Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Jagiellonio, gwiazdy chyba twym piłkarzom oddały cały blask!

Jan Mazurek

Autor:Jan Mazurek

10 grudnia 2023, 20:20 • 3 min czytania 63 komentarzy

Nie ma już Jagiellonii Białystok, która na inaugurację ligi oddawała jeden marny celny strzał i przegrywała w dość wstydliwy sposób 0:3 z Rakowem Częstochowa. W jej miejsce powstała Jagiellonia Białystok, która na starcie rundy rewanżowej Ekstraklasy w kapitalnym stylu mistrzowi Polski za lanie sprzed kilku miesięcy się zrewanżowała. I, co może nawet ważniejsze, blask bijący od tej odświeżonej wersji Jagi przestał kogokolwiek dziwić. 

Jagiellonio, gwiazdy chyba twym piłkarzom oddały cały blask!

Taras Romanczuk mówił przed meczem, że to lipcowe 0:3 siedziało w głowach piłkarzy Jagi. To już przeszłość, bo drużyna Adriana Siemieńca mogła pokonać Raków nie 4:2, a 5:2, 6:2 czy nawet 7:2, gdyby tylko z najbliższych odległości do bramki trafiali Jesus Imaz i Dominik Marczuk, a Jose Naranjo przy wpakowywaniu futbolówki do siatki na samym początku meczu nie pomagał sobie ręką.

Szaleństwo Jagi

Jagiellonia zagrała zajebiście. Co chwilę dudniła ta piłkarska przeróbka hitu Zenka Martyniuka. „Przez twe bramki, brameczki strzelone, oszalałem!”, swojskie, przaśne, disco-polo i te sprawy, wiadomo, ale to absolutnie imponujące, jak hula ofensywa zespołu ze stolicy Podlasia. Czterdzieści dwa władowane gole w osiemnastu spotkaniach. Zdecydowanie najwięcej w lidze. O piętnaście trafień więcej niż Legia, o dwanaście niż Lech, o dziesięć niż Pogoń, o osiem niż Raków.

Stratos Svarnas i Bogdan Racovitan raz po raz dostawali prostopadłe piłki za plecy. Nijak nie mogli sobie z tym poradzić. Na ten widok wściekał się Dawid Szwarga, choć po prawdzie: przeważnie nie na swoich stoperów, a na fatalnie zakładany pressing. Broni się całą drużyną, to oczywistość, że skoro szwankował cały system, to po czołach kopali się defensorzy. Piłkarze Jagiellonii bawili się zaś przednio.

Świetny mecz rozegrał Jose Naranjo. Na 1:0 ślicznie przymierzył z dystansu, na 2:1 doskonale odnalazł się w polu karnym. Potem dołożył do tego jeszcze asystę drugiego stopnia. Niemal w każdym układzie zapracowałby sobie tym na miano bohatera meczu, ale… byli lepsi.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Afimico Pululu był jak czołg. Rozbijał piłkarzy Rakowa, aż ci zaczęli bać się podchodzić do niego na bliżej niż metr. Asysta do Nene na 3:1? Coś wielkiego, pięteczka na pełnym spokoju w polu karnym, estetycznie wykonana, a też nie miało się poczucia, że to szukanie kwadratowych jaj czy efekciarstwo – po prostu wybór najlepszego możliwego wariantu sfinalizowania akcji.

No, i proszę państwa, Nene. To on asystował przy drugim golu Naranjo. To on dokończył dzieła, z zimną krwią władowując bramki po dograniach Marczuka i Pululu. I to on – przy pomocy pracowitego jak mróweczka Tarasa Romanczuka – pozamiatał środek pola mistrza Polski.

O mistrzostwo Polski…

Raków zagrał kiepsko. Bardzo kiepsko. Z taką grą nie ma sensu liczyć na urwanie punktów Atalancie i awans do fazy pucharowej Ligi Konferencji. I to żadnych. Zlatan Alomerović co prawda miał trochę pracy, zaliczył kilka spektakularnych interwencji, a Svarnas i Zwoliński zapisali sobie po trafieniu, ale Jaga wygrała zasłużenie i niepodważalnie.

I tak.

Tak, tak.

Tak, tak, tak.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Trzeba to powiedzieć: Jagiellonia walczy o mistrzostwo Polski. Nie ciąży na niej presja, ale gra i punktuje tak, że już spokojnie można wysnuć prosty wniosek: nie jest to przypadek Wisły Płock z minionego sezonu.

Czytaj więcej o Jagiellonii i Rakowie:

Fot. Newspix

Urodzony w 2000 roku. Jeśli dożyje 101 lat, będzie żył w trzech wiekach. Od 2019 roku na Weszło. Sensem życia jest rozmawianie z ludźmi i zadawanie pytań. Jego ulubionymi formami dziennikarskimi są wywiad i reportaż, którym lubi nadawać eksperymentalną formę. Czyta około stu książek rocznie. Za niedoścignione wzory uznaje mistrzów i klasyków gatunku - Ryszarda Kapuscińskiego, Krzysztofa Kąkolewskiego, Toma Wolfe czy Huntera S. Thompsona. Piłka nożna bezgranicznie go fascynuje, ale jeszcze ciekawsza jest jej otoczka, przede wszystkim możliwość opowiadania o problemach świata za jej pośrednictwem.

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

“Auty nie są seksowne”, ale Puszcza ma to gdzieś. O niedocenianym elemencie piłki

Szymon Piórek
0
“Auty nie są seksowne”, ale Puszcza ma to gdzieś. O niedocenianym elemencie piłki
Piłka nożna

Kucharczyk: My piłkarze nie mamy możliwości sobie wziąć L4

redakcja
9
Kucharczyk: My piłkarze nie mamy możliwości sobie wziąć L4

Ekstraklasa

Anglia

“Auty nie są seksowne”, ale Puszcza ma to gdzieś. O niedocenianym elemencie piłki

Szymon Piórek
0
“Auty nie są seksowne”, ale Puszcza ma to gdzieś. O niedocenianym elemencie piłki
Piłka nożna

Kucharczyk: My piłkarze nie mamy możliwości sobie wziąć L4

redakcja
9
Kucharczyk: My piłkarze nie mamy możliwości sobie wziąć L4

Komentarze

63 komentarzy

Loading...