Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Najman zrobił to, co umie najlepiej – położył się i dostał w ryj

Paweł Paczul

Autor:Paweł Paczul

06 sierpnia 2023, 13:25 • 3 min czytania 129 komentarzy

Pierwsze zdanie, drugie zdanie i o, tutaj mniej więcej, po trzecim przecinku skończyła się “walka” Marcina Najmana z Andrzejem Fonfarą. Podobno mieli ją puszczać w Teleexpressie, ale wydawca uznał, że za krótka.

Najman zrobił to, co umie najlepiej – położył się i dostał w ryj

16 sekund (złośliwi piszą, że 15).

Trudno znaleźć czynności, które trwają krócej. Przygotować kanapki – no zdecydowanie dłużej. Zamknąć drzwi na klucz – dłużej, a jeśli ktoś ma ich sporo, garaż bowiem, praca, chata u teściów, absolutnie dłużej. Zapalenie papierosa? No to jest pięć minut, zatem gdzieś z 20 razy dłużej.

Naprawdę trudno znaleźć coś, co zajmuje tak mało czasu. W sumie zgaszenie tego papierosa trwa faktycznie chwilkę. I to się zgadza, gdyż Fonfara zgasił Najmana jak peta.

Prawdopodobnie gdy Fonfara idzie kupić bułki w sklepie, męczy się bardziej. Gdy wstaje z łóżka odczuwa podobny wysiłek co do „walki” z Najmanem. Gdy miesza łyżeczką w herbacie jest po stokroć bardziej wyczerpany niż po 16 sekundach z herosem naszych czasów. Autentycznie można się bardziej spocić gdy robi się kupę.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Należy zazdrościć Fonfarze. Zapewne zarobił sporo, a gdyby przeliczyć to wszystko w skali złotówka-sekundy, nie pogardziłby tym Leo Messi z Interu Miami.

Niemniej skoro mecze Ekstraklasy są dopiero o 17:30, to można podywagować o tym cyrku. I przecież ślepy zauważyłby, że Najman chciał, by ta historia skończyła się w taki sposób o tej porze (wczesnej). On nie szedł po żadne nogi Fonfary, on się po prostu położył. Wiedział, co się stanie dalej i do tego dążył – na glebę, przyjąć parę luf, odebrać wypłatę.

To nie jest pierwszy taki numer Najmana, bo z Kasjo odstawił podobny cyrk, tyle że tam łamał przepisy dla końca „walki”. On w tych swoich cudactwach często nie ma zamiaru podejmować rywalizacji – chce pieprzyć na konferencjach, a potem wyłożyć się na glebę i zarobić. Tak działa.

Po wszystkim zanalizował swój występ:

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Rzadka to sprawa, kiedy analiza przewyższa analizowany moment – to tak jakby Jacek Gmoch rysował na tablicy przez 2 godziny, a mecz trwał 90 minut. Raczej jest odwrotnie – Gmoch rysuje 2 minuty, a mecz wciąż trwa 90 minut. U Najmana jednak sprawy mają się inaczej, bo o „starciu” z Fonfarą będzie gderał jeszcze długo, kiedy gderać nie ma o czym.

Chłopie, wyszedłeś, położyłeś się i tyle. Wszyscy żeśmy wczoraj poszli w końcu spać, ale nikt o tym nie klepie do mikrofonów.

Marcin oczywiście uważa, że trafiał, ale zdaje się, że dla Fonfary bardziej upierdliwy byłby komar na działce. Swędzi, prawda, a te lufy od Najmana? Pijacka awantura pod barem. Awanturujący się – na dużej bani – bywa groźniejszy.

Najman się sprzedaje na takich spędach, bo jest wystarczająco głupkowaty, żeby zabawić publiczność. Sportowo jednak nie ma to żadnej wartości, wiadomo, że się położy i poprosi o koniec.

Marcin, ten tekst też powstał na leżąco. Za mniejsze pieniądze, ale z tobą jak z przydrożnymi paniami na krajowej – trudno powiedzieć, że żadna praca nie hańbi.

WIĘCEJ NA WESZŁO:

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń

Najnowsze

Francja

Gatusso musi lepiej dobierać kluby. Niczego się nie boi – to jego problem

Piotr Rzepecki
1
Gatusso musi lepiej dobierać kluby. Niczego się nie boi – to jego problem
Hiszpania

Henry do Xaviego: Mógłbym cię porównać tylko do Guardioli

wstellmach
1
Henry do Xaviego: Mógłbym cię porównać tylko do Guardioli

Komentarze

129 komentarzy

Loading...