli Ljajicia. Dwoma kontaktami w miejscu robi różnicę.

Nic dziwnego, że w Serbii piszą o nim: czarodziej w butach.

Reklama

Maciej Kędziorek po sparingu Radomiaka: Zawodziła organizacja

32-letni Adem Ljajić wychował się sto metrów od stadionu FK Novi Pazar. Rzut beretem, tyle, co nic. Nieco dalej na obiekt Radomiaka Radom miał Rafał Wolski, który – w przeciwieństwie do Ljajicia – zaistniał w protokole sędziowskim ze sparingu. Plavi bramkę zdobyli w sposób, jak opisał to trener Maciej Kędziorek, kuriozalny. Jednym podaniem od bramkarza do napastnika po rzucie rożnym Zielonych.

Zaspaliśmy z komunikacją. Zawodziła nasza organizacja w pewnych momentach. Dwie bramki straciliśmy po fazach przejściowych, stratach. Generalnie za dużo było tych prostych strat pod własnym polem karnym. Zmęczenie na pewno zrobiło swoje, ale nie możemy tak tracić piłek – kręcił głową szkoleniowiec drużyny z Radomia.

Tym samym jego zespół wypuścił prowadzenie, które objął po składnej akcji i trafieniu Wolskiego, któremu dogrywał występujący w nietypowej roli Luis Machado. Nietypowej, bo środkowego pomocnika. W dodatku tego ustawionego ciut niżej, obok nominalnej „szóstki”.

Chcę mu się przyjrzeć. Miał grać na dziesiątce, ale lekka kontuzja Christosa Donisa sprawiła, że musiał zagrać niżej. Szukam różnych konfiguracji, przejrzę to i zobaczę, jak zawodnicy ze sobą współpracują. Lubię mieć przygotowanych kilka wariantów, chcę wiedzieć, jak najlepiej wkomponować ich do zespołu – tłumaczył to trener Kędziorek, który przyznał, że dopiero poznaje Portugalczyka, który od momentu jego przyjścia do drużyny leczył kontuzję.

Jeśli mamy wydać wyrok po takim urywku: Machado „ósemką” na stałe nie zostanie.

Rafał Wolski, czyli Miś Ljajić na miarę radomskich możliwości, też potrafi czarować

Maciej Kędziorek mieszał jednak w kilku miejscach. Po przerwie w rolę stopera wcielił się Mikołaj Molendowski, zwykle środkowy pomocnik. Rolę skrzydłowego pełnił za to napastnik Krystian Okoniewski. Na dziewiątkę trener przesunął grającego zwykle na boku pomocy Jakuba Snopczyńskiego.

Okoniewskiemu przyglądałem się z Widzewem, gdzie zagrał na dziewiątce, teraz chciałem, żeby pokazał się tam Snopczyński. Obaj dają bardzo dobre sygnały na treningach, zresztą intensywność, z jaką pracowała młodzież, jest fajna, jestem z tego zadowolony. Chciałbym, żeby ci chłopcy w tej rundzie zagrali. Będę szczęśliwi, jeśli dostaną szansę, bo walczą o skład, a warto stawiać na tych, którzy ciężko pracują. Nie mogę im tego obiecać, ale praca, którą wykonują, skłania mnie ku temu, żeby rozpatrywać ich w najbliższej rundzie – mówi nam Kędziorek.

Młodzież zebrała więc plusy, choć nie wszystko poszło zgodnie z planem. Przy jednej z bramek Molendowskiemu uciekł Adetunji Rasaq Adeshina, brylant serbskiej ekipy wyciągnięty prosto z Nigerii. Najdroższy, zdaniem „Transfermarkt” piłkarz FK Novi Pazar, błysnął też, gdy wygrał walkę o piłkę przed polem karnym ze Snopczyńskim. Co prawda zrobił to głównie dlatego, że dopuścił się faulu, ale nie takie rzeczy potrafią puścić tureccy sędziowie.

No i puścili. Radomiak w krótkim czasie dostał dwa gole, oba autorstwa dwóch najgłośniejszych obok Ljajicia transferów, Soumaha i Scepovicia, eks-Partizanowców, i zszedł z boiska pokonany.

Pedro Justiniano odejdzie z Radomiaka. Pedro Henrique i Albert Posiadała też mogą opuścić klub

Maciej Kędziorek szukał powodów do optymizmu. Przyznał, że zadaniem jego drużyny było przećwiczenie pewnych rozwiązań w ataku. Nie wszystko funkcjonowało jeszcze jak należy. Także dlatego, że Zieloni harują za dwóch, o czym wspominali sami zawodnicy. Ledwie dzień wcześniej dostali mocny wycisk na treningach.

– Nie chcę szukać wytłumaczeń, ale dzień wcześniej mieliśmy mocniejszy trening i kilku zawodników to odczuło, trochę brakowało intensywności, której oczekiwaliśmy. Jest też kilku piłkarzy, którzy już zaadaptowali się do wysokiej intensywności, której wymagamy i to cieszy – tłumaczył trener Radomiaka.

Jednocześnie wzdychał za wzmocnieniami. Nie jest tajemnicą, że w kadrze brakuje zawodników na trzy pozycje. W obliczu przeciągającej się rehabilitacji Roberto Alvesa i braku Chico Ramosa, który dopiero w połowie rundy wznowi treningi (Alves ma być dostępny do gry w okolicach marca, ale to wciąż termin ruchomy), przydałaby się „ósemka”. Potrzeba też załatać lukę na lewej obronie (z konieczności zagrał na niej Jan Grzesik), przydałby się nowy stoper.

***

Nowi zawodnicy: im szybciej, tym lepiej? – pytamy trenera.

– Mam nadzieję!

Będą na obozie?

– Myślę, że to się wyjaśni w ciągu dwóch, trzech dni. Niestety – dla trenera – czasami lepiej trochę poczekać, zobaczyć, jak zareaguje rynek i wziąć zawodnika później niż brać pierwszą ofertę. Czekam na nowych piłkarzy, a ktoś jeszcze może odejść, ale taki los…

***

Ktoś, czyli kuszony przez Molde FK Albert Posiadała. Wygląda na to, że temat trochę przycichł, ale szkoleniowiec Radomiaka nie kryje, że wszystko może się wydarzyć. Pytamy więc, czy wolałby młodzieżowca zatrzymać.

– Wiemy, jakie są realia funkcjonowania klubu, musimy żyć z transferów. Albert ma za sobą świetną rundę, to bardzo dobry bramkarz. Wiem jednak, że to dla niego duża szansa i to, co ja wolę, nie jest sprawą pierwszorzędną.

Vagner Dias od początku zaskakuje. Nie wygląda na piłkarza, który będzie potrzebował miesięcy, żeby uzyskać optymalną formę

Maciej Kędziorek przekazuje nam też, że drużynę opuści Pedro Justiniano. Środkowy obrońca ponownie uda się na wypożyczenie, stąd nie pojawił się w kadrze meczowej. Nieobecność Christosa Donisa to kwestia urazu mięśnia czworogłowego; Greka czekają badania. Z drobnym kłopotem zmaga się także Luizao. „Problemy sercowe” ma za to Pedro Henrique, który trenuje, ale sparingi ogląda z boku.

Mam informacje, że transfer jest blisko i nie chcemy ryzykować. Nie jest to łatwa sytuacja, także dla samego Pedro, który powiedział mi, że serce mu krwawi, że nie może być z zespołem – mówi Kędziorek i wzdycha: – Mamy w garażu Mercedesa, a nie możemy nim jeździć. 

W zalewie niekoniecznie optymistycznych wieści jest jednak światełko w tunelu. Nazywa się Vagner Dias.

Będzie gotowy szybciej, niż się spodziewaliśmy. Dajemy mu czas, bo pół roku nie grał w piłkę, musi się dotrzeć z zawodnikami, ale w kilku akcjach pokazał już, że może być dla nas wzmocnieniem. Tlyko nie wywierajmy presji, spokojnie – przyznaje na koniec trener Radomiaka.

Radomiak Radom – FK Novi Pazar 1:3 (1:1)

Wolski 34′ – Kneżević 41′, Soumah 74′, Scepović 79′

WIĘCEJ O RADOMIAKU RADOM:

fot. FotoPyK

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

6 komentarzy

Loading...