Reklama

Każdemu według zasług. Dlatego brawo Tomasz Rząsa

Mateusz Janiak

Autor:Mateusz Janiak

01 sierpnia 2023, 14:18 • 5 min czytania 44 komentarzy

Lech Poznań wygrał siedem meczów o stawkę z rzędu, czego nie osiągnął od dziesięciu lat. Pierwszy raz od pięciu sezonów odniósł zwycięstwo na inaugurację Ekstraklasy. Nowi z miejsca dają radę – Dino Hotić potrzebował dwóch spotkań, by zrobić niemal tyle, ile Adriel Ba Loua w półtora roku, a Elias Andersson faktycznie wygląda na lepszego lewego obrońcę niż Pedro Rebocho. Wszystko się w Kolejorzu układa, dlatego brawa dla Tomasza Rząsy.

Każdemu według zasług. Dlatego brawo Tomasz Rząsa

Tuż przed startem sezonu spotkaliśmy się z dyrektorem sportowym Lecha.

Ale można porównać presję, jaką odczuwa piłkarz, z tą, jaka ciąży na dyrektorze sportowym? – zapytaliśmy.

Tak, są trochę podobne, bo i tu, i tu jesteś weryfikowany co tydzień. Główna różnica – zawodnicy albo są oklaskiwani, albo wygwizdywani, a w przypadku dyrektora sportowego raczej działa to w jedną stronę. Można dostać tylko po głowie, w każdym razie nie słyszałem, by w Polsce któregoś trybuny doceniły w momencie sukcesu. Jeszcze raz podkreślę – nie żalę się i nie narzekam, tylko odpowiadając na pytanie, stwierdzam fakt – odpowiedział.

Kolejorz rozegrał trzy mecze, wszystkie wygrał i – cholera – musimy przyznać rację Rząsie. Wśród pochwał gry Hoticia czy Anderssona jakoś nie słychać, by choćby gdzieś pokątnie dodawać, że dobrą robotę wykonał dyrektor sportowy. Nie, brawo Hotić i brawo Andersson. Tyle. A nie trzeba wyobraźni Walta Disneya, by wiedzieć, co by się działo, gdyby Bośniak ze Szwedem zawodzili.

Reklama

Won nieudaczniku.

Hasło z ubiegłorocznego transparentu wymierzonego w Rząsę i wywieszonego przy okazji potyczki z F91 Dudelange wróciłoby jak dobry bumerang.

Samo sprowadzenie roli dyrektora sportowego takiego klubu jak Lech (tako samo Legia Warszawa czy Pogoń Szczecin) do wypełniania obowiązków „pana od transferów”, udawanie, że zajmuje się tym sam (bez wsparcia działu skautingu czy akceptacji trenera pierwszego zespołu) i w dodatku tylko tym, stanowi ogromne uproszczenie, ale dobra, przyjmijmy na moment ten punkt widzenia. Udawajmy, że innych obowiązków nie ma (i np. Rząsa wcale na prośbę Macieja Skorży nie „pilnował” szkoleniowca, by ten nie zapomniał o rezerwowych) i rozliczajmy wyłącznie za transfery.

Jak kibice.

W takiej sytuacji Rząsa jak najbardziej słusznie obrywał za ancymonów pokroju Karlo Muhara, Arona Johannssona, Djordje Crnomarkovicia, Niki Kaczarawy czy Artura Rudki. W sumie na transparencie umieszczono 20 zawodników plus Adama Nawałkę, przy czym Tomasz Cywka trafił do drużyny z Poznania przed rozpoczęciem kadencji Rząsy, a Kristoffera Velde i chyba też Artura Sobiecha spokojnie można skreślić z tej listy.

SUPER PROMOCJA W FUKSIARZ.PL! MOŻESZ ODEBRAĆ 100% DO 300 ZŁ

Reklama

Natomiast faktycznie za pozostałą siedemnastkę chwalić trudno i w związku z tym, jeśli trzymamy się tego, że dyrektor sportowy jest postacią odpowiedzialną przede wszystkim za transfery, Rząsa słusznie zbierał cięgi.

Absolutnie.

Ale utrzymując ten punkt widzenia, za ostatnie dwa i pół roku zasługuje na pochwały. Nie, że wszystko wyszło, ale od początku 2021 roku do zespołu trafili goście, którzy wyróżniali się w skali całej Ekstraklasy, a i Ligi Konferencji. Velde, Antonio Milić, Bartosz Salamon, Joel Pereira, Jesper Karlstroem, Radosław Murawski, Filip Dagerstal i Nika Kwekweskiri sprawdzili się bezapelacyjnie, podobnie jak wypożyczeni Dawid Kownacki i Tomasz Kędziora, Pedro Rebocho rozegrał świetny sezon mistrzowski, a Afonso Sousa miewa momenty i zdaje się rosnąć z miesiąca na miesiąc. Do tego bardzo dobry początek w Lechu notują Hotić z Anderssonem, a niezły Miha Blazić (i czekamy na wyzdrowienie Aliego Gholizadeha).

Sporo dobrego, prawda? Jasne, nie można tego powiedzieć o wspomnianym na wstępie Ba Loui czy Rudce albo wypożyczonym Heorhiju Citaiszwilim, również zatrudnionych od początku 2021 roku, ale generalnie plusów więcej niż minusów i o to chodzi, bo statystycznie nie ma szans, by każdy transfer okazał się udany. Nigdzie na świecie to się nie udaje.

W związku z tym, tego lata Rząsę powinny boleć plecy od poklepywania, a nie bolą.

A – wyjątkowo – poszerzmy zakres zadań dyrektora sportowego o rozmowy w sprawach przedłużenia kontraktów i znowu niełatwo się przyczepić. Ishak, Karlstroem, Milić, Murawski to fundamentalne postacie, a Kwekweskiri, Alan Czerwiński czy Sobiech to istotne elementy rotacji. Szczególnie przekonanie do pozostania w Lechu Ishaka to doskonały powód do wypinania klatki piersiowej po order. Kapitan, najlepszy strzelec i czołowy napastnik Ekstraklasy zostaje w zespole – to waży nawet więcej niż transfer zewnętrzny, bo nie ma mowy o jakiejkolwiek aklimatyzacji czy potrzebie zgrania.

To także zasługa Rząsy.

Nie zrozumcie nas źle – nie nawołujemy do postawienia pomnika dyrektorowi sportowemu gdzieś pod stadionem przy Bułgarskiej, bo raz, że przecież sam nie pracuje i dobre rezultaty to nie tylko efekty pracy 50-latka, a dwa – niezmiennie popełnia błędy. Nie był i nie jest nieomylny, nikt nie widzi w nim najlepszego dyrektora sportowego świata, za to dobrego już tak. I widzimy sporo niesprawiedliwości w ocenie jego dorobku. Bywało źle i generalnie zasłużenie dostawał chłostę, tyle że jak zrobiło się dobrze, w najlepszym wypadku chłosta ustała (a i to niekoniecznie, skoro został wygwizdany przy okazji celebracji majstra na stulecie), pochwały się nie pojawiły.

Według nas każdemu według zasług. Sprawiedliwie. Za dobre – piąteczki, za złe – klapsy.

Lech w ostatnich dwóch sezonach zdobył mistrzostwo i finiszował trzeci, rozegrał wspaniały z perspektywy naszej ligi sezon w Lidze Konferencji, sprzedał wychowanków za grube miliony, a zarobioną kasę zainwestował – dziś ma najbardziej kosztowną kadrę pod względem pensji w historii.

I to wszystko również dzięki Rząsy (również, bo powtarzamy – sam do tego nie doprowadził, żeby ktoś tak tego nie odebrał), a nie pomimo. Nawet jeśli komuś właśnie tak się zdaje.

WIĘCEJ NA WESZŁO:

foto. Newspix

Rocznik 1990. Stargardzianin mieszkający w Warszawie. W latach 2014-22 w Przeglądzie Sportowym. Przede wszystkim Ekstraklasa i Serie A. Lubi kawę, włoskie jedzenie i Gwiezdne Wojny.

Rozwiń

Najnowsze

Inne kraje

Kluby z Arabii Saudyjskiej chcą Kevina De Bruyne. W grze 100 milionów euro

Patryk Fabisiak
0
Kluby z Arabii Saudyjskiej chcą Kevina De Bruyne. W grze 100 milionów euro
Ekstraklasa

Pertkiewicz: Marchewka zamiast kija z młodzieżowcami, kwota w PJS co najmniej podwojona

Patryk Fabisiak
6
Pertkiewicz: Marchewka zamiast kija z młodzieżowcami, kwota w PJS co najmniej podwojona

Ekstraklasa

Inne kraje

Kluby z Arabii Saudyjskiej chcą Kevina De Bruyne. W grze 100 milionów euro

Patryk Fabisiak
0
Kluby z Arabii Saudyjskiej chcą Kevina De Bruyne. W grze 100 milionów euro
Ekstraklasa

Pertkiewicz: Marchewka zamiast kija z młodzieżowcami, kwota w PJS co najmniej podwojona

Patryk Fabisiak
6
Pertkiewicz: Marchewka zamiast kija z młodzieżowcami, kwota w PJS co najmniej podwojona

Komentarze

44 komentarzy

Loading...