Reklama

Dzień dziesiąty. Dzisiaj poznamy komplet drużyn, które awansują z grup A i B

Paweł Ożóg

Autor:Paweł Ożóg

29 listopada 2022, 09:57 • 7 min czytania 12 komentarzy

Jak ten czas szybko leci. Jeszcze nie tak dawno rozpoczynaliśmy odliczanie dni do mundialu, a już wczoraj pożegnaliśmy poranne mecze i dziś ruszamy z trzecią kolejką fazy grupowej. A co za tym idzie, kończymy rywalizację w grupach A i B, w których do tej pory obyło się bez większych zaskoczeń, ale nie brakowało męczarni faworytów. W obu tych grupach kwestia awansu nie została jeszcze rozstrzygnięta, więc tym bardziej warto śledzić dzisiejsze zmagania.

Dzień dziesiąty. Dzisiaj poznamy komplet drużyn, które awansują z grup A i B

Ciężko dziś znaleźć spotkanie, które można bez wahania nazwać najciekawszym. Mamy bezpośrednią rywalizację o awans, pożegnanie gospodarzy, wyspiarskie derby i mecz z kontekstem politycznym w tle, więc każdy znajdzie coś dla siebie. W to nie wątpimy i zapraszamy do naszej zapowiedzi.

 

Mistrzostwa Świata 2022 – 29.11 (wtorek)

Reklama

Ekwador – Senegal (16:00): zapowiedź meczu

Z pozoru jest to taki mecz z drugiego szeregu, ale kto wie, czy nie okaże się najciekawszym, bo to bezpośrednie starcie o awans. W nieco lepszej sytuacji jest teraz Ekwador, który pokonał gospodarzy i zremisował z zawsze groźną Holandią. Natomiast, żeby wyjść z grupy, potrzebuje jeszcze minimum remisu z Senegalem. To wcale nie musi być łatwe zadanie, bo pod znakiem zapytania stoi występ Ennera Valencii, który w ostatnim meczu opuszczał murawę z grymasem bólu na twarzy. A nie jest to piłkarz z pierwszej łapanki.

[CIEMNA STRONA ENNERA VALENCII]

O tym, ile 33-latek znaczy dla swojej reprezentacji, świadczy już sam fakt, że wszystkie z ostatnich sześciu goli kadry Ekwadoru na mistrzostwach świata zdobył właśnie on. I tu warto się na moment zatrzymać. Hiszpański statystyk znany pod pseudonimem „MisterChip” twierdzi, że od 1930 roku tylko trzech piłkarzy było w stanie strzelić sześć kolejnych goli na mundialach dla swojej kadry. Oprócz Valencii dokonali tego Eusebio, Paolo Rossi i Oleg Salenko. Okazuje się, że żaden z nich nie zdobył jednak siedmiu bramek z rzędu, więc Valencia może zapisać się na kartach historii.

Senegalczycy doskonale wiedzą, kogo się muszą obawiać.

Skoro już afrykańskiej kadrze mowa to poświęćmy im kilka słów. Nie da się ukryć, że nieobecność Sadio Mane jest zauważalna, ale to nie może być wymówką – jedynie okolicznościami łagodzącymi. W dobrej formie jest Idrissa Gueye. Z niezłej strony pokazuje się Boulaye Dia, podobnie Famara Diedhou, więc Senegal nie jest spisany na straty. W teorii powinien stoczyć wyrównany bój, ale to kadra z Afryki musi wygrać, by zapewnić sobie awans, więc czekamy na przejęcie inicjatywy przez piłkarzy Aliou Cisse.

EKWADOR: Galindez — Preciado, Hincapie, Torres, Estupinan — Plata, Cifuentes, Caicedo, Ibarra — Valencia, Estrada.

Reklama

SENEGAL: Dieng — Sabaly, P. Cisse, Koulibaly, A. Diallo — P. Gueye, N. Mendy, I. Gueye — Diatta, Dia, I. Sarr

Holandia – Katar (16:00): zapowiedź meczu

Louis van Gaal opowiadał, że obecna generacja holenderskich piłkarzy jest lepsza, niż ta, którą prowadził w latach 2012-14, natomiast ta teza jest pisana palcem po wodzie, o czym przekonał się już sam zainteresowany. Można odnieść wrażenie, że wciąż nie znamy najlepszego oblicza reprezentacji Holandii. Holendrzy w pierwszym meczu grupowym uporali się z Senegalem na patencie – byli po prostu skuteczniejsi w kluczowych momentach. Zdecydowanie gorzej wypadli z Ekwadorem. Wymęczyli remis, ale był to podział punktów ze wskazaniem na piłkarzy z Ameryki Południowej.

Oranje z pewnością nie są w złym położeniu, bo cztery punkty dają im dość spokojną sytuację, ale efektu „wow” wciąż nie zaprezentowali. Louis van Gaal też to widzi. Po spotkaniu z Ekwadorem zakomunikował, że jego zespół przegrywał kluczowe pojedynki z rywalami i nie omieszka dokonać zmian w składzie, bo uważa, że ma w kim wybierać.

Pewnie Holendrom byłoby łatwiej grać efektowniej, gdyby Memphis Depay, gwiazdor reprezentacji, był w dobrej dyspozycji. Tymczasem zawodnik Barcelony dopiero dochodzi do siebie po kontuzji, co bije wręcz po oczach. Praktyką meczową stara się dojść do formy i wydaje się, że dzisiejszy rywal będzie dla niego idealnym, by podbudować ego, wpisać się na listę strzelców i poprawić nastroje w szatni.

Bo z kim nie poprawić sobie humoru i dorobku strzeleckiego jak nie właśnie z nieporadnymi gospodarzami. Katarczycy jako pierwsi na tym turnieju zatrzasnęli przed sobą furtkę do 1/8 finału. Teraz mogą już tylko przygotować sobie godne pożegnanie, utrudnić życie Holendrom, bo przecież o nic innego nie grają. Rozczarowali, ale nie ciąży na nich żadna presja. Może akurat zagrają wszystkim na nosie?

HOLANDIA: Noppert — Timber, Van Dijk, Ake — Dumfries, Berghuis, F. De Jong, Blind — Gakpo — Depay, Bergwijn

KATAR: Barsham – Pedro Miguel, Khoukhi, Hassan, Al Rawi, Ahmed – Boudiaf, Hatim, Al-Haydos – Afif, Ali

Iran – USA (20:00): zapowiedź meczu

Dzisiaj o meczu Iranu ze Stanami Zjednoczonymi pojawi się jeszcze kilka tekstów na naszej stronie, ale w zapowiedzi skupimy się na kontekście wyłącznie piłkarskim. Dla Iranu nie są to łatwe mistrzostwa, zważywszy na sytuację panującą w tym kraju. Miała ona ewidentnie przełożenie na otwarcie turnieju w wykonaniu Persów. Dostali sześć goli od Anglików i stać ich było tylko na dwa zrywy zakończone trafieniami Mehdiego Taremiego. Tylko tyle i aż tyle.

W drugim spotkaniu zaprezentowali się już o niebo lepiej. Wyprowadzili Walijczyków w pole i sprawdzali, na co mogą sobie pozwolić. A mogli i robili w tym spotkaniu dużo. Pozostawili porządne wrażenie i każdy zrozumiał, że ekipę Carlosa Quieroza stać na wiele – i co najważniejsze – na wyjście z grupy.

Ich dzisiejsi rywale przystąpią do ostatniej kolejki z podobnym nastawieniem. Mają w garści już dwa remisy. Jeden z Walią i drugi – ten bardziej cenny – z Anglią. Co więcej, w obu tych spotkaniach Amerykanie spisywali się lepiej od przeciwników, ale w ostatniej tercji brakowało im wszystkiego po trochu. Zwinności, sprytu, jakości, ostatniego podania i wykończenia. Natomiast nie są chłopcami do bicia czy mundialowymi figurantami. Dziś zdecydują o swoim losie i wygrana da im to, o czym każdy z nich marzy – znalezienie się w najlepszej szesnastce drużyn na świecie.

Tak więc zapowiada się bitka ekip, które już udowodniły, że zasługują na grę na najwyższej imprezie piłkarskiej czterolecia i teraz po prostu mogą pokusić się o coś więcej. Awans w przypadku obu tych zespołów byłby nie tyle niespodzianką, ile wyróżnieniem za dobrze wykonaną pracę.

IRAN: Hosseini — Moharrami, Kanaani, Pouraliganji, Mohammadi — Gholizadeh, Hajsafi, Karimi, Nourollahi — Taremi, Azmoun

USA: Turner — Dest, Zimmerman, Ream, Robinson — Aaronson, Adams, Musah — Weah, Sargent, Pulisic

Walia – Anglia (20:00): zapowiedź meczu

Część angielskich kibiców po meczu z Iranem miała pretensje, że efektowne zwycięstwo (6:2) nie odbiło się szerokim echem i nikt nie zamierzał Anglików wynosić pod niebiosa. Ich ulubieńcy kilka dni później mieli doskonałą okazję ku temu, by zamknąć wszystkim buźki i poniekąd zmusić do oczekiwanych zachwytów.

Tak się nie stało, bo piłkarze Garetha Southgate’a zagrali przeciwko reprezentacji Stanów Zjednoczonych naprawdę kiepski mecz i wynik – remis – był lepszy niż gra. Ha i właśnie tak zasiali kolejne ziarno niepewności i teraz nie tyle muszą się spiąć, by komuś coś udowodnić, ile przypieczętować swój awans do 1/8 finału.

Zadanie z pozoru łatwe, bo wystarczy im remis i będą faworytami. Co więcej, przecież Walia nie gra wielkiego turnieju i nie ma prawa równać się z reprezentacją Anglia. Walia uciułała remis z USA (po kretyńskim błędzie amerykańskiego obrońcy)  i przerżnęła na własne życzenie z Iranem. Pod koniec drugiego z wymienionych spotkań całkowicie opadła z sił, przez co wyglądała jak reprezentacja hobbystów, a nie zespół, który wywalczył awans na mundial.

Za Walią w meczu Anglią nie przemawiają żadne argumenty. Mają gorszych piłkarzy, mniej punktów na koncie, nie daje im nawet nadziei historia ostatnich meczów z Anglikami, bo przegrali z nimi wszystkie starcia w bieżącym stuleciu. Pozostaje im tylko głęboko wierzyć w sukces, zagrać wybitne spotkanie i liczyć na szczyptę – w sumie to bardziej furę – szczęścia.

WALIA: Ward — Mepham, Rodon, B. Davies — Roberts, Ramsey, Allen, Wilson, N. Williams — Bale, Moore

ANGLIA: Pickford — Trippier, Stones, Maguire, Shaw — Bellingham, Rice, Mount — Saka, Kane, Rashford

Mistrzostwach Świata 2022 – typy, kursy, zakłady bukmacherskie Fuksiarz.pl

Każdego dnia nasi kumple z Fuksiarza będą mieli przygotowaną inną promocję dnia. Dzisiaj przygotowali specjalną ofertę, w której możesz zgarnąć dodatkowy freebet w wysokości 20 złotych za każdego gola. Szczegóły promocji znajdziecie TUTAJ.

Zapraszamy też do nadrobienia dzisiejszego „Stanu Mundialu” w składzie: Jan Mazurek, Patryk Fabisiak, Mateusz Janiak i Maciej Szełęga.

WIĘCEJ O MISTRZOSTWACH ŚWIATA:

Fot. Newspix.pl

Redakcyjny defensywny pomocnik z ofensywnym zacięciem. Dziennikarski rzemieślnik, hobbysta bez parcia na szkło. Pochodzi z Gdańska, ale od dziecka kibicuje Sevilli. Dzięki temu nie boi się łączyć Ekstraklasy z ligą hiszpańską. Chłonie mecze jak gąbka i futbolowi zawdzięcza znajomość geografii. Kiedyś kolekcjonował autografy sportowców i słuchał do poduchy hymnu Ligi Mistrzów. Teraz już tylko magazynuje sportowe ciekawostki. Jego orężem jest wyszukiwanie niebanalnych historii i przekładanie ich na teksty sylwetkowe. Nie zamyka się na futbol. W wolnym czasie śledzi Formułę 1 i wyścigi długodystansowe. Wierny fan Roberta Kubicy, zwolennik silników V8 i sympatyk wyścigu 24h Le Mans. Marzy o tym, żeby w przyszłości zobaczyć z bliska Grand Prix Monako.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Ołeksandr Hawrylenko w Śląsku, a Daniel Łukasik dołącza do sztabu Magiery

Patryk Fabisiak
0
Ołeksandr Hawrylenko w Śląsku, a Daniel Łukasik dołącza do sztabu Magiery

Mistrzostwa Świata 2022

Ekstraklasa

Ołeksandr Hawrylenko w Śląsku, a Daniel Łukasik dołącza do sztabu Magiery

Patryk Fabisiak
0
Ołeksandr Hawrylenko w Śląsku, a Daniel Łukasik dołącza do sztabu Magiery

Komentarze

12 komentarzy

Loading...