To miał być bardzo trudny mecz. I był. Miał przynieść wielkie emocje. I przyniósł. Obawialiśmy się też, że zakończy przygodę Igi Świątek z tegorocznym US Open. Ale tak się nie stało. Polka po trzech setach pokonała Arynę Sabalenkę, choć jeszcze na kilka gemów przed końcem spotkania wydawało się, że to Białorusinka zmierza po zwycięstwo. Iga pokazała jednak, że zawsze walczy do końca. W nagrodę zagra w nowojorskim finale. O trzeci wielkoszlemowy tytuł w karierze.

Wielki powrót. Iga Świątek w finale US Open!

Stabilizacja

Na szczycie rankingu WTA wszystko jest jasne. Iga Świątek wyprzedza pozostałe rywalki o długość nie tyle głowy, co całego ciała. Już przed półfinałem stało się oczywiste, że jeśli Polka wygra US Open, jej przewaga będzie dwukrotna – sama uzbiera ponad 10000 punktów, podczas gdy najlepsza zawodniczka z reszty stawki będzie mieć minimalnie ponad 5000. Jednak to, że Iga na to miejsce zasługuje, najlepiej widać, gdy spojrzy się na wielkoszlemowe występy z tego sezonu.

Otóż Świątek jako jedyna zawodniczka w stawce doszła do trzech wielkoszlemowych półfinałów. Grała w tej fazie w Australii, Francji (wygrała tam turniej) i teraz, w US Open. Wcześniej odpadła jedynie na Wimbledonie, ale to przesadnie nas nie zaskoczyło, bo na trawie nadal uczy się grać. Poza nią tylko Ons Jabeur – która od poniedziałku już na pewno będzie wiceliderką rankingu – grała w półfinale więcej niż raz. Oprócz trwającego turnieju doszła do niego jeszcze na Wimbledonie, gdzie przegrała dopiero w finale.

Poza tym w półfinałach największych imprez w tym sezonie zagrało 11 innych zawodniczek. W WTA zdecydowanie brakuje więc stabilizacji na najwyższym poziomie. Ale to nie dotyczy Igi Świątek.

W USA Iga zdecydowanie poprawiła swój najlepszy dotychczasowy wynik, jakim była czwarta runda, w której grała w dwóch ostatnich edycjach. Stała się też pierwszą Polką w erze open, jaka doszła do ćwierćfinału, a potem i półfinału tej imprezy w singlu. W całej historii zrobiła to jako druga nasza zawodniczka – wcześniej na tej liście znajdowała się tylko Jadwiga Jędrzejowska, która w 1937 roku dotarła aż do meczu o tytuł. Ale to zamierzchłe dzieje i zupełnie inny tenis. We współczesnym nie zrobił tego nikt – nawet Agnieszka Radwańska, która pięciokrotnie odpadała w IV rundzie.

Sukces wymęczony

Iga kolejny raz przekraczała więc granice. Ale tym razem było to jeszcze cenniejsze doświadczenie niż zwykle. Bo o ile na Roland Garros Świątek była w formie, w której zagrozić nie mógł jej nikt, o tyle do Nowego Jorku przyjechała nie grając wybitnego tenisa. Przegrała w ostatnich czterech turniejach poprzedzających ten występ. W Toronto i Cincinnati – imprezach z cyklu US Open Series – odpadała już w swoich drugich meczach. Fakt, że trafiała tam na nieźle dysponowane i mocne rywalki, ale jednak wiosną nie pomyślelibyśmy o tym, że Beatriz Haddad Maia czy Madison Keys mogą Igę ograć.

Latem sprawa wyglądała już zupełnie inaczej.

Dlatego, kiedy rozpoczęło się US Open, właściwie każde spotkanie mogło budzić nasze obawy. Może tylko poza meczem pierwszej rundy, gdzie Iga gładko pokonała Jasmine Paolini. Potem się jednak zaczęło. Mecz ze Sloane Stephens? Amerykanka grająca przed własną publiką potrafi się nakręcić i zaprezentować znakomicie. Ale skończyło się 6:3, 6:2. Lauren Davis? Niewysoka reprezentantka gospodarzy jest w stanie zaskoczyć i wcale nie postawiła Idze łatwych warunków. Polka wygrała jednak 6:3, 6:4. Będąca w doskonałej dyspozycji i grająca w stylu, którego Iga nie lubi, Jule Niemeier? Oj, tu można się było denerwować, ale Niemka wytrzymała na najwyższym poziomie przez niespełna dwa sety. I ostatecznie uznała wyższość Igi – z perspektywy Polki było 2:6, 6:4, 6:0.

Po pełnym przełamań i zaciętym spotkaniu udało się też pokonać Jessicę Pegulę. Trzecia na drodze Igi Amerykanka stanowiła zdecydowanie najtrudniejsze wyzwanie, ale tak jak pozostałe dwie nie urwała Polce seta – Świątek wygrała 6:3, 7:6. I właściwie już wtedy przekroczyła plan minimum, jakim przed turniejem wydawał się awans do ćwierćfinału. W półfinale – zdaniem wielu – jej przygoda z tegorocznym US Open miała się zakończyć. Bo na jej drodze stanęła Aryna Sabalenka.

Do tej pory było świetnie

Białorusinka zanotowała wcześniej w turnieju swój wielki comeback. W starciu z Kaią Kanepi w II rundzie przegrywała już 1:5 w drugim secie, by wygrać 2:6, 7:6(8), 6:4. I to wyraźnie ją nakręciło. Po drodze do półfinału pokonała jeszcze między innymi Danielle Collins i Karolinę Pliskovą. W 1/2 chciała przełamać swoją niemoc – do tej fazy turniejów wielkoszlemowych dochodziła dwukrotnie (rok temu na Wimbledonie i właśnie w US Open), ale w obu przypadkach przegrywała. – W tym sezonie męczyłam się z wieloma rzeczami. Nie grałam najlepiej, ale próbowałam, walczyłam i teraz jestem w półfinale. Niczego od siebie nie oczekuję. To będzie trudny mecz, wiem, że będę się musiała napracować, by powalczyć o wygraną.

To słowa samej Aryny sprzed półfinału. I kto jak kto, ale ona doskonale wie, o czym mówi. Z Igą grała wcześniej cztery razy. Wygrała jedno z tych spotkań – w ubiegłorocznych finałach WTA. Pozostałe trzy zawodniczki rozegrały w tym sezonie i Białorusinka łącznie(!) ugrała w nich dwanaście gemów. – Każdy z tych meczów był zupełnie różny. […] Na pewno będę musiała utrzymać skupienie i walczyć o każdy punkt. Grałyśmy ze sobą kilkukrotnie, dobrze się znamy – mówiła Iga.

Zważywszy na fakt, że Świątek od czasu ich ostatnich meczów – rozgrywanych jeszcze przed Roland Garros – obniżyła loty, spodziewać się można było wyrównanego starcia. Takiego, w którym tym razem Aryna faktycznie powalczy o zwycięstwo, a nawet będzie do niego faworytką. Inna sprawa, że Białorusinka to taka tenisistka, która potrafi zagrać wielkie spotkania, a potrafi też pomóc rywalce na każdy możliwy sposób – choćby masą podwójnych błędów serwisowych.

Choć więc uważaliśmy, że to ona jest minimalną faworytką, to mocno trzymaliśmy kciuki za Polkę. Bo wiedzieliśmy, że ma szansę na drugi w tym sezonie wielkoszlemowy finał.

Zły początek, wspaniały koniec

Zaczęło się nerwowo, od przełamań. Potem inicjatywę przejęła Sabalenka. Grała mocno, jak lubi, ale nie brakowało jej przy tym precyzji. Świetnie weszła w spotkanie, szybko złapała rytm. Idze wyraźnie brakowało czasu na to, by skutecznie odegrać piłkę po atakach Białorusinki. Często odpowiadała z głębokiej defensywy, spóźniona, broniąc się resztkami sił. Skutecznie zrobiła to przy trzech break pointach w piątym gemie. Ale Aryna dostała jeszcze czwartego. I jego już wykorzystała.

Sabalenka przede wszystkim znakomicie serwowała. A podanie – jak już wspomnieliśmy – częściej w tym sezonie bywało jej przekleństwem niż atutem. W pierwszym secie starcia z Igą funkcjonowało jednak bez zarzutu. Zresztą trudno było wskazać słabszy element w grze Białorusinki. Bez trudu ustawiała sobie wymiany potężnymi zagraniami, potrafiła jednak też zmienić tempo gry, świetnie zaprezentować się przy siatce, sprawić, że Iga musiała biegać. Dzięki temu w dziewiątym gemie zaliczyła jeszcze jedno przełamanie i zakończyła w ten sposób seta.

Wygrała 6:3, a my – podobnie jak Iga – zastanawialiśmy się, jak właściwie tę Sabalenkę ugryźć.

Polka przede wszystkim udała się na przerwę toaletową. A gdy wróciła na kort, wydawała się inną zawodniczką. Podobnie jak Aryna, do której nagle wróciły stare demony. Już w pierwszym gemie serwisowym popełniła proste błędy i oddała podanie do zera. Takim samym wynikiem przegrała gema przy serwisie Igi. Świątek wygrała pierwszych osiem punktów w tym secie, a potem wcale nie zwolniła tempa. Ba, wyraźnie się nakręciła. Była zdecydowanie aktywniejsza, spokojniej budowała wymiany, świetnie pracowała też na returnie, który pozwalał jej naciskać na Arynę przy podaniu Białorusinki.

Ta nie potrafiła sobie poradzić z tą sytuacją. Gdy mecz przestał układać się po jej myśli, nagle całkowicie się rozregulowała. Psuła piłkę za piłką, sporo punktów oddała Idze za darmo. To zresztą jej błąd z forehandu dał Polce drugie w tym secie przełamanie, po którym Iga mogła już grać z pełnym spokojem. A wiemy, że kiedy ten spokój się w jej grze pojawia, to właściwie żadna rywalka nie ma z nią szans. I tak też było w II secie dzisiejszego meczu. I choć w końcówce Aryna podniosła poziom swojej gry, to jednak niezmiennie w kluczowych momentach górą była Iga. Seta – wygranego 6:1 – zamknęła akcją, w której wykonała świetną pracę w defensywie, a w jej konsekwencji Sabalenka zepsuła woleja.

Tyle tylko że po kolejnej przerwie znów jakby zamieniły się rolami. Iga natychmiast oddała bowiem serwis i to głównie za sprawą swoich błędów. Sabalenka z kolei przypomniała sobie, jak grała w pierwszym secie, ale… nie miała już tak łatwo. Bo po straconym podaniu Świątek wróciła na poziom z drugiej partii. A to sprawiło, że ta ostatnia, decydująca o losach meczu, stała się niezwykle interesująca. Po kilku świetnych akcjach Polka odrobiła zresztą stratę przełamania, ale kolejny gem też należał do returnującej – znakomitym wolejem Białorusinka wyszła na prowadzenie 3:2. A potem potwierdziła to wygranym własnym gemem serwisowym, po drodze broniąc break pointa.

Sytuacja Igi robiła się naprawdę nieciekawa.

Ale właśnie wtedy Polka pokazała pełnię swoich umiejętności. Serwis wygrała spokojnie. W ósmym gemie za to odrobiła stratę przełamania, a jej kros backhandowy zagrany przy break poincie był wręcz doskonały. Zresztą w tamtych kilku decydujących gemach Iga grała prawdopodobnie najlepszy tenis w tym turnieju. Tak dobry, że Sabalenka po prostu nie była w stanie się mu oprzeć. Polka więc najpierw wygrała własny serwis i po raz pierwszy w III secie prowadziła (5:4), a potem przełamała Białorusinkę, która zakończyła mecz trafiając backhandem w siatkę.

I to zresztą było dobre podsumowanie. Bo choć poziom spotkania był naprawdę niezły, to obie na minus wypadły w statystyce zliczającej wygrywające zagrania i niewymuszone błędy. Iga miała 24 pierwszych i 31 drugich. Sabalenka? Odpowiednio 22 i 44. Gołym okiem widać, że tym, czym Polka wygrała, była przede wszystkim solidność i umiejętność – od początku drugiego seta – utrzymania odpowiedniego poziomu gry.

Utrzymać serię wygranych finałów

Jeden. Tyle z dziesięciu rozegranych do tej pory finałów turniejów WTA przegrała Iga Świątek. I to w dodatku pierwszy w jej karierze, gdy w 2019 roku doszła do meczu o tytuł w Lugano i po zaciętej walce uległa Polonie Hercog. Potem była już bezbłędna i pokonywała kolejno Sofię Kenin, Belindę Bencic, Karolinę Pliskovą, Anett Kontaveit, Marię Sakkari, Naomi Osakę, Arynę Sabalenkę, Ons Jabeur i Coco Gauff. Niezłe grono, co? W sobotę po raz pierwszy w karierze zmierzy się w finale turnieju w głównym cyklu z zawodniczką, z którą już w takim grała.

Jej rywalką będzie bowiem Ons Jabeur.

Obie rywalizowały ze sobą zresztą czterokrotnie, a bilans mają równy. Iga wygrała trzy lata temu w Waszyngtonie i we wspomnianym już finale, gdy w Rzymie triumfowała 6:2, 6:2 (choć mecz wcale nie był tak jednostronny, jak wskazywałby na to wynik). Ons lepsza okazywała się w zeszłym sezonie na Wimbledonie i w Cincinnati. W tym roku Tunezyjka gra w kratkę, ale potrafiła dojść już do finału wspomnianego Wimbledonu czy wygrać dwa turnieje – w Madrycie i Berlinie. Z drugiej strony na Roland Garros, przed którym była jedną z największych faworytek, odpadła w I rundzie, odprawiona przez… Magdę Linette.

W Nowym Jorku – choć w turniejach poprzedzających ten występ wypadła słabo – zdaje się być jednak w znakomitej dyspozycji. Na drodze do finału straciła tylko jednego seta – z Shelby Rogers, w trzeciej rundzie. Poza tym była bezbłędna, a odprawiała między innymi Weronikę Kudiermietową, Ajlę Tomljanovic (to ona ograła wcześniej Serenę Williams) czy będącą w fantastycznej formie Caroline Garcią, której dziś w nocy polskiego czasu oddała cztery gemy (6:1, 6:3). Jeśli tylko utrzyma nerwy na wodzy – co nie wyszło jej choćby na Wimbledonie – w meczu o tytuł będzie niezwykle groźna.

Iga jednak wie, jak grać w finałach i zna smak wielkoszlemowego zwycięstwa. W trzecim secie meczu z Aryną Sabalenką pokazała też, że potrafi wejść na naprawdę wysoki poziom, mimo że jej forma cały czas faluje. Polka stoi też przed szansą zapisania historii – jeszcze żaden reprezentant naszego kraju nie wygrał tenisowego US Open. Czy to w singlu, czy w deblu, czy w mikście. I to jedyny taki turniej z czterech Wielkich Szlemów. A szanse przecież były. W finałach przegrywali tam Jadwiga Jędrzejowska (1937 i 1938, w drugim przypadku w deblu, w parze z Simonne Mathieu), Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski (2011), sam Matkowski (2012, w parze z Kvetą Peschke), Alicja Rosolska (2018, w parze z Nikolą Mekticiem) oraz Łukasz Kubot (2018, w parze z Marcelo Melo).

Najwyższa pora więc odczarować Nowy Jork dla polskiego tenisa. I tego Idze życzymy.

Iga Świątek – Aryna Sabalenka 3:6, 6:1, 6:4

Fot. Newspix

Weszło
26.09.2022

Szczęsny, ufam tobie. Kiwior to nasz najlepszy stoper [NOTY]

Jeden z najlepszych występów w reprezentacyjnej karierze Wojciecha Szczęsnego. Jakub Kiwior udowadniający, że na ten moment jest naszym najlepszym stoperem. Karol Świderski przyklepujący status „drugiego po Lewandowskim”. Kolejny świetny występ Zielińskiego. I absurdalny mecz w wykonaniu kapitana. Oto noty, jakie wystawiliśmy reprezentacji Polski za mecz z Walią. Walia – Polska. Noty dla naszych reprezentantów WOJCIECH SZCZĘSNY – 8 Rozegrał jeden z najlepszych meczów w karierze reprezentacyjnej. […]
26.09.2022
Suche Info
26.09.2022

Michniewicz: W dywizji A można najeść się wstydu, ale trzeba uczyć się od najlepszych

Czesław Michniewicz zabrał głos po meczu Polski z Walią. Selekcjoner biało-czerwonych na antenie „TVP Sport” skomentował grę naszej drużyny, odniósł się także do utrzymania w dywizji A. Kilka wątków rozwinięto na konferencji prasowej. – Zagraliśmy nieźle. Psychicznie byliśmy na właściwym poziomie po słabym czwartkowym meczu. W pierwszych minutach Walia przeważała, ale wróciliśmy do gry, wiedzieliśmy, że to ustanie, jeśli nie stracimy bramki. Drużyna funkcjonowała dobrze, nawet Żurkowski, który mniej gra w klubie, […]
26.09.2022
Weszło
25.09.2022

Cztery rzeczy, które wiemy po Walii. Mamy stopera i napastnika numer dwa

Wygrana w Cardiff z Walią (1:0) pozwoliła reprezentacji Polski utrzymać się Dywizji A Ligi Narodów. Ponadto selekcjoner Czesław Michniewicz znalazł odpowiedzi na kilka pytań. Dowiedzieliśmy się na przykład, że Jakub Kiwior stał się podstawowym środkowym lewym stoperem, a Karol Świderski prowadzi w castingu na partnera Roberta Lewandowskiego w ataku naszej kadry. Oczywiście wiemy i pamiętamy, że to wciąż tylko wygrana z Walią, która nam generalnie leży, ale mimo wszystko przynajmniej kilka plusów […]
25.09.2022
Suche Info
25.09.2022

Lewandowski: Cel minimum wykonany. Nasz potencjał nie jest jeszcze wykorzystany

Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji Polski, skomentował spotkanie z kadrą Walii. Niemal tradycyjnie już napastnik zaznaczył, że w ofensywie możemy spisywać się jeszcze lepiej niż obecnie. – Cel minimum został zrealizowany, utrzymaliśmy się w dywizji A. Dzisiaj zagraliśmy prościej i bardziej efektywnie. W ofensywnie nasz potencjał nie jest jeszcze wykorzystywany, mamy problemy, żeby stworzyć klarowne sytuacje, przejść większością zawodników na połowę rywala. To jest rzecz, nad której poprawą […]
25.09.2022
Suche Info
25.09.2022

Szczęsny: Mogliśmy zagrać jeszcze 90 minut i nie stracić gola

Wojciech Szczęsny skomentował mecz reprezentacji Polski z Walią w „TVP Sport”. Bramkarz biało-czerwonych mówił m.in. o tym, jak ocenia swoją dyspozycję w tym spotkaniu. – Dobrze czujemy się, gdy trzeba dowieźć wynik do końca meczu. Gramy charakternie, ambitnie, nie próbujemy niesamowitej piłki — tak wyglądała druga połowa. Udało nam się strzelić bramkę i wydawało nam się, że możemy grać nawet kolejne 90 minut i nie stracić gola – powiedział Wojciech Szczęsny […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

W środku pola znów to samo. Krychowiak – nie, obok niego – kto?

Jest takie mądre powiedzenie po meczach reprezentacji, że „dziś największymi wygranymi są ci, którzy nie grali”. I co mecz mamy wrażenie, że największym zwycięzcą w walce o miejsce w środku pola jest akurat ten pomocnik, który tym razem nie zagrał. Po meczu z Holandią domagano się Żurkowskiego zamiast Linettego. Dziś z Walią zagrał Żurkowski i zawiódł. To teraz czas jeszcze na Klicha i Góralskiego, byśmy ponownie powiedzieli – nie wiemy kto ma zagrać obok Krychowiaka, a najlepiej, jakby […]
25.09.2022
Tenis
11.09.2022

IGA ŚWIĄTEK MISTRZYNIĄ US OPEN!

Rozkręcała się Iga Świątek w czasie trwania tego turnieju. Kluczowy moment – tak się wydaje – nadszedł, gdy pokonała Jule Niemeier w IV rundzie, bo to ewidentnie tenisistka, której styl leżał Polce najmniej. A potem już poszło. Choć z Jessicą Pegulą nie grała idealnie, to mecz zamknęła w dwóch setach. Z Aryną Sabalenką zaliczyła za to fantastyczny powrót w III partii. I doszła do finału. A w nim rozegrała znakomite spotkanie z Ons Jabeur i wygrała cały […]
11.09.2022
Tenis
10.09.2022

Polacy na US Open jeszcze nie wygrywali. Czas to zmienić

Sześć seniorskich finałów w historii turnieju. Singlowy, deblowe i w mikście. Żadnego nie udało się wygrać. Ten Igi Świątek, który rozpocznie się dziś o 22, będzie naszym siódmym. Kto wie, może siódemka okaże się dla Polaków szczęśliwa? Do tej pory bowiem na US Open w rywalizacji seniorskiej nie triumfował żaden z naszych rodaków. I to ostatni taki turniej wielkoszlemowy. Pozostałe trzy? Odhaczone Choć przez lata brakowało nam tenisowych gwiazd, to wcale […]
10.09.2022
US Open
09.09.2022

Wielki powrót. Iga Świątek w finale US Open!

To miał być bardzo trudny mecz. I był. Miał przynieść wielkie emocje. I przyniósł. Obawialiśmy się też, że zakończy przygodę Igi Świątek z tegorocznym US Open. Ale tak się nie stało. Polka po trzech setach pokonała Arynę Sabalenkę, choć jeszcze na kilka gemów przed końcem spotkania wydawało się, że to Białorusinka zmierza po zwycięstwo. Iga pokazała jednak, że zawsze walczy do końca. W nagrodę zagra w nowojorskim finale. O trzeci wielkoszlemowy tytuł w karierze. Stabilizacja […]
09.09.2022
Tenis
07.09.2022

Jessica Pegula. Z kim Iga Świątek zagra w 1/4 US Open?

Jest córką miliardera, który poza swoją firmą zarządza też kilkoma klubami sportowymi. Ale w tenisie wcale nie miała łatwo. Kilka sezonów straciła przez rozmaite kontuzje. Jej rodzice wspominali nawet, że zastanawiali się, czemu nie da sobie z tym sportem spokoju. W końcu jednak zostawiła za sobą wszelkie problemy i zaczęła przebijać się do światowej czołówki. Dziś Jessica Pegula jest w czołowej „10” rankingu WTA, ale nigdy jeszcze nie była w półfinale […]
07.09.2022
Tenis
06.09.2022

US Open bez Nadala i Miedwiediewa. Czy będziemy mieć nowego lidera rankingu?

Już wczoraj – po tym jak Nick Kyrgios ograł Daniiła Miedwiediewa – wiadomo było, że Rosjanin nie utrzyma pozycji lidera rankingu ATP. Zapewnić mógł je sobie Rafa Nadal, tyle że dzień później z US Open odpadł i on, pokonany przez Francesa Tiafoe. I choć to Hiszpan wirtualnie jest jedynką, to może jeszcze stracić tę pozycję. Jak wygląda walka o triumf w amerykańskim szlemie i o przewodzenie rankingowi ATP?  Zostało ośmiu Nick […]
06.09.2022
Tenis
02.09.2022

Niespodzianka? Nie, to norma. Hurkacz odpadł z US Open w II rundzie

Gdyby chodziło o jakiegokolwiek innego gracza czołowej „10”, pewnie napisalibyśmy, że to spora niespodzianka. W końcu Ilja Iwaszka – który pokonał Hubert Hurkacza – zajmuje aktualnie 73. miejsce w rankingu ATP. Ale gdy chodzi o Polaka sprawa nie jest tak oczywista. Bo Hurkacz grać w turniejach wielkoszlemowych na ogół nie potrafi. Tegoroczne US Open jest tego kolejnym potwierdzeniem. Wielki Szlem to nie jego bajka Jeden raz Hubert Hurkacz zrobił w turnieju wielkoszlemowym znakomitą robotę […]
02.09.2022
Liczba komentarzy: 23
Subscribe
Powiadom o
guest
23 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
braciak pogby
braciak pogby
17 dni temu

Ależ wkurwiająco drze tego ryja … powinna grać w kagańcu z tłumikiem ….

sopelhinio
sopelhinio
17 dni temu
Reply to  braciak pogby

do budy!

Sebastian
Sebastian
17 dni temu

Na odnotowanie zasługuje również to, że artykuł napisany jest poprawną polszczyzną, wywód jest logiczny, a przekaz – jasny. Niby nic wielkiego, a jednak nie aż tak częste.

Harren
Harren
16 dni temu
Reply to  Sebastian

jedna litera w nazwisku inna, a różnica jaka!

Tralalalla
Tralalalla(@tralalalla)
16 dni temu
Reply to  Sebastian

Marco Gaccio

Grizzly
Grizzly
17 dni temu

comment image i na jaki zmienisz teraz nick kurewko?

Euroshima
Euroshima
16 dni temu
Reply to  Grizzly

Rucham ci starom

sopelhinio
sopelhinio
17 dni temu

Chyba powoli zaczynamy widzieć zawodniczkę, która potrafi doskonale grać w wielkich szlemach. Idzie ewidetnie drogą Rafy, koncentrując się na największych turniejach olewając kompletnie zbieraninę punktów w pomniejszych turniejach (co zarzucałem swego czasu Radwańskiej, która „biegała” po turniejach drugiej i trzeciej kategorii)

WooW
WooW
17 dni temu
Reply to  sopelhinio

I o to chodzi, do Wielkich Szlemów trzeba mieć żelazną psychę. Męskim odpowiednikiem Radwańskiej jest Hurkacz. W małych turniejach potrafi wymiatać, przychodzi poważne granie i dupa.

Grizzly
Grizzly
16 dni temu
Reply to  WooW

I dlatego ma na koncie triumf w Miami (największym obok wielkich szlemów turnieju, rozumiem że wszystkie turnieje które nie są wielkim szlemem są małe i nieważne? 🙂 ) i półfinał Wimbledonu.

roosvelt1984
roosvelt1984
16 dni temu
Reply to  Grizzly

Hurkacz ewidentnie nie dowozi na największych turniejach (wielkie szlemy – wszystko inne to jest wszystko inne), nie ma co zaklinać rzeczywistości.

friday
friday
17 dni temu

Iga top, isia srisia. ukraincy won

FałszywyProfil
FałszywyProfil
16 dni temu
Reply to  friday

Dostajecie w dupę na wszystkich frontach, ruZZcy

Zyje na kredyt
Zyje na kredyt(@zyje-na-kredyt)
16 dni temu

Ruscy niech dostają w dupe, ale ukraińcy nie się wynoszą z Polski

FałszywyProfil
FałszywyProfil
16 dni temu

super, ale nigdy dośc przypominania, że to jest chore, że Iga Światek musi grać z ludobójczymi zawodnikami reżimów łukaszenki i putina. Dopóki nie odetną się od tych reżimów i ludobójstwa, są ludobójczymi zawodnikami, i oczywiście nie powinni nigdzie w cywilizowanym świecie startować

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
16 dni temu

Przecież ostanio wspierajacychh niemców na klęczkach wręcz PO-wcy przepraszali za żądanie reparacji.

Freddie Bajorek
Freddie Bajorek
16 dni temu
Reply to  Dzikie Bydle

wiesz, że obsesje się leczy? Radzę Ci, zgłoś się do specjalisty, bo jak Ci Tusk zacznie z lodówki wyskakiwać, będzie już za późno;) Zostanie tylko kaftan z wiązanymi rękawami:)

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
16 dni temu

Oho, teraz mówienie faktów to „choroba psychiczna”. Po za tym to nie tylko tusk, ale np. giertych ich wyborcy. Co się działo po tym jak wspomnianio o reparacjach? Widzę, jak dzbany z wybroczej, gdzie już wszystko co złe jak dzieci, zarzucają oponentom PO, np. działanie dla rosji, podczas gdy to niemcy blokują 9 mld dla ukrainy i budowałły nordstream, ale lepiej szczekać ogólnikami dzbanie

floro flores
floro flores
16 dni temu

zamknij tego ryja dewiancie

KONDZIUbenice
KONDZIUbenice(@kondziubenice)
16 dni temu

Odnoszę wrażenie że pani Iga jest bardzo smutną osobą.A jej sukcesy nie przynoszą jej radości.

Kandyzowany
Kandyzowany
16 dni temu
Reply to  KONDZIUbenice

Co jeszcze masz nam do przekazania certyfikowany psychologu?

roosvelt1984
roosvelt1984
16 dni temu

Czekam na komentarze ekspertów, kto teraz wyjaśni Igę:)
Jeden z lepszych kobiecych meczów jakie widziałem w ostatnich latach! [nie oglądam ich przesadnie dużo, oprócz Igi po 2-3 na każdy turniej wielkoszlemowy]

Jam Ci Jest
Jam Ci Jest
16 dni temu

https://weszlo.com/2022/09/01/iga-swiatek-sloane-stephens-us-open-runda-2-relacja/ Polecam komentarz pseudoznawców, typowe dla weszło, pod powyższym linkiem. No czyste złoto. Chociaż faktycznie Iga gra wyraźnie poniżej maksymalnych możliwości, ale i tak jest w finale i to na kortach twardych, więc jest to wynik tym bardziej wart docenienia.