Reklama

Manchester City niczym PSG? Guardiola może stać się memem

Patryk Fabisiak

Autor:Patryk Fabisiak

14 marca 2023, 12:25 • 6 min czytania 21 komentarzy

Zdążyliśmy już wyśmiać PSG, Leo Messiego, Kyliana Mbappe czy Nassera Al-Khelaifiego. Nie ma się co dziwić, bo w końcu klub z Paryża po raz kolejny się skompromitował i nawet nie otrze się o upragniony triumf w Lidze Mistrzów. Jak widać katarskie miliony, nie są tym środkiem, który może dać triumf w tych rozgrywkach. W tej całej karuzeli śmiechu nie zapominajmy jednak jeszcze o kimś innym. O kimś, kto również jest hojnie zasilany bliskowschodnimi pieniędzmi, a kto również jest poważnie skłócony z Ligą Mistrzów. Nie zapominajmy o Pepie Guardioli.

Manchester City niczym PSG? Guardiola może stać się memem

Widzisz – PSG, myślisz – klub mem.

Paryżanie nie mają łatwo i nigdy nie mieli jak każdy klub, który może nie jest klubem bez historii, ale trzy czwarte jego gabloty zapełniło się tylko dzięki bogatym właścicielom. PSG zarządzane przez katarskich szejków znajduje się pod ciągłym ostrzałem ze strony całego piłkarskiego świata. Kibice innych francuskich klubów zgodnie nienawidzą aktualnych mistrzów Francji, bo uważają ich za sztuczny twór. Za sztucznie zbudowaną konkurencję, która zamyka im drogę do sukcesów, dzięki pieniądzom pompowanym z Zatoki Perskiej.

PSG nie jest jednak bezbłędne i nawet pomimo tych milionów nie potrafi zdominować ligi francuskiej choćby do tego stopnia, jak zrobił to Bayern Monachium z Bundesligą. Przecież w erze Katarczyków mistrzostwo zdobywało już Lille czy Monaco. I śmiechom nie było końca, bo jak to możliwe, że takie biedne Lille mogło odebrać paryżanom tytuł.

To są jednak didaskalia, które w Paryżu raczej nikogo aż tak nie bolą. Zupełnie inaczej jest z Ligą Mistrzów. Cały biznes pod nazwą Paris Saint-Germain został stworzony po to, żeby triumfować w tych rozgrywkach. Nie po to, żeby zdominować jakąś tam Ligue 1. Jednak to wciąż się nie udało. Miliony wpłynęły do klubu, a paryżanie w tym sezonie znów dostali łomot i to już na pierwszym etapie fazy pucharowej.

Reklama

Reszta piłkarskiego świata triumfuje, bo PSG się kompromituje. Śmiechom znów nie ma końca.

A dziś śmiechów może być znacznie więcej, choć już nie dzięki potknięciu katarskiego klubu z Francji.

(Nie)zawodny Pep Guardiola

Dziś na tę jakże niewdzięczną arenę zwaną Ligą Mistrzów wejdzie bowiem nie kto inny jak „niezawodny” Pep Guardiola i jego „niezawodna” maszyna zwana Manchesterem City. Czyli dwa kolejne podmioty, które są w bardzo skomplikowanym związku z tymi rozgrywkami.

Niewątpliwie Guardiola jest trenerskim geniuszem. Niewątpliwie zrewolucjonizował futbol, a zapewne ma jeszcze całą masę pomysłów w głowie i kilka asów w rękawie. Problem w tym, że być może Hiszpan jest po prostu „zbyt genialny” na to, żeby triumfować w Lidze Mistrzów. Za każdym razem szaleje, kiedy przychodzi mu rywalizować w tych rozgrywkach. Za każdym razem zaczyna kombinować, za dużo myśli, za dużo zmienia, za dużo miesza. Każde jego dotychczasowe odpadnięcie w fazie pucharowej było w sporej części przegrane przez niego samego.

Guardiola ma na swoim koncie dwa triumfy w Lidze Mistrzów – oba z FC Barceloną. To był początek jego trenerskiej kariery i pewnie ten najpiękniejszy rozdział. To wtedy futbolem rządziła jego „tiki taka”. Problem w tym, że ten ostatni triumf miał miejsce w 2011 roku. Od tamtej pory pozycja Hiszpana w świecie piłki nie osłabła, a raczej się jeszcze wzmocniła, ale nie zmienia to faktu, że przy całym swoim geniuszu akurat tej bariery pokonać nie potrafi. Nie udało się z Bayernem, nie udało się wciąż z Manchesterem City.

Reklama

Potrafił całkowicie zdominować wszystkie ligi, w jakich pracował. Sięgnął po trzy mistrzostwa Hiszpanii, trzy mistrzostwa Niemiec i już cztery mistrzostwa Anglii, a niewykluczone, że niedługo sięgnie po piąte.

A w Lidze Mistrzów wciąż nic.

Guardiola przebił już nawet barierę półfinału, bo do niedawna nawet z tym miał problem. Zagrał w finale i to niemal wymarzonym, bo z pogrążoną w problemach Chelsea, która może dostała nowe życie dzięki Tuchelowi, ale nie była to najsilniejsza drużyna na świecie. To jednak wystarczyło, żeby kolejny raz pozbawić złudzeń hiszpańskiego rewolucjonistę i posłać go po raz kolejny w otchłań własnych myśli.

Nie udało się przez 11 lat i może się nie udać również teraz.

(Nie)zawodna maszyna Pepa Guardioli

Spójrzmy na to, jak kończyły się kolejne przygody Manchesteru City w Lidze Mistrzów za kadencji Guardioli:

  • AS Monaco w 1/8 finału (2016/2017),
  • Liverpool w ćwierćfinale (2017/2018),
  • Tottenham w ćwierćfinale (2018/2019),
  • Olympique Lyon w ćwierćfinale (2019/2020),
  • Chelsea w finale (2020/2021),
  • Realem Madryt w półfinale (2021/2022).

Przypomnijmy sobie teraz o tym nieszczęsnym PSG i pomyślmy – czym to w zasadzie się różni? Na pierwszy rzut oka tylko tym, że jednak sumując to wszystko, to City zachodziło dalej. Tylko jakie to ma w zasadzie znaczenie, na jakim etapie fazy pucharowej odpadasz? Najważniejsze jest to, że trofeum wciąż nie ma, a pieniądze szejków idą na marne.

Wygląda na to, że bardziej nabijamy się z paryżan, ponieważ ich ruchy z pewnością są bardziej spektakularne, ale finansowo niemal wychodzi na to samo. Guardiola pracuje w City od 2016 roku i od tamtej pory oba kluby wydały na transfery sporo ponad miliard euro. To niemal takie same kwoty, a nawet z lekkim wskazaniem na klub z Manchesteru.

To Manchester City ma lepszego trenera. PSG przez ostatnie siedem lat nie miało szkoleniowca z tej półki. Z całym szacunkiem dla Tuchela, Pochettino czy Galtiera, to jednak do Guardioli, Kloppa, Zidane’a, czy Ancelottiego wciąż im trochę brakuje.

Nawet pomimo tego, że Tuchel zdołał triumfować w Lidze Mistrzów z Chelsea, pokonując właśnie Guardiolę, to trudno porównywać ich osiągnięcia.

Pośmiejmy się więc także z Manchesteru City, jeżeli ten dzisiaj odpadnie z Ligi Mistrzów, ramię w ramię z PSG. Przecież to miał być już ten sezon. W końcu kupiono napastnika z prawdziwego zdarzenia, który strzela bramki hurtowo. W końcu udało się podobno zbudować ten mityczny mental w drużynie. I przecież w końcu kiedyś musi się udać.

Musi to zbyt wiele powiedziane, bo pomimo rozwiązania pewnych problemów, co mogło sprawić, że Manchester City faktycznie stanie się drużyną idealną, pojawiły się nowe. Przede wszystkim brakuje Kevina De Bruyne, który ostatnio jest w bardzo słabej dyspozycji. Liczba jego asyst jest wciąż imponująca (18), ale zaledwie pięć bramek to już pewna anomalia w jego przypadku. W dodatku Belg po prostu często ginie w spotkaniach, jest zupełnie niewidoczny i nie ma już tej umiejętności „zrobienia czegoś ekstra”, co może odmienić losy spotkania.

Defensywa City również nie należy do najpewniejszych. Ławka rezerwowych jest mocna, ale głównie na papierze, bo zasiadają na niej mocne nazwiska, tyle że będące bez formy. Do tego nie brakuje też innych problemów, jak choćby ostatnie wybryki Kyle’a Walkera, które z pewnością nie pomagają zespołowi. Wcześniej mieliśmy też konflikt Guardioli z Joao Cancelo, który szybko został odesłany na wypożyczenie, bo podburzał podobno innych zawodników przeciwko trenerowi.

Do tego dodajmy jeszcze to, że Manchester City ma spore problemy poza samym boiskiem i wciąż wisi nad nim nawet widmo degradacji z Premier League za naruszanie zasad finansowych.

Największym problemem dla Guardioli jest dziś jednak RB Lipsk. Pierwszy mecz zupełnie nie poszedł po jego myśli. The Citizens nie potrafili pójść za ciosem, choć pierwsi zdobyli bramkę i wydawało się, że zaraz po tym nastąpi kanonada i szybkie zamknięcie tematu awansu. Tak się jednak nie stało i to przeciwnicy odrobili stratę, a mieli nawet szansę na wygraną.

Dziś nie musi wcale być inaczej. Dziś Manchester City i przede wszystkim Pep Guardiola mogą się zwyczajnie skompromitować. Nie zapominajmy o tym. Skoro PSG stało się memem, to nie inaczej powinno być i w tym przypadku. Oczywiście, jeżeli The Citizens faktycznie nie dadzą rady.

Ponad miliard euro od szejków wyrzucony w błoto? Jest. Liga Mistrzów? Nie ma. Ot, dwie historie niby różne, a jednak takie same.

Czytaj więcej o Lidze Mistrzów:

Fot. Newspix

Urodzony w 1998 roku. Warszawiak z wyboru i zamiłowania, kaliszanin z urodzenia. Wierny kibic potężnego KKS-u Kalisz, który w niedalekiej przyszłości zagra w Ekstraklasie. Brytyjska dusza i fanatyk wyspiarskiego futbolu na każdym poziomie. Nieśmiało spogląda w kierunku polskiej piłki, ale to jednak nie to samo, co chłodny, deszczowy wieczór w Stoke. Nie ogranicza się jednak tylko do futbolu. Charakteryzuje go nieograniczona miłość do boksu i żużla. Sporo podróżuje, a przynajmniej bardzo by chciał. Poza sportem interesuje się w zasadzie wszystkim. Polityka go irytuje, ale i tak wciąż się jej przygląda. Fascynuje go… Polska. Kocha polskie kino, polską literaturę i polską muzykę. Kiedyś napisze powieść – długą, ale nie nudną. I oczywiście z fabułą osadzoną w polskich realiach.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

Obraniak o Polakach: Byłem zawiedziony. Z Austrią za szybko się poddaliśmy

Kamil Warzocha
0
Obraniak o Polakach: Byłem zawiedziony. Z Austrią za szybko się poddaliśmy

Liga Mistrzów

EURO 2024

Obraniak o Polakach: Byłem zawiedziony. Z Austrią za szybko się poddaliśmy

Kamil Warzocha
0
Obraniak o Polakach: Byłem zawiedziony. Z Austrią za szybko się poddaliśmy
EURO 2024

Były reprezentant Francji: Polska i Szkocja to najsłabsze drużyny na tym EURO

Arek Dobruchowski
11
Były reprezentant Francji: Polska i Szkocja to najsłabsze drużyny na tym EURO

Komentarze

21 komentarzy

Loading...