Reklama

Impreza na sparingu Cracovii. Kibice Hansy Rostock rozrabiają w Turcji

Szymon Janczyk

Autor:Szymon Janczyk

10 stycznia 2023, 09:54 • 6 min czytania 24 komentarzy

Najciekawsze sparingowe spotkanie na zgrupowaniu klubów Ekstraklasy w Turcji? Pod względem poziomu sportowego pewnie zachwycimy się meczami Pogoni Szczecin czy Rakowa Częstochowa z Karabachem Agdam, ale kibicowskiego zwycięzcę rankingu już znamy. Kilkuset fanów Hansy Rostock na trybunach sprawiło, że kontrolna gra z Cracovią miała niecodzienny — jak na obóz przygotowawczy — klimat.

Impreza na sparingu Cracovii. Kibice Hansy Rostock rozrabiają w Turcji

Kibice z Niemiec sławę w Belek zdobyli na długo przed rozpoczęciem spotkania. W hotelu, w którym stacjonują, latały kufle, a bójki i awantury budziły gości nawet nad ranem. Fani Hansy Rostock najwidoczniej nie słyszeli o umiarkowaniu w jedzeniu i piciu, bo potrafili przechwycić nawet szampany powitalne, które czekały na gości. Grupa kibiców bardzo szybko zyskała ochroniarzy, którzy podążali za nimi krok w krok, a organizatorzy zastanawiali się, czy dobrym pomysłem nie byłoby przeniesienie i ukrycie spotkania, żeby podobne incydenty nie przydarzyły się podczas sparingu.

Ostatecznie jednak trybuny zapełniły się do ostatniego krzesełka, a Niemcy oglądali spotkanie także z dachu zaplecza na obiekcie i z pola golfowego, które sąsiaduje z boiskiem jednego z hoteli.

Cracovia – Hansa Rostock. Kibice z Niemiec przylecieli do Turcji

Wspomniane pole golfowe w dużej mierze „obstawili” neutralni obserwatorzy — spotkanie oglądał Lee Jin-hyun razem ze swoim menedżerem, obecni na nim byli także przedstawiciele Legii Warszawa. Swoich podglądaczy miały również sztaby Rakowa Częstochowa i Śląska Wrocław, kolejnych wysłanników można było łatwo zidentyfikować jako przyszłych rywali Hansy Rostock w 2. Bundeslidze. Sezon zaplecza niemieckiej ekstraklasy rusza lada dzień, co dało się zauważyć także porównując poziom przygotowania zaczynającej obóz Cracovii i rywala zza Odry.

Reklama

Szybko okazało się, że pole golfowe było — mimo braku krzesełek i ławek — optymalnym miejscem do oglądania tego spotkania. Turecki sędzia gwizdnął i pierwsze minuty gry były z głowy: dym z rac, świec dymnych i wszelkich innych błyskających, dymiących i kopcących się przedmiotów przysłonił pół trybuny. Na początku drugiej części gry było jeszcze weselej, bo wówczas kibice Hansy Rostock raz za razem odpalali wyrzutnie konfetti, które zasypały niewielki sektor znajdujący się przy budynku klubowym. Brakowało tylko bębnów i gniazdowego, choć może i lepiej – gdy jeden z fanów chciał dyrygować dopingiem i stanął przed resztą, trzeba było go ratować, bo był o włos od upadku z trybuny.

Wtedy też wyjaśnił się przedziwny rytuał, w ramach którego wytatuowana od stóp do głów kibicka rozlewała wodę mineralną do kubeczków i mieszała ją z colą lub fantą. Docenić trzeba jednak fakt, że nawet w stanie nieważkości goście po końcowym gwizdku wyjęli worki i grzecznie posprzątali pozostałości tego, co spożyli. Pół godziny później tylko błyszczące papierki konfetti świadczyły o tym, że doszło tu do niecodziennych, jak na sparingi naszych drużyn, scen.

Tak, nastroje fanów z Niemiec były szampańskie. Ich drużyna grała na tyle dobrze, że największym dramatem okazało się kopnięcie puszki z Efesem, co spowodowało utratę mniej więcej połowy jej zawartości. Inne trunki także lały się strumieniami, a pogoda dopisywała na tyle, że pomysł jednego z kibiców, który wziął ze sobą spryskiwacz z wodą i chłodził w ten sposób siebie i swoich kolegów, był całkiem trafny. Na wszystko to z niepokojem patrzyła turecka policja, jednak goście zza Odry trzymali się umowy zawartej przed meczem: jeden wybryk, jedna awantura i kończymy całe widowisko. W ramach tego specyficznego paktu o nieagresji ograniczyli się więc jedynie do przyśpiewek o tym, co trzeba robić z kibicami St. Pauli.

I — choć język niemiecki nie jest moją mocną stroną — nie chodziło w tym o to, żeby ekipę z Hamburga szanować.

Reklama

Zieliński niezadowolony, Filipiak wyszedł przed końcem meczu

Jacek Zieliński był przejęty. Chyba nawet bardziej od jednego z niemieckich kibiców, który dopytywał o to, czy zdjęcia z meczu będą w jakichś niemieckich mediach. Wolałby takiej sytuacji uniknąć, bo jego wyjazd do Turcji był oczywiście urlopem, tyle że zdrowotnym. A szef raczej nie uwierzyłby, że lekarz zalecił mu leczenie się lokalnymi trunkami w klubowym kapeluszu i koszulce. Cracovia zagrała słabiutkie spotkanie i zebrała zasłużone baty. Szkoleniowiec „Pasów” irytował się po kolejnych stratach swoich podopiecznych, którzy zdecydowanie przesadzali z próbami akcji indywidualnych.

– Grajmy prościej, piłką! Zakiwamy się! Pozbywamy się piłki tylko! – poprawiał ich zza linii Zieliński, ale niewiele to dawało. Błędy popełniali nawet ci, którzy jesienią byli nieomylni, jak Virgil Ghita. Rumun zagrał fatalnie. – Virgil, bój się Boga… – rzucił trener po kolejnej akcji, w której stoper próbował wprowadzać piłkę, ale ją stracił. W pierwszej połowie druga linia Cracovii stanowiła lej po bombie. Każda akcja, która przechodziła przez środek, kończyła się odzyskaniem futbolówki przez dziewiątą drużynę 2. Bundesligi. Niemcy byli takim obrotem spraw zaskoczeni, twierdząc, że Hansa to średniak, który do końca będzie bił się o utrzymanie.

Niepocieszeni z przebiegu spotkania byli także działacze Cracovii. Janusz Filipiak oglądał mecz z „loży” wspólnie z dyrektorem Stefanem Majewskim. O ile w drugiej połowie Jacek Zieliński w końcu po prostu usiadł na ławce, wyraźnie podłamany, tak właściciel klubu w pewnym momencie — po czwartym lub piątym golu — wyszedł ze stadionu i nie oglądał tego, co wyprawiają jego zawodnicy.

Ekipa z Niemiec wbiła krakowianom jeszcze jedną sztukę, czym dołożyła kolejną cegiełkę do sparingowych upokorzeń naszych drużyn przez zespoły zza Odry. Zimą konfrontacje polsko-niemieckie wyglądały tak:

  • Radomiak Radom – RB Lipsk (Bundesliga) 0:6
  • Miedź Legnica – Dynamo Drezno (3. liga) 0:5
  • Cracovia – Hansa Rostock (2. Bundesliga) 0:6
  • Górnik Zabrze – Rot-Weiss Essen (3. liga) 3:1

Zabrzanie uratowali honor, ale w Turcji będą jeszcze okazje ku temu, żeby poprawić wizerunek polskiego futbolu. W środę Zagłębie Lubin zagra z Magdeburgiem, a za cztery dni „Pasy” będą mogły wziąć rewanż w starciu z Norymbergą. Z Niemcami zmierzymy się także w Hiszpanii (Piast Gliwice vs Arminia Bielefeld) i w Dubaju (Lech Poznań vs Eintracht Frankfurt). A jeśli wszystko zawiedzie, to może chociaż czwartoligowa Alemania Aachen polegnie z Radomiakiem, z którym mierzy się na zakończenie obozu.

Przydałby się jednak jakiś pozytyw, bo po trzech dniach obozu bilans polskich klubów to dwa remisy i cztery porażki.

WIĘCEJ O ZGRUPOWANIU W TURCJI:

fot. własne/Kamil Warzocha

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Niemcy

Kompany w Bayernie? Hoeness: Po co, skoro mam De Ligta i Diera?

Antoni Figlewicz
2
Kompany w Bayernie? Hoeness: Po co, skoro mam De Ligta i Diera?

Ekstraklasa

Niemcy

Kompany w Bayernie? Hoeness: Po co, skoro mam De Ligta i Diera?

Antoni Figlewicz
2
Kompany w Bayernie? Hoeness: Po co, skoro mam De Ligta i Diera?

Komentarze

24 komentarzy

Loading...