Gignac legendą w Meksyku. Piękny hołd kibiców Tigres

Jan Broda

Opracowanie:Jan Broda

27 kwietnia 2026, 00:04 • 2 min czytania 1

Reklama
Gignac legendą w Meksyku. Piękny hołd kibiców Tigres

Andre-Pierre Gignac – pamiętacie tego grajka? Ex-piłkarz Olympique Marsylia swego czasu był jednym z największych kozaków w Ligue 1 i nie bez powodu zabiegały o niego największe kluby świata. Ten jednak na przekór, będąc w życiowej formie, zamiast trafić do któregoś z europejskich gigantów, wybrał transfer do… Meksyku. I na pewno tego nie żałuje, bo stał się tam żywą legendą. Teraz kibice Tigres UANL oddali mu przepiękny hołd. 

Reklama

Gignac latem 2015 roku przeszedł do historii i zaskoczył piłkarski świat, gdy po najlepszym sezonie w karierze (21 goli w Ligue 1 w barwach Olympique Marsylia pod wodzą Marcelo Bielsy) oraz zainteresowaniu klubów z Premier League (wymieniano w jego kontekście m.in. Arsenal czy Liverpool), on ni stąd ni zowąd podpisał kontrakt z Tigres.

Diego Calmard, francusko-meksykański dziennikarz autor biografii o Gignacu, na łamach portalu panenka.org tak tłumaczył powody tej niecodziennej przeprowadzki z Lazurowego Wybrzeża do Meksyku:

Szukał w swojej karierze czegoś innego. Chciał odpocząć od presji i ogromnych wymagań, z jakimi wiązała się gra w Marsylii. Miał na stole oferty z Rosji, Turcji oraz Anglii, ale kiedy pojawił się temat Meksyku, dostrzegł w tym powiew świeżości. Tigres – ze względu na potężną rzeszę kibiców i fanatyzm – idealnie wpisywało się w jego profil – opowiadał Calmard.

Gignac w klubie z Monterrey odnalazł swoje miejsce na ziemi. W ciągu następnych jedenastu lat Francuz romskiego pochodzenia stał się żywą legendą Tygrysów. Przed jego przyjściem Tigres tylko trzy razy sięgało po tytuł mistrzowski, a z nim w składzie – aż pięciokrotnie. Sam Gignac miał w tym niebagatelny udział, bo zdobył w tym czasie 222 gole, dzięki czemu jest najlepszym strzelcem w dziejach Tigres.

Reklama

Gignac legendą w Meksyku. Piękny hołd kibiców Tigres

Ta romantyczna historia powoli dobiega końca. Gignac ma już 40 wiosen na karku, a jego kontrakt wygasa w czerwcu tego roku. W ostatnim meczu ligowym na Estadio Universitario z Mazatlan FC (5:1) fani Tigres zgotowali mu gorące pożegnanie.

𝑳𝒂 𝒄𝒂𝒔𝒂 𝒅𝒆 𝑨𝒏𝒅𝒓𝒆́-𝑷𝒊𝒆𝒓𝒓𝒆 𝑮𝒊𝒈𝒏𝒂𝒄, 𝒍𝒂 𝒄𝒂𝒔𝒂 𝒅𝒆 𝑬𝒍 𝑹𝒆𝒚 𝒅𝒆 𝑵𝒖𝒆𝒗𝒐 𝑳𝒆𝒐́𝒏. pic.twitter.com/aOEmC0McF0

Reklama

Gignac jednak nie zamierza odchodzić z Tigres definitywnie. Według lokalnych źródeł Francuz, który już kilka lat temu złożył wniosek o uzyskanie obywatelstwa Meksyku, po odwieszeniu piłkarskich butów na kołek ma zostać w klubie i objąć funkcję dyrektora sportowego.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Oni są na wylocie z Legii. Żewłakow podał nazwiska

Jan Broda
10
Oni są na wylocie z Legii. Żewłakow podał nazwiska

Inne ligi zagraniczne

Reklama