Jest wyrok ws. zabójcy kibica Jagiellonii

Marcin Ziółkowski

28 kwietnia 2026, 20:34 • 3 min czytania 4

Reklama
Jest wyrok ws. zabójcy kibica Jagiellonii

Mieszkaniec Poniewieża Ernestas Meckauskas został uznany winnym zabójstwa kibica Jagiellonii Białystok, do którego doszło na Litwie w lipcu 2024 roku podczas wyjazdu polskiej drużyny na mecz w eliminacjach Ligi Mistrzów. Sąd skazał go na siedem lat pozbawienia wolności. W uzasadnieniu wyroku dowiadujemy się także, że Litwin będzie musiał zapłacić zadośćuczynienie w wysokości 80 tysięcy euro, choć krewni zmarłego wnioskowali o ponad dwukrotnie wyższą kwotę. Wyrok nie jest prawomocny, a zabójca Polaka może jeszcze odwołać się od decyzji.

Reklama

Jagiellonia latem 2024 roku straciła jednego z kibiców

Jak podaje portal LRT, 27 kwietnia Sąd Okręgowy w Poniewieżu uznał Ernestasa Meckauskasa winnym zabójstwa kibica z Polski. Litwin otrzymał karę siedmiu lat pozbawienia wolności. Zmarły obywatel Rzeczypospolitej Polskiej był kibicem Jagiellonii Białystok, która przyjechała na Litwę rozegrać mecz eliminacji do Ligi Mistrzów z FK Poniewież.

Jolanta Rasciuviene, sędzia Sądu Okręgowego w Poniewieżu, ogłaszając wyrok dodała, że skazany będzie mieć odliczony jeden dzień więzienia, jaki odbył w areszcie tymczasowym. Sąd częściowo zaspokoił również trzy roszczenia cywilne w sprawie o zadośćuczynienie za szkodę niemajątkową – wyniesie ono odpowiednio 35, 30 oraz 15 tysięcy euro. Kwoty te, wraz z odsetkami w wysokości pięciu procent, zostały zasądzone od samego Meckauskasa. Powództwo w tej sprawie złożyli krewni zamordowanego Polaka, choć wnioskowali o 170 tysięcy euro zadośćuczynienia.

Tragiczne zdarzenie miało miejsce 23 lipca 2024 roku w Poniewieżu. Choć Jagiellonia wygrała na wyjeździe 4:0, doszło do dramatu z jednym z jej kibiców w tle. Polak w wieku 39 lat popchnął obywatela Litwy, który nie był sam – wszystko działo się w pobliżu punktu gastronomicznego. Meckauskas uderzył kibica w szczękę, a ten po wszystkim upadł na kostkę brukową.

Według lokalnych organów ścigania po opuszczeniu miejsca zdarzenia mieszkańcy Poniewieża wsiedli do samochodów i odjechali, a Polak trafił do szpitala. Lekarze nie zdążyli go zbadać, bowiem opuścił placówkę. Później patrol policyjny odnalazł go na przystanku autobusowym, po czym kibic z powrotem znalazł się w szpitalu. Miał on widoczne obrażenia twarzy i zdiagnozowano u niego uraz głowy.

Reklama

Przeszedł operację, ale nie poprawiła ona zbytnio sytuacji. Po trzech tygodniach pobytu w szpitalu zmarł. Meckauskas został odnaleziony przez policję i następnego dnia zatrzymano go. Litwin twierdził, że uderzył Polaka z obawy o własne bezpieczeństwo. Twierdził też, że po tym jak Polak upadł, wraz z kolegą wystraszyli się ataku innych kibiców, dlatego też opuścili miejsce zdarzenia.

Zmieniła się przez to, z oczywistej przyczyny, kategoria czynu – z pobicia na zabójstwo. Meckauskas może się jednak odwołać od kary, ponieważ Sąd Okręgowy w Poniewieżu (pierwszej instancji) nie uprawomocnił jeszcze wyroku. Ostatnią deską ratunku pozostaje w przypadku Meckauskasa odwołanie się do Sądu Apelacyjnego. Ma na to niecałe trzy tygodnie. Tamtejszy kodeks za zabójstwo przewiduje karę od siedmiu do piętnastu lat więzienia.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O POLSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

4 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

„Zagubieni”. W rolach głównych piłkarze Legii [KOZACY I BADZIEWIACY]

Jakub Radomski
13
„Zagubieni”. W rolach głównych piłkarze Legii [KOZACY I BADZIEWIACY]